Lotto Ekstraklasa: Górnik Zabrze - Zagłębie Lubin 2:0 (1:0) [GALERIA ZDJĘĆ] - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Lotto Ekstraklasa: Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin 2:0 (1:0) [GALERIA ZDJĘĆ]

Ponad pięć długich miesięcy kibice Górnika czekali na wygraną swoich ulubieńców na własnym stadionie. Ostatni raz stało się to… w ostatnim meczu poprzedniego sezonu, po którym w Zabrzu cieszono się z awansu do europejskich pucharów. W niedzielny wieczór o tym jak się zwycięża przed swoją publicznością przypomniał dwoma golami Igor Angulo. Ale po kolei… Nieco lepiej i groźniej zaprezentowali się na początku spotkania goście. Bramkę dla przyjezdnych mógł zdobyć Damjan Bohar, ale jego uderzenie świetnie wybronił Tomasz Loska. – Gdybyśmy z tej akcji zdobyli gola, ten mecz potoczyłby się inaczej – ocenił trener Zagłębia Lubin, któremu właściwie od tego momentu cała taktyka – z korzyścią dla Górnika – posypała się jak domek z kart.

Zabrzanie przejęli inicjatywę, a lubinianie na potęgę faulowali. W 38 minucie po przewinieniu w polu karnym, gdy Jakub Tosik „skosił” Kamila Zapolnika, arbiter spotkania, Dominik Sulikowski, wskazał na 11 metr a karnego na gola zamienił Igor Angulo. Koszmar Zagłębia trwał dalej. Zanim sędzia zakończył pierwszą część meczu, z boiska wyleciał Saśa Balić. Mariusz Lewandowski zdecydował się na zmianę, zdejmując z placu gry Tosika, który miał już żółtą kartkę, wpuszczając w zamian Patryka Tuszyńskiego. Gdyby Tosik został na boisku, to przy jego temperamencie, goście kończyliby mecz nie w dziesiątkę a w dziewiątkę.

W drugiej odsłonie spotkania, gospodarze zagrali koncertowo. I zaczęli od mocnego akcentu, bo Angulo już w 46 minucie po asyście Jesusa Jimeneza podwyższył rezultat. Hiszpan mógł tego wieczoru trafić jeszcze dwukrotnie do bramki strzeżonej przez Dominika Hładuna, ale zabrakło mu skuteczności. Dobre okazje mieli też Kamil Zapolnik i Szymon Żurkowski, który straszył Hładuna strzałami zza pola karnego. Jednym z cichych bohaterów meczu był wracający do pełnej dyspozycji po kontuzji Łukasz Wolsztyński. – Łukasz czy Szymon Żurkowski to przecież piłkarze, którym w dużej mierze zawdzięczamy sukces z poprzedniego sezonu. Najważniejsze, że chwytamy właściwy rytm gry. Było to już widać w kilku poprzednich spotkaniach. W pełni to jednak zaskoczyło w meczu z zawsze przecież groźnym Zagłębiem – podsumował trener Górnika, Marcin Brosz.

W środowe popołudnie, Górnik zagra w Pucharze Polski z Legionovią. W przyszły weekend w ligowym klasyku zabrzanie zmierzą się w Warszawie z Legią. Ostatni raz na Łazienkowskiej zwyciężyli równo 20 lat temu. Tymczasem Trójkolorowi opuścili ostatnie miejsce w tabeli, wydostając się ponad strefę spadkową. 

44713512_245404646138518_7142178902671097856_n44911883_561958317567162_494945391171600384_n44916288_874851416043257_4515074113538097152_n44938143_1962752277351170_2025590453209923584_n45044486_1921788304608806_8401626522615545856_n45064107_1984861891573239_5978155216841736192_n


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud