Spółka Stadion inwestuje w kryzysie - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Spółka Stadion inwestuje w kryzysie

Jak spółka Stadion przetrwała czas koronawirusa, gdy najpierw nie było meczów Ekstraklasy, a teraz są, ale z ograniczonym dostępem kibiców? Jaką lukę w budżecie spowodowała pandemia? Ile kosztuje roczne utrzymanie Areny Zabrze i kto za to płaci? Odpowiada Tadeusz Dębicki, prezes spółki Stadion w Zabrzu.

Za nami ważny weekend. W piątek, po raz pierwszy od paru miesięcy na stadionie przy ul. Roosevelta mogli pojawić się kibice.

Bardzo się z tego cieszę. Jest to dla nas ogromne wyzwanie, by przygotować infrastrukturę według norm sanitarnych. Stadion jest podzielony na kilka stref, osoby nie mogą, jak dotąd, przechodzić między tymi sektorami. Musimy zapewnić znacznie więcej osób obsługi, asysty meczowej, by mieć nad tym nadzór. Ale sporo też zależy od samych kibiców. Oczywiście całkowicie ryzyka uniknąć się nie da.

Odwołane spotkania, potem mecze bez kibiców. W finansach spółki Stadion to zapewne spora wyrwa.

Ogromna, zarówno w finansach naszej spółki, jak i spółki Górnik Zabrze, bo są to naczynia połączone, dwa podmioty, działające na  jednym obiekcie. Mamy też grupę najemców, głównym jest Platinium, firma, która prowadzi tu klub fitness. Przez trzy miesiące był zakaz prowadzenia tej działalności, więc też musieliśmy się dogadać, jak traktować ten okres. Radzimy sobie, ale bardzo mocno odczuwamy ten kryzys.

A jak układa się obecnie współpraca z Górnikiem?

Oceniam ją jako dobrą. Choć czasem trzeba się pokłócić, by potem się godzić. Ostatecznie jednak zawsze dochodzimy do porozumienia. Obecny prezes doskonale zna klub i region, co na pewno pomaga klubowi.

Czy spółka Stadion ma już wyniki finansowe za ubiegły rok?

Tak, jesteśmy już po zgromadzeniu wspólników, sprawozdanie finansowe zostało przyjęte przez właściciela, lada moment będzie w KRS. Wynik jest na poziomie lat ubiegłych, wykazujemy stratę w wysokości około 15 milionów złotych. To nie znaczy, że tyle nam w kasie brakuje. Realny deficyt jest na poziomie 2 milionów. Na stratę wpływa również amortyzacja obiektu, obciążają nas też odsetki od obligacji, około 5 mln zł. Były też rezerwy na kontrakt z Polimexem, ale ta sprawa jest już wyczyszczona, rezerwa zostanie rozwiązana i dla wyniku tego roku będzie neutralna. Mamy jeszcze rezerwę na proces sądowy z jednym podwykonawcą, ale głównym pozwanym jest Polimex.

Skoro już o Polimexie mowa, jak skończył się wasz spór sądowy z byłym głównym wykonawcą stadionu?

Skończyło się dobrze, nie mamy już żadnych zobowiązań wobec tej firmy.

Ale to oni mieli oddać pieniądze za zejście z budowy.

Okazało się, że była duża pula robót wykonanych, ale niezafakturowanych, więc nie zapłaconych przez nas. Mieliśmy świadomość, że nawet przy rozwiązaniu umowy trzeba będzie to pokryć. Problem był z wyceną tych prac. Polimex szacował je na olbrzymie kwoty, my nie zgadzaliśmy się na to. Dopiero proces sądowy spowodował, że usiedliśmy wspólnie do stołu i przeanalizowaliśmy oraz wyceniliśmy te prace. Zapłaciliśmy ostatecznie tylko za faktycznie wykonane roboty budowlane. Chcieliśmy otrzymać pieniądze z tytułu gwarancji należytego wykonania, od ubezpieczyciela, ale Warta zachowała się w sposób niezrozumiały. Gwarancja miała być wypłacona na nasze żądanie, my je wystosowaliśmy, ale ubezpieczyciel tych pieniędzy nie przekazał. Potem w procesie pojawiła się opinia biegłego i nasza kancelaria doradziła nam zawarcie ugody. Pewnie, że wolelibyśmy coś z tamtych pieniędzy dostać, ale skończyło się, jak skończyło. Temat zamknięty.

Gdy oddawano obiekt do użytku, wiele mówiono o imprezach, które będą się na nim odbywać, koncertach, konferencjach. Na razie, prócz meczy, nic na dużą skalę się tam nie odbyło.

Koncert na stadionie ligowym to trudna sprawa. Patrzyliśmy na doświadczenia innych obiektów, na przykład na stadiony niemieckie. Niektóre robią imprezy, bo mają murawę wyjeżdżającą poza obiekt. Wtedy są możliwości robienia dużych imprez. Ale stadion ligowy, na którym dwa razy w miesiącu jest mecz, nie ma takich opcji, bo każda impreza na murawie powoduje jej degradację. Są systemy przykrycia, ale to nie sprawdza się w 100%. Poza tym taką imprezę planuje się na rok do przodu. My na rok do przodu nie znamy kalendarza rozgrywek. Mamy przerwę w sierpniu, gdy są wakacje, oraz w okresie grudzień – styczeń, gdy raczej nie odbywają się koncerty plenerowe. Ponadto wtedy są trudne warunki dla murawy, bo nie jest to okres wegetacyjny. W tym czasie zajmujemy się raczej jej regeneracją. Mamy możliwość robienia koncertów, ale na promenadzie przed wejściem. W ubiegłym roku był tam duży koncert, na którym przewinęło się około 3 tysięcy widzów. Mamy infrastrukturę, możliwość ustawienia sceny. To będziemy chcieli powtarzać.

Ale patrząc na ten obiekt, ma się poczucie pewnego niewykorzystania go. Robicie imprezy, wystawy, giełdy staroci, rolki, ale one nie przystają do wielkości stadionu.

Jak mówiłem, wnętrze jest trudno dostępne, ze względu na murawę. Na stadionach w Niemczech murawę wymienia się nawet dwa razy w roku. Nasza ma… 14 lat i wciąż jest dobra, bo dbamy o nią. Wymiana murawy to koszt około pół miliona złotych. Na razie tylko raz, za trenera Nawałki, zrobiliśmy frezowanie czyli ścięcie trawy, ale sam system korzeniowy został nienaruszony.

Ile rocznie kosztuje utrzymanie stadionu?

Około 18 milionów rocznie z amortyzacją. Bez niej około 9 – 10 milionów złotych. Na tą kwotę składa się zużycie mediów, przede wszystkim energii elektrycznej. Mamy tu 40 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, wypełnionej urządzeniami, czujniki, serwerownia, systemy zarządzania obiektem, oświetlenie. Drugi element – ciepło. Większość idzie na grzanie murawy. Podobnie jak woda – zużywana jest głównie na podlewanie płyty głównej i boisk treningowych.

Czyli teraz trochę na tym oszczędzacie…

Z jednej strony oszczędzamy, z drugiej – murawa jest miękka, co też nie jest zbyt dobre, bo po meczu więcej kosztuje jej regeneracja. Sporo wydajemy też na usługi obce jak sprzątanie, ochronę i serwis techniczny, asysty meczowe.

A strona przychodowa?

Przychody z obiektu to około 8 milionów złotych rocznie. To przychody z najmów, z czynszów, z reklam, z dnia meczowego.

Niedawno ogłosiliście przetarg na sponsora tytularnego. Jednak nikt się nie zgłosił. Nie ma zainteresowania tym tematem wśród przedsiębiorców?

Wystartowaliśmy z tym przetargiem tuż przed pandemią. Był to nie tylko konkurs, ale cały szereg działań promocyjnych. Chwilę później pojawił się koronawirus, gospodarka wyhamowała i nie było już odpowiedniej atmosfery do takich rozmów. Powtórzymy ten konkurs, ale musimy poczekać na ożywienie gospodarcze.

Czy to spółka Stadion będzie się też zajmowała budową nowego boiska treningowego, na terenie przy stadionie, od strony ul. Olimpijskiej?

Tak. Mamy już dokumentację projektową, pozwolenie na budowę, jest ogłoszony przetarg na wykonawcę, są zainteresowane firmy branżowe. Czekamy na oferty, można je składać do 3 lipca. Założenie jest takie, że boisko zostanie wybudowane do końca roku. Na tym terenie zmieszczą się docelowo 4 boiska, na razie budujemy jedno. Mamy pozyskaną na to zadanie dotację z Ministerstwa Sportu. Dla nas ważne jest, że w tej trudnej sytuacji my jednak inwestujemy. Oczywiście, bez zaplecza i wsparcia ze strony miasta nie byłoby takiej szansy.

I na koniec musi paść to pytanie – kiedy powstanie czwarta trybuna na Arenie Zabrze?

Budujemy czwartą trybunę, oczywiście. Prowadziliśmy już wstępne rozmowy z bankiem, ale pandemia zatrzymała ten proces, wszystko jest zawieszone. Mamy przygotowaną koncepcję, jest pozwolenie na budowę, jest wola właściciela. Rzecz jest więc bardzo realna. Jeśli uda się pozyskać środki, na pewno będziemy budować. Spróbujemy pozyskać również dotację z ministerstwa sportu, choć w tej puli ministerstwo ma 50 milionów złotych na całą Polskę. A szacunkowy koszt budowy czwartej trybuny na Arenie Zabrze to około 100 milionów złotych. Ostateczną decyzję w  sprawie rozpoczęcia inwestycji podejmie miasto.

Dziękuję za rozmowę.

DARIUSZ CHROST

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *