Nowiny Zabrzańskie

Koniec marzeń o pucharze

Udostępnij swoim znajomym:

Niespodzianki nie było. Górnik przegrał z Lechem Poznań w Pucharze Polski i odpadł z rozgrywek.

Reklama

Zabrzanie podjęli u siebie w środę Lecha Poznań. Ćwierćfinałowe spotkanie Pucharu Polski na stadionie im. Ernesta Pohla oglądało około dwanaście tysięcy widzów. Stawką spotkania był awans do półfinału krajowych rozgrywek, a dla Górnika przedłużeniem szansy na pierwsze trofeum od 34 lat.

 Faworytem meczu według ekspertów był Lech Poznań – poznaniacy świętujący w tym roku stulecie istnienia przyjechali do Zabrza w najmocniejszym składzie. Maciej Skorża nie dał odpocząć swoim najważniejszym zawodnikom. W Zabrzu od pierwszej minuty zagrał m.in. Kamiński i Amaral. Górnik, nie dysponujący tak szeroką ławką zagrał bez Janży oraz Bielicy w pierwszej jedenastce. Robert Dadok rozpoczął strzelanie podczas wtorkowego meczu, jednak uderzenie zdołał obronić van der Hart. Przez dłuższe fragmenty pierwszej połowy zawody rozgrywane były w środkowej części boiska, a Lech nie zagrażał bramce zabrzan – aż do 31 minuty. Pedro Rebocho zagrał piłkę ze skrzydła na jedenasty metr. Osamotnioną futbolówkę uderzył po ziemi Joao Amaral kończąc akcję bramką. Sandomierski próbował interweniować ale strzał Portugalczyka był za silny. Ostatnią okazją do zdobycia gola przed końcem połowy mieli górnicy. Dadok ograł dwóch zawodników z Poznania i podał do Lukasa Podolskiego – niestety po finezyjnym uderzeniu piłka minęła słupek o kilka centymetrów. Była to najlepsza okazja do zdobycia gola przez zabrzan w całym meczu. Druga część spotkania okazała się dużym pokazem umiejętności gości z Poznania. Lechici mogli zdobyć w Zabrzu dwie lub trzy bramki. Dobrą okazję do strzelenia bramki miał Dawid Kownacki. Reprezentant Polski próbował pokonać Sandomierskiego między nogami, ale bramkarz zdążył interweniować. Bramka zamykająca spotkanie padła w 58 minuciem a jej autorem po raz drugi został Amaral. Pomocnik dołożył stopę do pustej bramki, wcześniejsze uderzenie jeszcze zdołał obronić Sandomierski. Początkowo sędzia Bartosz Frankowski odgwizdał spalonego, jednak VAR sprawdził akcję i skorygował decyzję.

Groźną sytuacją gospodarzy w całym spotkaniu był strzał Podolskiego z szesnastego metra. Czy Lech jest tak mocny czy może Górnik zaprezentował się tak słabo? Poznaniacy mają najmocniejszą drużynę od kilku lat. Pewnie zmierzają po mistrzostwo Polski oraz puchar kraju – na drugim biegunie są podopieczni Jana Urbana. Brak transferów oraz wąska ławka rezerwowych nie pozwalają na wykorzystanie potencjału Lukasa Podolskiego, a także pomysłów trenera. Cierpliwość kibiców Górnika powoli się kończy. Dzisiaj po raz pierwszy od dłuższego czasu pokazali swoje rozgoryczenie pytaniem o nowych zawodników. Środowe spotkanie pokazało, że drużyna z Zabrza jest układanką na glinianych fundamentach – bardzo łatwo ją zaburzyć. Lato będzie ostatnim momentem aby stworzyć jakiekolwiek podstawy – inaczej ta konstrukcja może zakończyć się katastrofą.

Cyprian Gibuła

Górnik Zabrze – Lech Poznań 0:2 (0:1)

Joao Amaral 31’ 58’

 

Górnik: Sandomierski, Szymański, Wiśniewski, Gryszkiewicz, Pawłowski, Stalmach, Mvondo, Cholewiak, Dadok, Nowak, Podolski

 

Lech: van der Hart, Rebocho, Skrzypczak, Salamon, Pereira, Murawski, Karlstrom, Kamiński, Amaral, Velde, Kownacki

Reklama

Udostępnij swoim znajomym:
Reklama