Stajemy na rzęsach, by grać - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Stajemy na rzęsach, by grać

Po letniej reformie w kobiecej piłce nożnej KKS Zabrze rozpoczął rozgrywki sezonu 2020/21 w III lidze. Od 2002 roku, kiedy to powstał klub, do ubiegłego sezonu drużyna nie grała niżej niż w II klasie rozgrywkowej. Po niepełnym sezonie 2019/2020, gdy w skutek pandemii nie udało rozegrać się rundy wiosennej, zabrzanki musiały przełknąć gorzką pigułkę i rozpocząć nowy sezon szczebel niżej. O minionej już rundzie mówi Laura Englisz, kapitan zespołu.

Siódme miejsce w tabeli to szczyt możliwości KKS-u?

Zdecydowanie nie. Nie takie były założenia przed pierwszym gwizdkiem rundy jesiennej, ale rzeczywistość nie zawsze jest taka, jaką sobie zaplanujemy. Ta runda obfitowała w wiele zwrotów akcji, przede wszystkim w kwestii składu, ale również w kontekście pandemii.

Co miało największy wpływ wahania formy zespołu w niektórych spotkaniach?  Czynników było wiele, jednakże myślę, ze główną przyczyną tego stanu były ciągłe zmiany w wyjściowej 11. Tak naprawdę żadnego spotkania nie rozpoczęłyśmy w takim samym składzie. Miały na to wpływ przede wszystkim nieopuszczające nas kontuzje, choroby, czy kwarantanny poszczególnych zawodniczek.

Czy okres pandemii był, w Twojej ocenie, trudny pod względem możliwości rozgrywania poszczególnych spotkań?

Tak, organizacyjnie to była bardzo trudna runda. Przede wszystkim ze względu na wszechobecne obostrzenia. Z jednej strony nacisk wojewódzkich ZPN-ów, aby dograć rundę, z drugiej strony kluby borykające się z absencją zawodniczek, spowodowaną chorobami, czy kwarantannami. Dochodziło do patowych sytuacji. Chociażby spotkanie z Unią Opole należało do tych problematycznych. Nie dość, że gospodynie ustaliły termin spotkania na dzień Wszystkich Świętych, to nasze braki kadrowe sięgały wówczas zenitu.

Kontuzje was nie oszczędzały. Ale nie tylko to było problemem.

Jesteśmy drużyną amatorską, co warto podkreślić. Każda z nas prócz tego, że jest zawodniczką, jest także studentką, pracownikiem, czy uczennicą. Zawsze staramy się te wszystkie życiowe role pogodzić z uprawianiem sportu, jednak nie zawsze się da, choć często stajemy na rzęsach, by niemal być w dwóch miejscach równocześnie.

KKS  to nie tylko III liga, prawda?  W tej rundzie kilka zawodniczek z CLJ wkroczyło z impetem w szeregi seniorskiej drużyny.

To prawda, prócz seniorek posiadamy spore zaplecze młodzieży. To cieszy, ponieważ nie dość, że możemy obserwować rozwój młodych adeptek, to również mamy poczucie, że jest ktoś, kto nas wspomoże na boisku i poza nim. Ta pomoc okazała się w tej rundzie nieoceniona. Przez większą część rundy jesiennej nasze juniorki spędzały całe weekendy na rozgrywaniu spotkań. W sobotę w ramach Centralnej Ligi Juniorek, w niedzielę w III lidze lub odwrotnie. Niejednokrotnie rozgrywały spotkanie po spotkaniu. Braki kadrowe poniekąd zmusiły nas do takich rozwiązań, ale z drugiej strony była szansa także dla dziewczyn, żeby „na stałe” wbić się do seniorskiej drużyny. Niemniej jednak myślę, że reszta drużyny zgodziłaby się ze mną, juniorkom należy się od nas ogromne DZIĘKUJĘ!

Przewidujecie jakieś wzmocnienia na wiosnę? Na jakie pozycje macie najwięcej braków?

To pytanie bardziej w stronę pani trener, jednak nie ukrywam, że biorąc pod uwagę przebieg minionej rundy przydałoby się zaplecze, które odciąży juniorki, a nam pozwoli odetchnąć z ulgą. Pełna ławka zapewnia komfort psychiczny zarówno zawodniczkom, jak i trenerowi. Z powodu kontuzji odpadły dwie nasze środkowe obrończynie, od dawna potrzebujemy także drugiej bramkarki. Myślę, że właśnie defensywa potrzebuje obecnie najwięcej wsparcia.

Tabela wskazuje na 5 spotkań wygranych, 5 przegranych i jeden remis. Nie lubicie się jak widać dzielić punktami?

Strasznie ciężko to ocenić. To chyba mimo wszystko nie brak chęci dzielenia. Zawsze walczymy o 3 punkty, remisy nas nie satysfakcjonują. Uważam jednak, że z paru przegranych spotkań mogłyśmy wyciągnąć choć 1 punkt, a tak się niestety nie stało. W Świdnicy potrafiłyśmy wyjść z tarapatów i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, koniec końców wygrywając spotkanie. Z kolei mecz ze Stilonem niby kontrolowałyśmy, a jednak nie ugrałyśmy żadnego dorobku punktowego. Spotkania są strasznie różne, często dyktowane predyspozycją dnia całej drużyny, czy poszczególnych zawodniczek, dlatego naprawdę trudno je porównywać.

Który mecz w tej rundzie przyniósł wam najwięcej satysfakcji pod względem sportowym, a o którym chciałybyście jak najszybciej zapomnieć? Co zaważyło na plus i minus w tych spotkaniach?

Nie mogę się w tej kwestii wypowiadać za wszystkie zawodniczki. Mi, jak już wspomniałam, najwięcej radości sprawiło spotkanie w Świdnicy. Pokazałyśmy charakter i ducha walki doprowadzając do remisu z wyniku 0:2, by na koniec spotkania cieszyć się z wyniku 3:2. Każda zostawiła na boisku 100% i widać było tego rezultaty. Jak najszybciej chciałabym zapomnieć o meczu kończącym rundę jesienną. W spotkaniu ze Ślęzą zawiodło absolutnie wszystko.

Jak Ty, jako kapitan, jak oceniasz poziom obecnej III ligi? Czy zespół, którym dyrygujesz w obecnym składzie jest w stanie wywalczyć wyższe miejsce w tabeli?

Jasne, że tak! Gdybym w to nie wierzyła, nie byłoby mnie tutaj. Liga praktycznie zmieniła tylko nazwę. Mocne drużyny z Bielawy, czy Częstochowy zastąpiły naprawdę dobre Warta Gorzów i Czarni Sosnowiec. Myślę, że nasze ambicje sięgają znacznie wyżej niż 7 miejsce w tabeli. Uważam też, że jesteśmy w stanie na wiosnę pokazać, na co naprawdę nas stać i zawalczyć o pierwszą trójkę. Z punktu widzenia obecnego rozkładu punktów ciężko mówić o celowanie w pozycję lidera, ale kto wie? Dopóki piłka w grze…

Czego wam życzyć na przyszłą rundę?

Żeby się odbyła! (hahaha) I zakończyła w duchu sportowej rywalizacji po rozegraniu wszystkich spotkań.

A co chciałybyście przekazać waszym wiernym kibicom, których niestety z względu na obostrzenia nie może być na trybunach? Kilka waszych meczy mogli oglądać dzięki fejsbukowej transmisji.

Wszystkim przede wszystkim zdrowia! Nadziei, że jeszcze będzie pięknie, nawet na spartańskich trybunach i cierpliwości, póki ograniczyć się będzie trzeba do relacji online. Doping to nie zajęcie krzesełka na stadionie. Tam może siedzieć każdy przypadkowy przechodzień, przecież na III lidze kobiet nie obowiązują bilety wstępu. Wsparcie to przede wszystkim wszyscy wierzący w nas ludzie, którzy czasem jedynie dobrym słowem czy życzliwością motywują nas do działania, za co ogromnie DZIĘKUJEMY!

Rozmawiał Andrzej Englisz


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *