Historia pewnych piłkarskich świąt - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Historia pewnych piłkarskich świąt

60 lat temu Górnik spędził święta na tournée po Belgii i Niemczech. Nie wszyscy piłkarze wrócili do Polski.

Górnicy polecieli na zachód Europy samolotem, wrócili o jednego mniej. Eryk Nowara został namówiony przez siostry – tak podała prasa – do pozostania w Niemczech. Ten niski pomocnik (162 cm) urodził się w 1928 roku w Zabrzu i wychował bez rodziców. Zmarł w Niemczech 1 czerwca 1997 roku.

Sportowo Górnikowi poszło doskonale. Wygrał ze Standardem Liege 5:1 (Pohl 2, Lentner 2, Kowal), a zespół gospodarzy trenował wówczas Geza Kalocsay, który za dziewięć lat obejmie Górnika. Grano 25 grudnia, a więc w Boże Narodzenie. Dzień później zabrzanie przegrali z Preussen Muenster 1:2 (Jankowski). 29 grudnia po bardzo dobrym meczu Górnik uległ 0:1 z ówczesną potęgą niemieckiej piłki FC Nuernberg. W końcu na zakończenie, 31 grudnia (!), Górnik zakończył wspaniały rok doskonałym meczem z Karsruher SC. Drużyna z Zabrza wygrała 4:1 (Pol 2, Lentner, Jankowski). –  „Gdybyśmy chcieli, to pewnie wszyscy moglibyśmy zostać wtedy w Niemczech. Został tylko Nowara, pozostali chcieli wracać do domu, większość miała rodziny, które miałyby duże problemy. Graliśmy tam naprawdę świetnie” – wspomina ten wyjazd Roman Lentner, doskonały skrzydłowy Górnika. Marian Olejnik, wtedy piłkarz, a po latach legendarny kierownik drużyny Górnika, tak komentował wyjazd na łamach prasy: –  „Niemieckie kluby ledwie zakończyły ligowe granie, by byliśmy miesiąc po sezonie. Gdybyśmy z nimi grali w listopadzie, nie mieliby nic do powiedzenia. W Belgii powiedzieli, że Standard nie grał jeszcze z tak dobrym klubem. Tylko było to źle dograne. Granie dzień po dniu w grudniu nie jest dobrym pomysłem”.

W Belgii, kiedy piłkarze szli z hotelu na stadion, zauważyła ich właścicielka „kafejki”. Urodzona w Westfalii, z pochodzenia Polka, nie widziała nigdy kraju. Zaprosiła piłkarzy po meczu na kawę. Poszli po wygranej, mąż gospodyni, wielki kibic Standardu, cały wieczór puszczał piłkarzom płyty. W Niemczech piłkarze byli zapraszani do domów, do szatni przynoszono im kwiaty… W Polsce zabrzanie byli już w 1958 roku.

  • 25.12.1957 – Standard Liège – Górnik Zabrze 1:5 (Pohl 2, Lentner 2, Kowal)
  • 26.12.1957 – Preußen Münster – Górnik Zabrze 2:1 (Jankowski)
  • 29.12.1957 – 1. FC Nürnberg – Górnik Zabrze 1:0
  • 31.12.1957 – Karlsruher SC - Górnik Zabrze 1:4 (Pohl 2, Lentner, Jankowski)

ŹRÓDŁO: www.gornikzabrze.pl

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud