Nowiny Zabrzańskie

Ciągle niepokorny

Udostępnij swoim znajomym:

Wojtek Łuczaj-Pogorzelski, lider i gitarzysta Oddziału Zamkniętego zwierza się Nowinom Zabrzańskim, w jakiej sytuacji najchętniej sięgnąłby po rewolwer, dlaczego nie znosi, gdy ktoś pyta o nową płytę kapeli i mówi szansach powrotu do zespołu wokalisty, Krzysztofa Jaryczewskiego.


Lata mijają, a Ty wciąż szalejesz po scenie, niczym dwudziestolatek. Gratuluję kondycji.
Dzięki! Cieszę się, że dziennikarze też to dostrzegają (śmiech). Dałbyś wiarę, że stuknęło mi 50 lat?

Daj spokój! Wyglądasz, jakbyś tydzień temu skończył szkołę średnią.
Muzyka rockowa świetnie konserwuje. Na scenie nie czuję, ile mam już na liczniku życia. Możesz być pewien, że za 15-20 lat będę grał z takim samym zaangażowaniem. To, co robię płynie prosto z serca. Nigdy z tego nie zrezygnuję. Jeśli ktoś kazałby mi się zmienić, a ja musiałbym się temu podporządkować, to już wolałbym sobie strzelić z rewolweru w łeb.

Lepiej by było, żebyś razem z chłopakami nagrał w końcu kolejną płytę. Dość długo każecie czekać fanom na nowy materiał.
Nienawidzę tych pytań o nową płytę…

To ją w końcu nagraj!
Mamy gotowych kilkadziesiąt numerów. Trwa selekcja, wybieramy najlepsze utwory. Nie chcę karmić ludzi chłamem, tylko dać im piosenki nagrane na najwyższym poziomie. Zresztą sam się przekonasz. To będzie album wypieszczony stylistycznie, w typowo naszym klimacie, a pod kątem warstwy tekstowej, bardzo szczery. Dlatego dajcie nam jeszcze trochę czasu. Muzyka dla mnie jest jak dziecko. Żeby dobrze brzmiała muszę o nią zadbać.

Panuje opinia, że to nie są dobre czasy dla muzyki rockowej.
Wiele w tym prawdy. W czasach, gdy startowaliśmy, musieliśmy boksować się z komuną i cenzorem. Cały czas ktoś nad tobą warował, czuwał żebyś się nie wychylił. Jak wielu, musieliśmy kombinować, żeby obejść cały ten chory system. Teraz mamy kapitalizm i co z tego? Stacje radiowe mają gdzieś muzykę rockową, wolą popowo-taneczną papkę, bo wiedzą, że to się sprzeda. Zapominają, że rock n’ roll też ma swojego wiernego odbiorcę. Zobacz, ilu młodych ludzi przychodzi na nasze koncerty. A ile jest stacji radiowych w kraju, grających muzykę na miarę ich oczekiwań? Garstka. Pomagam kilku fajnym młodym kapelom, ale okazuje się, że nie mam na tyle siły przebicia, żeby trafiły do rozgłośni. Serce mi się kraje, gdy pomyślę, że jak tak dalej pójdzie, to póki oczywiście im się nie znudzi, będą grali w garażach, piwnicach, a jak będą mieli ciut szczęścia, może zagrają w jakiejś knajpie. Ten fatalny przykład idzie jednak gdzieś z góry. Slash, czy Whitesnake nagrali ostatnio fajne krążki, ale stacje mimo to nie grają ich kawałków. Zostają jedynie koncerty.
Jaka jest szansa, że Krzysiek Jaryczewski zagra jeszcze z Oddziałem Zamkniętym?
Kilka razy wracał ten temat, zresztą nadal jestem na to otwarty. Krzysiek wskutek ciężkiej choroby swego czasu stracił głos, ale wszystko na szczęście dobrze się skończyło i ostatecznie do śpiewania wrócił. Zaczął nagrywać. Problem w tym, że nie jestem jednak pewien, czy byłby w stanie zaśpiewać z taką manierą, jak dawniej. Moje riffy, muzyka zespołu stawia pewne wymogi przed wokalistą. Powiem tak: póki życie trwa, wszystko jest możliwe. Być może jeszcze razem zagramy. Tak, czy owak kocham „Jarego” ponad życie. Dla mnie zawsze będzie członkiem zespołu. Symbolem fantastycznych czasów.

Imprezowych…
Ale taki jest też rock n’ roll. Niegrzeczny. Chyba nie zaprzeczysz? A ludziom u siebie powiedz, że są fantastyczni. Zawsze mnie pytają, czemu akurat najwięcej gramy koncertów na południu Polski, na Śląsku, a nie na Pomorzu, czy tej mojej dusznej Warszawce. Jesteście na maksa odjechani, żywiołowi. Najchętniej to bym się do was przeprowadził. Może znajdziecie mi jakąś chatę?

Reklama
Reklama

Udostępnij swoim znajomym:
Reklama