Nowiny Zabrzańskie

Dokąd zmierza Zabrze?

Udostępnij swoim znajomym:

stop, sign, traffic sign
fot. Pixabay

W Radzie Miasta przewodniczy klubowi Koalicji Obywatelskiej – Nowe Zabrze, który jest opozycją dla stowarzyszenia prezydent Małgorzaty Mańki-Szulik. I twierdzi, że ma plan na nowe, znacznie lepsze Zabrze. Agnieszka Rupniewska zapewnia, że sypialni u nas nie będzie, bo zbyt wielu zabrzan zamiast drzemania woli działanie.

Reklama

Dokąd zmierza Zabrze? Pani pyta mieszkańców, ja panią.

Chciałabym, żeby zmierzało we właściwym kierunku. Niestety kapitan naszego okrętu, prezydent Zabrza, obrał zły kurs. By się ratować, trzeba go zmienić. Natychmiast. Marzę, by Zabrze stało się przyjazne mieszkańcom. A nawet więcej – bardziej przyjazne mieszkańcom, a nie, jak teraz, tylko turystom. Ci drudzy są tu przejazdem. Dziś więcej uwagi poświęca tym, którzy odwiedzają nas na chwilę niż tym, którzy tu żyją, pracują i wychowują dzieci. Wiem, że budżet miasta nie jest z gumy, że w jednej chwili nie da się zaspokoić najważniejszych potrzeb zabrzan. Można natomiast racjonalniej podzielić pieniądze, inaczej ustawiając priorytety. Dla mnie „racjonalniej” znaczy według oczekiwań mieszkańców.

Pytając, dokąd zmierza Zabrze, sugeruje Pani odpowiedź. Że miasto jest zadłużone, że kolejka do mieszkań komunalnych długa, że miejsc w żłobach i przedszkolach za mało, że miliony toną w Górniku Zabrze. Z tej listy złych kierunków który najbardziej uwiera mieszkańców?

Mamy wiele zaniedbań, ale są takie, które wysuwają się na czoło. Wśród nich m.in. niedostateczna liczba miejsc w żłobkach i przedszkolach, trudna sytuacja mieszkaniowa – zbyt mało lokali, brak dokładnej wiedzy o tych, którymi dysponuje gmina oraz brak oferty dla seniorów. No i oczywiście nieskończony stadion Górnika Zabrze – przykład przeszacowania własnych możliwości. Niestety, dziś to obiekt żartów, drwin i uszczypliwości. No i jeszcze stan naszych nawierzchni. Dziury w drogach i chodnikach czynią miasto nieprzyjaznym, przede wszystkim dla osób z niepełnosprawnościami i dla seniorów. Polityka miasta powinna opierać się na kilku filarach – ofercie dla starszych, zmierzającej do ich aktywizacji, zaspokajaniu „głodu mieszkaniowego” zabrzan i tworzeniu dobrych warunków dla rodzin, także w tak prozaicznej kwestii jak budowa placów zabaw, w tym również wodnych. Te drugie w innych miastach cieszą się ogromnym powodzeniem.

Mamy fontanny. Dzieci je lubią.

To nie jest dobry pomysł, by wodne place zabaw zastępować fontannami. Równie dobrze możemy czekać na deszcz i powiedzieć dzieciom, by tańczyły między kroplami. Istotną sprawą, wymagającą poprawy jest sport dzieci i młodzieży. Wokół Górnika Zabrze trzeba stworzyć akademię z prawdziwego zdarzenia, która będzie szlifować talenty.

Akademia Górnika Zabrze przecież działa.

A co z infrastrukturą?

Będzie obiekt treningowych na dawnym stadionie Koksownika. Prace ruszyły.

To się jeszcze okaże. Przy Roosevelta mieliśmy mieć stadion z czterema trybunami.

Inwestycja na byłym Koksowniku jest zagrożona?

Jestem sceptyczna co do jej przyszłości. Zdarzało się, że miejskie przedsięwzięcia były niedoszacowane lub zostały oddane do użytku niedokończone. Wiele lat trwały dyskusje wokół sali dla lekkoatletów na Zaborzu. Na podobne, długie opóźnienia, wahania nie możemy sobie pozwolić, bo marnujemy talenty. Mieliśmy wspaniałych pięściarzy, mamy zdolnych szachistów, piłkarzy. Powinniśmy postawić na rozwój młodych talentów, na młode rodziny oraz na seniorów, których jak wszędzie i nam będzie przybywać.

A na kogo teraz stawiamy?

Na turystów. Prezydent miasta regularnie chwali się statystykami, podając liczbę tych, którzy nas odwiedzili. Niestety, dokładamy do nich. Gdyby przyjeżdżający do muzeów u nas jedli, kupowali pamiątki, spali, wtedy interes byłby opłacalny. Pieniądze trafiałyby do budżetu miasta i pozwoliłyby zabrzanom żyć w bardziej przyjaznych warunkach. Tymczasem turyści wjeżdżają do miasta i wyjeżdżają tuż po zwiedzaniu.

Właśnie jest okazja, by to zmienić. Na stole pojawiła się propozycja utworzenia nowej dzielnicy – Śródmieścia. Pani jest sceptyczna. Twierdzi, że i obecnych jest za dużo.

Nie jestem sceptyczna wobec nowych dzielnic, ale sposobu, w jaki władze miasta zabrały się do ich tworzenia. Moim zdaniem, od niewłaściwej strony – jak w większości przypadków. Frekwencja wyborach do rad dzielnic jest znikoma. W tej sprawie nie zrobiono nic, by sytuacja się zmieniła.

Frekwencja w Zabrzu w ogóle jest niska. I w wyborach do naszego samorządu i w tych do polskiego parlamentu. Jak w całym kraju.

W Zabrzu jest gorzej. Zwykle jesteśmy w ogonie. Nie wiem, czy władze miasta nie mają pomysłu, jak to zmienić czy nie chcą tego zmienić. Jeśli więc frekwencja jest niska, a wyborach do rad dzielnic dramatycznie niska i gdy opinie ich radnych często są pomijane, po co tworzyć kolejne dzielnice?

No właśnie – po co?

Krążą różne plotki.

O plotkach nie będziemy rozmawiać.

Śródmieście nie jest złym rozwiązaniem. W ostatniej kampanii wyborczej proponowałam, by rynek, którego nie mamy zastąpił Park Hutniczy – w centrum miasta, dobrze skomunikowany, z parkingiem, w sąsiedztwie instytucji kultury i bez sąsiadów, którym mogłyby przeszkadzać hałasy.

Przywilejem opozycji jest krytykowanie władzy. Obowiązkiem opozycji zatroskanej o dobro ogółu jest konstruktywne krytykowanie władzy. Co zrobić, by w Zabrzu powstało społeczeństwo obywatelskie, by frekwencja wyborcza wreszcie była satysfakcjonująca?

Lubię pytać ludzi o zdanie, nie lubię stawiać tez. Zabrzanie chcą, by władze liczyły się z ich zdaniem, a tak nie jest. To oni wskazują i powinni wskazywać kierunek, w którym miasto ma iść, rozwijać się.

I jaki kierunek wskazują?

Ci, którzy śledzą mój profil w mediach społecznościowych uczestniczą w proponowanych przeze mnie dyskusjach. Uważam, że również tak powinno wyglądać sprawowanie władzy – na dialogu z obywatelami, z mieszkańcami. Jest inaczej. Doskonały przykład to propozycja utworzenia nowych dzielnic.

Konsultacje społeczne już trwają.

Ale zaczęły się dopiero po kilkomiesięcznych pracach Komisji Rady Miasta, powołanej specjalnie do zajęcia się tą sprawą.

Ferdynand Reiss miał rację? Mówił, że wysiłki radnych mogą pójść na marne, jeśli mieszkańcy powiedzą pomysłowi „nie”.

To prawda.

Właśnie zgodziła się pani z przedstawicielem Prawa i Sprawiedliwości.

[śmiech] Zgadzam się z tezą postawioną przez jednego z radnych. Z projektowanymi dzielnicami jest jak z propozycją budowy Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych – najpierw były plany, później działania, a dopiero na końcu rozmowy z mieszkańcami. W Biskupicach rozpętała się burza. Zabrzanie, Rada Dzielnicy byli niezadowoleni, że pominięto ich w decyzji, natomiast prezydent Zabrza wyszła ze spotkania obrażona. Dialog nie może tak wyglądać. Skoro radni dzielnicowi nie są słuchani, dysponują małymi budżetami, to jaką mają motywację do działania? Jaką motywację mają zabrzanie, by głosować na nich w wyborach? Wreszcie, jaką motywację mają mieszkańcy, by w tych wyborach kandydować? Przecież bycie radnym dzielnicy to funkcja społeczna.

Spotkanie w Biskupicach pokazało, że mieszkańcy w sprawach dla nich ważnych chcą zabierać głos. Więcej – domagają się go.

Tak jest w Zabrzu, tak jest w innych miastach. Z tą różnicą, że gdzie indziej władze są otwarte na propozycje, sugestie, uwagi. Małgorzata Mańka-Szulik spotyka się z zabrzanami tylko wtedy, gdy chce pochwalić się czymś, co uważa za sukces. Jak często przedstawiciele Rad Dzielnic są zapraszani do Urzędu Miejskiego, by porozmawiać o potrzebach mieszkańców? Chyba wcale.

Wróćmy do pytania o drogę, na którą powinno wejść Zabrze. Jakiego kursu, priorytetowo, oczekują mieszkańcy?

Często słyszę, że mamy potencjał – pomysłowych mieszkańców, ciekawą historię, Górnika Zabrze.

Ale Górnik Zabrze jest hołubiony jak nigdy wcześniej. Bardziej się chyba nie da.

Skoro jest hołubiony, dlaczego nie wykorzystujemy go do promocji? Dlaczego nie ma akademii z prawdziwego zdarzenia, kształtującej piłkarzy, wspierającej ich kariery?

Za to turystów mamy wystarczająco dużo – to pani tak twierdzi, a o Górnika Zabrze nieustająco dbamy. Chyba nie ten kierunek wymarzyli sobie mieszkańcy.

Ten wymarzony to więcej mieszkań, więcej miejsc w żłobkach i przedszkolach, więcej placów zabaw i więcej programów dla seniorów. Na szczęście mamy społeczników, gotowych zmieniać Zabrze w modne miasto. To da się zrobić! Wystarczy się rozejrzeć. Wiele dobrego dzieje się w innych miastach, sąsiadujących z nami. W ostatniej kampanii za jeden z moich sukcesów uznano zmotywowanie Małgorzaty Mańki – Szulik do wyjścia z Urzędu Miejskiego i spotkań z mieszkańcami. Skoro tak definiujemy sukces, to mamy do czynienia z prawdziwą porażką.

Mówi pani mieszkania, żłobki, przedszkola, place zabaw, polityka senioralna. Wspólnym mianownikiem dla tego wszystkiego są pieniądze. Skąd je wziąć? Rządząca partia nie sprzyja samorządom, od lat mówi się o obciążaniu ich budżetów kolejnym wydatkami. Przed nami Polski Ład, pakiet rozwiązań, również fiskalnych, które dodatkowo okroją wpływy do gminnych, powiatowych kas.

Rządzący Zabrzem, w ciągu ostatnich lat wydali lwią część z 330 mln zł, przyznanych nam z kredytu Europejskiego Banku Inwestycyjnego. To miały być pieniądze na wkłady własne do unijnych projektów. Nie zauważyłam, by dzięki tym pieniądzom zabrzanom zaczęło się lepiej żyć. Wspólnie z przyjaciółmi ze Stowarzyszenia Nowe Zabrze, zamierzamy zmotywować władze miasta do podnoszenia komfortu życia mieszkańców, a tym samym do racjonalnych wydatków. Chcemy, by głos zabrzan był słyszalny, a ich problemy rozwiązywane. Stworzyliśmy aplikację NaprawiamyZabrze.pl – bez pieniędzy, wyłącznie dzięki zaangażowaniu społeczników. Aplikacja jest dostępna na stronie www.naprawiamyzabrze.pl Za jej pośrednictwem można zgłaszać dziury w nawierzchniach, zdewastowane ławki, walające się śmieci i inne problemy naszego miasta. Informacje o nich są rozsyłane do odpowiednich urzędników i radnych, reprezentujących dzielnice wskazane w interwencjach. Autorzy, którzy zostawią adres mailowy lub numer telefonu dowiedzą się, co dzieje się z ich zgłoszeniem.

Jakie będzie to naprawione Zabrze?

Chcemy działać z mieszkańcami i chcemy, by ta współpraca wszystkim weszła w krew. Im więcej zgłoszeń w aplikacji, tym lepszy efekt – mniej usterek, zaniedbań, niedociągnięć. Aplikacja pozwoli mieszkańcom na aktywność i zaangażowanie w sprawy miasta, a urzędnikom ułatwi pracę.

A po naprawie powstanie nowe Zabrze.

Dokładnie! Przyjazne mieszkańcom, czyste, wsłuchane w ich potrzeby, z uporządkowaną polityką mieszkaniową, finansami. Zabrze nie będzie już czekało na przedsiębiorców, gotowych kupić od nas działki. Będzie o nich zabiegało, by dawali zabrzanom dobrą pracę – potwierdzoną umowami, opłaconą wysokim stawkami. Nie wszyscy i nie zawsze pamiętają, że bogate miasto to bogaci mieszkańcy. Choć od 2 lat Zabrzem współrządzi PiS, nie mamy z tego powodu specjalnych korzyści. Owszem, otrzymujemy dofinansowania, bywa jednak, że mniejsze niż okoliczne miasta, wcale niezwiązane w ten sposób z partią Jarosława Kaczyńskiego.

Z szerszej, ogólnopolskiej perspektywy to dobra wiadomość. Znaczy tyle, że zarzut o dzieleniu pieniędzy według partyjnego klucza jest nietrafiony.

Albo że prezydent Zabrza nie ma takiej siły sprawczej jaką mogłaby mieć, mając zastępcę z PiS.

Od czego chcecie zacząć zmianę na lepsze?

Od finansowego audytu – sprawdzenia, na co wydawano pieniądze i od rozliczenia obecnych władz z tych wydatków. Od podsumowania, co zostało zrobione, a co nie. To byłaby gruba kreska, punkt zero, z którego moglibyśmy wystartować.

Wystarczy nam pieniędzy, by zmienić się na lepsze?

Wszystkie samorządy lokalne jadą na tym samym wózku, ale mieszkańcy jednych są zadowoleni, a innych nie. Dlaczego? To przewrotne pytanie, warto je jednak zadać i warto poszukać na nie odpowiedzi. Był taki moment, że nawet w Gliwicach uznawano nasz, zabrzański prymat.

Kiedy?

Gdy w Zabrzu mocno działał przemysł.

Czyli dawno temu.

Gliwice po mistrzowsku wykorzystały swoją szansę. Jestem pod ważeniem Nowych Gliwic, znajdującego się tam potencjału technologicznego. Ale my też mamy Politechnikę Śląską, Park Technologii Medycznych. Niestety, to nasze niewykorzystane szanse.

Wspomniała pani, że Zabrze powinno być modne. Modne czym?

Trzeba lepiej „opakować” historię miasta. Postawić na lokalny biznes, by turysta po zwiedzeniu jednego, drugiego, trzeciego zabytku nie jechał do sąsiedniego miasta jeść i spać, tylko u nas chciał spędzić więcej czasu. Trzeba postawić na aktywizację przedsiębiorców i włączenie ich w życie miasta. Trzeba postawić na start upy i miejsce, które będzie dla nich przyjazne. Nie pozwólmy studentom „uciekać” z Zabrza. Stwórzmy im miejsce do prowadzenia działalności.

Ciekawa opowieść o Zabrzu ma być priorytetem dla mieszkańców?

Nie, ma być jednym z elementów poprawy jakości ich życia, bo dzięki niej na co dzień będziemy cieszyć się z infrastruktury, która wokół powstanie – restauracji i miejsc, gdzie dobrze spędza się czas. Pytała pani o potrzeby mieszkańców – wiem, że chcieliby w naszym mieście tężni.

Tężnia jest rzut beretem stąd, w Gliwicach, tuż za granicą miasta.

…albo w Chorzowie. Możemy do nich jeździć, tak samo jak na koncerty do Katowic, na obiad do Tarnowskich Gór. Tylko co będziemy robić w Zabrzu?

Na pewno spać.

Prezydent Zabrza i jej stowarzyszenie, Skuteczni dla Zabrza muszą powiedzieć to wprost. Ja nie zamierzam się na to zgodzić! Obudźmy się! Jeśli staniemy się sypialnią, Małgorzata Mańka-Szulik ostatnia zgasi w niej światło.


Udostępnij swoim znajomym:
Reklama