Nowiny Zabrzańskie

Nowe nadzieje, rozczarowanie i rutyna [PODSUMOWANIE SEZONU GÓRNIKA ZABRZE]

Udostępnij swoim znajomym:

Kończący się już sezon 2021/2022 w wykonaniu klubu z Zabrza był wielkim rollercoasterem dla zabrzańskich kibiców. Niestety, przejażdżka jak co roku skończyła się rozczarowaniem i zobojętnieniem wobec zespołu. Ogłoszenie Jana Urbana, zakontraktowanie Lukasa Podolskiego, a następnie walka o możliwe czwarte miejsce dające pozycję pucharową zakończona wielką farsą i dziewiątym miejscem. W międzyczasie również kompromitacja transferowa klubowych działaczy. Podsumowanie sezonu w wykonaniu Górnika Zabrze.

Reklama

Jan Urban – nowe nadzieje

Jana Urbana nie trzeba nikomu w Zabrzu przedstawiać. Piłkarska legenda jako piłkarz zagrał ponad 120 spotkań i zdobył prawie 60 bramek dla górniczego klubu – przy okazji zdobywając 3 tytuły Mistrza Polski. Od 2018 roku wizerunek trenera urodzonego w Jaworznie widnieje na koronie stadionu im. Ernesta Pohla pośród Galerii Sław Górnika Zabrze. Urban, będący trenerem min. Legii Warszawa wygrał Ekstraklasę w roku 2013. Rola szkoleniowca klubu z Zabrza była mu pisana od wielu lat. Przeszło rok temu, bo 27 maja 2021 roku klub ogłosił podpisanie umowy z obecnym trenerem. Na social mediach Górnika ukazał się ciekawy filmik prezentujący Urbana, a w nim ten fragment, który rozgrzał marzenia kibiców:

“[…]Górnik nie miał dzieciństwa, Górnik urodził się wielki.” – Jan Urban

Ostatnim szkoleniowcem, który zdobył tytuł Mistrza Polski i prowadził śląski klub był Henryk Kacperczak. Pojawiły się wątpliwości, co do przerwy w zawodzie nowego trenera. Ostatnim pracodawcą Urbana w 2018 roku był Śląsk Wrocław. Kończący się już sezon pokazał, że Jan Urban nadal potrafi być fachowcem. Zbudowanie Roberta Dadoka, który na początku sezonu był przedmiotem szydery i żartów. Młody zawodnik miał problem z najprostszymi elementami piłki nożnej, takimi jak przyjęcie oraz podanie. Rok 2021 kończył jako ważny członek pierwszej jedenastki, a także idol młodszych fanów. Aktualny trener znany jest z wprowadzania młodzieżowców do dorosłego futbolu. W Legii na większe wody pod jego wodzą wypłynęli min. Bartosz Bereszyński, Michał Żyro czy też Dominik Furman. W Zabrzu okazję debiutu przeciw Legii miał 15 letni Dariusz Stalmach. Pomocnik zrobił ogromne wrażenie swoimi odbiorami oraz dojrzałością gry. Przez okres jesieni i wczesnej wiosny Górnik miał szansę na grę w europejskich pucharach po 4 latach przerwy. Po czasie, wydaje się, że Urban “wycisnął” z tej kadry maksymalny potencjał, a późniejsze wyniki był efektem zmęczenia i powrotem do spodziewanych wyników. Podczas przerwy zimowej trener domagał się wzmocnień. Do dyspozycji miał on 12-13 zawodników, resztą byli młodzieżowcy nieopierzeni w dorosłej piłce. Na pewno, jeśli mieliby potencjał na Ekstraklasę, to trener drogą Stalmacha skorzystałby z ich usług. Zresztą, podczas sparingów w Turcji szansę dostawali przykładowo Zielonka, Wingralek i Dziedzic. Największe pretensje kibicie do Jana Urbana podczas sezonu mieli o zmiany, a raczej ich “timing”. Często były one robione za szybko, bądź za późno. Dobrym przykładem jest kwietniowe spotkanie w Płocku z tamtejszą Wisłą. Przy wyniku 0:2 dla “nafciarzy” trener Pavel Stano wprowadził trzech (!) nowych zawodników. Urban zareagował dopiero w 84 minucie, kiedy wpuścił trzech napastników. Gra się poprawiła, Górnik zaczął dominować – nawet trafił bramkę na 2:3, ale zabrakło czasu aby zdobyć jakiekolwiek punkty w tym spotkaniu. Zatrudnienie Jana Urbana w Zabrzu było dobrym posunięciem. Kontynuowanie polityki lokalnych trenerów po Marcinie Broszu oraz dalsze stawianie na formację z trójką obrońców nie było wielką rewolucją. Z punktu trenerskiego szkoleniowiec nie miał więcej argumentów, aby powalczyć o jakąś większą stawkę. Na dzień dzisiejszy dalej nie wiemy, czy w przyszłym sezonie ujrzymy legendę klubu na ławce trenerskiej. Nikt w Zabrzu nie będzie protestować, jeśli umowa zostanie przedłużona.

Lukas Podolski – rozczarowujący marketing

Po latach obietnic i wodzenia za nos 6 lipca 2021 Lukas Podolski został oficjalnie przedstawiony mediom jako nowy gracz Górnik Zabrze. “Poldiego” podczas prezentacji na stadionie przy Roosevelta 81 przywitały tysiące fanów. Do klubu przyszedł zawodnik mający największe zasięgi w social mediach w historii Ekstraklasy. Na facebooku 8,3 mln polubień, zaś na instagramie blisko 5 mln obserwujących. Dla porównania, liczby Górnika to odpowiednio 153 tys. oraz 40 tys. W klubie nie zdiagnozowano prawidłowego celu marketingowego. Informacja o podpisaniu LP10 sprzedała się bardzo dobrze w polskich mediach. Artykuły powstawały w niezliczonych ilościach, każdy kibic interesujący się piłką, a także niekoniecznie wiedział, że do Zabrza przychodzi wielka postać. Więcej dla klubu zrobili pracownicy agencji PR Podolskiego, niż sam Górnik. Grafiki, udostępnienia masowo powstawały na “socialach” mistrza świata. Podczas sezonu klub zorganizował parę razy akcję “Ruszamy w miasto”, gdzie chwalono się nowo oklejonym autobusem, który powinien być gotowy już dawno temu. Chwalenie się Podolskim w Polsce nie miało sensu, ponieważ Polska dobrze wiedziała o tym związku. Należało zrobić krok dalej, w stronę “worldwide”. Potencjał był i dalej jest, aby robić wielkie rzeczy w internecie – a teraz tam dzieją się wszystkie najważniejsze rzeczy. Sam zainteresowany po ostatnim meczu u siebie w sezonie wspomniał o klubowym marketingu w taki sposób: “Ja się staram, ale nie mam udziałów w Górniku[…] Zdziwiło mnie, że przed moim przyjściem do Górnika na papierze było dużo akcji marketingowych, a zrobione zostało może połowa z tego. To mi się trochę nie podobało.”

Nie można za to powiedzieć złego słowa na sponsora “Superbet”. Bukmacher wyszedł z ciekawą inicjatywą – do każdej z 1948 dostępnych “meczówek” dopłaci 100 zł. Dodatkowo mogliśmy obejrzeć dobrze zrobioną reklamę telewizyjna z wizerunkiem klubu oraz współpracę z Lukasem Podolskim na kanale youtube. Wszystkie wątpliwości dot. zakończenia sponsoringu firmy “STS” zostały rozwiane po działalności “Superbetu”. Przechodząc do kwestii sportowych nowy nabytek Górnika nie miał łatwo. Początkowa współpraca z niemieckim “Mam Talent” i oficjalnie potwierdzone zmiany w terminarzu przez ten program stwarzały pole do żartów wśród innych kibiców oraz dziennikarzy. Dodatkowo, “Poldi” był pod formą zaczynając początkowo spotkania z pozycji ławki rezerwowych, następnie pojawiły się problemy z Covid-19. Pierwszą bramkę Podolski świętował dopiero w listopadowym meczu z Legią Warszawa (3:2) – był to niewątpliwie ważny moment dla napastnika. Zdecydowanie jedno z ładniejszych trafień sezonu padło podczas spotkania w Łęcznej. Mistrz Świata uderzył w samo okienko, a chwilę po zakończeniu spotkania już na swoich social mediach wrzucił stories, gdzie leci prywatnym samolotem do Niemiec, aby nagrać program. Pojawiło się kilka uszczypliwości w kierunku krajowych dziennikarzy. Na początku 2022 roku Podolski wyrósł na jednego z lepszych piłkarzy ligi. Regularnie notował ważne podania, bramki i asysty, ale i tak w połowie lutego zdecydował się zakończyć współpracę z niemiecką telewizją. Wiosna zdecydowanie należała do niego. Po odejściu podczas zimowego okienka transferowego Jesusa Jimeneza odpowiedzialność za bramki spadła na “Poldiego” oraz Bartosza Nowaka. Mimo rozczarowującego dla kibiców miejsca w tabeli, Górnik był piątą najskuteczniejszą drużyną w lidze. Sezon 2022/2023 prawdopodobnie będzie ostatnim w wykonaniu tego drugiego. Rzeczywistość po raz kolejny pokazała, że w Zabrzu jest problem z planowaniem kadr oraz przedłużaniem kontraktów.

Transfery, czyli rutyna

Wymowne jest, że Górnik Zabrze był jedyną drużyną w Ekstraklasie, która nie przeprowadziła ani jednego transferu podczas regulaminowego okna transferowego. Jeśli drużyna regularnie by punktowała, a Jan Urban z ławki miałby możliwość zmian to sytuacja byłaby do zrozumienia. Niestety, po odejściu “Jessiego” klub nie zapewnił nowej “dziewiątki”. Piotr Krawczyk nie jest na poziomie Ekstraklasy, a nowe nabytki w postaci Daniego Pacheco oraz Higinio Marina przyszli za późno, dodatkowo nie będąc w formie. Niewiadomą jest przyszłość Przemysława Wiśniewskiego, Lukasa Podolskiego czy też Jana Urbana. Nie wiadomo jak w klubie przebiegają rozmowy nt. przedłużenia kontraktów, ale ewidentnie gdzieś jest problem. Jedynym przedłużonym zawodnikiem został Erik Janża, który ostatnio notuje słabsze występy. Cierpliwość kibiców w pewnym momencie się skończyła – zabrzańska “Torcida” zapytała się, gdzie są transfery. Odpowiedzią klubu oraz Urzędu Miasta była ponowna zmiana prezesa, natomiast Roman Kaczorek już w grudniu 2021 roku zapowiadał transfery nowych zawodników… Cała saga z nowymi zawodnikami jednak już nikogo interesującego się klubem nie powinna była zaskoczyć. Raczej wśród kibiców panuje pesymistyczna rutyna i życie od rundy do rundy. Przyszły sezon jest po raz kolejny wielką niewiadomą. Nie ma pewności, że na ławce usiądzie Jan Urban, a na boisku zagra Lukas Podolski. Czy będzie kolejne “trzęsienie ziemi” wśród zabrzańskich gabinetów? Wszystko powinno się wyjaśnić już w najbliższych tygodniach, ponieważ nowy sezon startuje 15 lipca 2022 roku.

Cyprian Gibuła.

Reklama

 

 


Udostępnij swoim znajomym:
Reklama