Z piekła do nieba. Sandecja Nowy Sącz - Górnik Zabrze 1:2 (1:0). Mamy lidera! - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Z piekła do nieba. Sandecja Nowy Sącz – Górnik Zabrze 1:2 (1:0). Mamy lidera!

Michal Piter-Bućko dał Sandecji prowadzenie, ale zabrzanie w drugiej połowie po mistrzowsku wypunktowali rywala. W roli egzekutorów wystąpili: Szymon Matuszek i niezawodny Igor Angulo.

W pierwszej połowie podopieczni Marcina Brosza zagrali bardzo słabe zawody. Sandecja od początku groźnie zaatakowała i już w 7 minucie mogła objąć prowadzenie – Wojciech Trochim posłał piłkę w pole karne, ale nie sięgnął jej wychodzący na czystą pozycję Adrian Danek. Obrońcy Górnika nie radzili sobie ze świetnie dysponowanym Patrikiem Mrazem. Postawą nie porywali niezawodni dotąd w grze ofensywnej Rafał Kurzawa i Damian Kądzior. W 30 minucie Sandecja przekuła przewagę na gola. Z rzutu wolnego dośrodkował Mateusz Cetnarski, piłkę uderzył Michal Piter-Bućko i Tomasz Loska musiał wyciągać futbolówkę z bramki. Kilka minut później dobrą i właściwie jedyną w tej części gry sytuację miał Kurzawa, który płaskim strzałem zza pola karnego próbował pokonać bramkarza Sandecji. Tuż przed przerwą szansę na podwyższenie prowadzenia zmarnował Filip Piszczek.

Na drugą połowę zabrzanie wyszli mentalnie odmienieni. Rozmowy w szatni dość szybko dały rezultat. W 46 minucie bliski zdobycia gola był Kądzior. Bramka dla Górnika padła jednak nieco później, w 57 minucie, po dośrodkowaniu Michała Koja, bramkarza Sandecji pokonał Szymon Matuszek. Po pięciu minutach od wyrównania, Trójkolorowi cieszyli się z prowadzenia. Igor Angulo w dziecinnie prosty sposób ograł obronę Sandecji i Michał Gliwa skapitulował po raz drugi tego wieczoru.

Zespół z Nowego Sącza rzucił się do odrabiania strat. Najwięcej zamieszania w polu karnym Górnika robił Wojciech Trochim, ale pewnie bronił Loska. W końcówce spotkania kapitalną okazję zmarnował Angulo, który w sytuacji sam na sam trafił prosto w Gliwę. Ostatnie pięć minut meczu zabrzanie grali w przewadze. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Piszczek.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud