Wynik w sporcie jest kwestią pieniędzy - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Wynik w sporcie jest kwestią pieniędzy

O dobrym początku sezonu drużyny piłkarzy ręcznych Górnika Zabrze, filozofii prowadzenia klubu i modzie na kibicowanie  mówi Bogdan Kmiecik, prezes klubu NMC Górnik Zabrze.

* Tak dobrej passy piłkarzy ręcznych Górnika Zabrze na początku sezonu chyba jeszcze nie było.

Rzeczywiście, nie przypominam sobie takiej sytuacji w ostatnich latach. Ale też specjalnie tego nie analizuję. Znacznie ciekawsza od przeszłości jest przyszłość.

* Z punktu widzenia kibica i obserwatora wygląda to tak, że przez całe lata budował Pan tę drużynę i w tym sezonie wreszcie wszystkie klocki zaskoczyły na swoje miejsce. I nowy trener, i obecny skład, i też publiczność, która licznie was dopinguje.

Był już sezon, w którym zdobyliśmy brązowy medal, jednak rok później już tego sukcesu nie udało się powtórzyć. Po tamtym doświadczeniu zaczęliśmy budować drużynę na dłuższy okres czasu. Ta ewolucja w ubiegłym sezonie była już mocno zaawansowana, jednak nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Może brakowało odpowiedniego trenera, może to był ten ostatni klocek. To tym bardziej prawdopodobne, że przecież zawodnicy w większości grają ci sami, choć pewnie lepiej się znają, są bardziej zgrani. Jednak, co trzeba podkreślić, nie można przesadzać z oczekiwaniami – to dopiero początek, pierwsze mecze za nami. Sezon jest długi.

* Jakie zadanie postawił Pan przed trenerem i drużyną na ten sezon?

Generalny cel to miejsce między 4 a 6. To cel ambitny, ale realny, nie będziemy go w trakcie rozgrywek zmieniać. Na razie cieszymy się tym, co jest dzisiaj. Szczególnie, że jeśli chodzi o budżet, jesteśmy gdzieś w połowie tabeli. Ważne jest, że mamy zespół i trenera, który wniósł wiele taktycznych zmian w drużynie, a także przekonał zawodników, by chcieli to realizować. Chłopcy mu wierzą, są za nim. Zespół bez wzmocnień gra teraz znacznie lepiej, niż w ubiegłym sezonie, dużo dojrzalej, z wieloma wariantami taktycznymi. To chyba podobna sytuacja jak z naszą drużyną piłki nożnej. Jest dobry trener, zawodnicy mu ufają, wykonują jego polecenia i są efekty.

* W klubie przybywa sponsorów. To efekt dobrej gry, czy bardziej zabiegów marketingowych?

Raczej działań marketingowych, najczęściej rozmaitych moich kontaktów biznesowych. Sponsorzy aż tak się do tej dyscypliny w Zabrzu nie garną.

* Czy z perspektywy czasu ocenia Pan zmianę nazwy klubu sprzed kilku lat? Czy działanie pod szyldem Górnika Zabrze przyniosło oczekiwane korzyści?

To nie jest kategoria opłaca się lub nie opłaca się. Celem tej zmiany było skonsolidowanie zabrzańskiego sportu pod jednym szyldem. To wzmacnia wizerunek miasta, gdy ma ono dwa mocne kluby, które dobrze sobie radzą w najwyższej klasie ligowych rozgrywek. Było to znakomicie widać kilka tygodni temu, gdy obie drużyny Górnika wygrał w ten sam dzień w Szczecinie z tamtejszymi klubami, nożnym i ręcznym.

* Symbolicznie kluby połączyło też zatrudnienie Artura Jankowskiego, byłego prezesa Górnika Zabrze, który od niedawna pracuje w NMC Górnik Zabrze.

Jego zatrudnienie ma na celu wzmocnieniu administracyjnej części klubu. Została ona podzielona na sprzedaż, marketing, codzienne prowadzenie klubu i nadzorowaniem tych obszarów zajmuje się dyrektor zarządzający Artur Jankowski. Brakuje nam jeszcze wzmocnienia drugiej części – sportowej, którą dziś zajmuje się trener i ja. Być może w niedalekiej przyszłości pojawi się w klubie dyrektor sportowy, które przejmie właśnie tę część zadań w dłuższym horyzoncie czasowym – planowaniem drużyny na następne lata, skautingiem, rozmowami z menadżerami. To zresztą cała filozofia prowadzenia zespołu. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytania, na czym chcemy oprzeć drużynę, czy na zakupach pod wynik czy też zatrudnianie polskich zawodników, z braku wystarczających pieniędzy na zagraniczne gwiazdy.

* Jest już kandydat na dyrektora sportowego?

Przeprowadziłem kilka rozmów, ale nie ma jeszcze decyzji – to fundamentalna rzecz dla klubu, filozofia działania, wynik sportowy, wizja drużyny. Myślę, że w niedługim czasie taka osoba się pojawi, obojętnie, czy będzie to dyrektor sportowy, czy też doradca zarządu, który ma wiedzę na temat piłki ręcznej i będzie penetrował rynek, przynosił gotowe rozwiązania.

* Myśli Pan o zarządzaniu klubem podobnie jak firmą.

Generalnie tak, choć w firmie pieniądze się zarabia, a w klubie wydaje. Zarządzanie jest jednak podobne.

* Cel sportowy klubu określił Pan już kilka lat temu – docelowo ma on grać w Lidze Mistrzów.

Myślę, że można to podzielić na etapy. Pierwszy etap – to gra w fazie grupowej Pucharu Europejskiego EHF. Kolejny etap to gra w eliminacjach Ligi Mistrzów, kolejny – w samych rozgrywkach.

* Do fazy grupowej EHF dużo już zespołowi nie brakowało…

Byliśmy blisko, przegraliśmy minimalnie z drużyną z Finlandii. Zabrakło nam chyba nie umiejętności, a zimnej krwi, ogrania na takim poziomie rozgrywek.

* Czy była to tez kwestia większego budżetu?

Wejść do fazy grupowej EHF z taką drużyną i budżetem, jaką mamy teraz, może się udać, ale jeśli chce się odgrywać w tych rozgrywkach większą rolę, to z pewnością jest to kwestia większego budżetu. Proszę zobaczyć drużynę Vive Targi Kielce. Jakie tam są nazwiska, jakich wzmocnień dokonano przed sezonem. Oczywiście, w sporcie Kopciuszek też może wygrać z faworytem, ale to zdarza się rzadko.

* Ale przecież same pieniądze nie grają.

Wynik w sporcie często jest kwestią pieniędzy, bo od nich zależy, jakie umiejętności można zaangażować do wsparcia drużyny, które pozwolą wejść jej na wyższy poziom. Ale ambicją i zapałem te braki finansowe można częściowo nadrobić. Dobrym przykładem jest drużyna piłki nożnej Górnika Zabrze. Obecnie z przyjemnością patrzy się na ich grę. I tylko czasem zastanawiam się, czy gdyby klub miał więcej pieniędzy, ci zawodnicy też tak fajnie by grali? My, zamiast kupować drogich doświadczonych zawodników, sięgamy po młodzież. I to oni z wybitnym trenerem odnoszą sukcesy. Ten trener ma filozofię działania i ci zawodnicy za nim idą, wierzą mu, robią to, czego on od nich wymaga.

* Z drugiej strony podkreśla Pan, że celem jest też samowystarczalność klubu.

Dokładnie tak. Chcę unormować sytuację, by klub nie opierał się wyłącznie na mojej osobie. Zresztą podobnie jest teraz w Kielcach, gdzie klub też się opiera przede wszystkim na osobie prezesa. Wolałbym, żeby tak nie było, by docelowo mógł samodzielnie funkcjonować. Myślę o swoim zaangażowaniu w tę drużynę także jak o moim wkładzie w życie tego miasta. Tu mieszkam, tu mam swoją firmę, więc staram się też coś temu miastu dać od siebie. Nie można tylko brać, trzeba też oddawać. To elementarna filozofia mojego życia.

* Zabrzanie chyba cenią takie podejście. Wokół obu drużyn Górnika tworzy się teraz prawdziwa społeczność kibiców, jest moda na chodzenie na mecze, wspólne kibicowanie. Czy Pan też to dostrzega?

Tak, to też jest ten efekt synergii, związany ze wspólnym szyldem dla obu drużyn. Ale i kwestia społeczna, zapotrzebowanie na sport. Ludzie szukają ciekawych wydarzeń sportowych, czy to pasywnie, kibicując, chodząc na mecze, czy aktywnie, biegając, jeżdżąc na rowerze. Miasto musi mieć im coś do zaoferowania, podobnie jak kino czy teatr. Mecze stają się widowiskami, na które można wybrać się z rodziną, z dziećmi, z przyjaciółmi. Na nasze spotkania przychodzi w tym sezonie średnio około 900 kibiców, mimo, że godziny meczów często nie są zbyt szczęśliwe. I to najlepszy dowód rosnącej popularności piłkarzy ręcznych Górnika Zabrze. Zapraszam do wspólnego kibicowania podczas kolejnych meczów.

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud