Gram najlepiej, jak potrafię - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Gram najlepiej, jak potrafię

To był bardzo dobry rok dla młodego zabrzańskiego szachisty Jakuba Seemann. Mimo koronawirusa zdobył on wicemistrzostwo Europy. Dobrze wypadł też w wielu innych mniejszych turniejach.

* Oglądałeś „Gambit Królowej”?

Jeszcze nie. Słyszałem o tym filmie, ale nie miałem jeszcze czasu go obejrzeć.

* Masz 12 lat. Kiedy nauczyłeś się grać w szachy?

Gram od 7 roku życia. Nauczyły mnie kuzynki z Rydułtów. Grałem wtedy na skrzypcach, ale złamałem rękę. Były wakacje, nie miałem co robić. Dzięki nim zainteresowałem się szachami.

* Od razu połknąłeś tego bakcyla?

No nie aż tak. Ale zaciekawiła mnie ta gra, grałem coraz więcej, potem jeszcze kilka razu je odwiedziłem, zawsze graliśmy przy tej okazji, aż wreszcie trafiłem na pierwszy trening do pani Kariny Szczepkowskiej (teraz Cyfka), która zaraziła mnie tą pasją. Ćwiczyłem początkowo, tak jak one, w klubie w Rybniku, choć równocześnie cały czas mieszkałem w Zabrzu i chodziłem tu (i chodzę) do Szkoły Podstawowej nr 7. W sierpniu ubiegłego roku przeniosłem się do klubu Szach Mat Zabrze. Tato stwierdził, że jestem z Zabrza i warto, bym grał w tutejszym klubie. Sama zmiana niewiele zmieniła w mojej grze. Tak, jak wcześniej, gram najlepiej, jak potrafię.

* Koledzy ze szkoły podzielają Twoje szachowe zainteresowania?

Raczej nie. Niektórzy nauczyciele się interesują, ale to naprawdę pojedyncze osoby. Bardziej mogę pogadać o szachach z kolegami z klubu lub reprezentacji.

* Ubiegły rok, choć trudny, dla Ciebie był bardzo udany. Powiedz o swoich największych sukcesach.

Zdobyłem we wrześniu wicemistrzostwo Europy, co prawda online, ale rywalizowałem z wszystkimi najlepszymi zawodnikami Europy, co nie zawsze jest możliwe w turniejach na żywo. Reprezentacja Polski grała w dwóch miejscach, m.in. na Arenie Zabrze. W grudniu zaś wywalczyłem IV miejsce w Mistrzostwach Świata, także online. Wielokrotnie zdobywałem mistrzostwo Polski w swojej kategorii wiekowej. Wygrałem też wiele pojedynczych turniejów. Rok temu wraz z kolegami z reprezentacji zdobyliśmy tytuł drużynowego mistrza Europy.

* Co byś chciał osiągnąć w szachach?

Na razie chcę dużo trenować, ciężko pracować, by w przyszłości osiągnąć dobre miejsca w skali światowej. Oczywiście, w tym wypadku sukces zależy od włożonej pracy. Ale myślę, że będę pracował co najmniej tak ciężko, jak dotąd. W Polsce w jest wielu dobrych zawodników i trzeba wciąż ćwiczyć, by ich przeskoczyć.

* Doradzałbyś młodym osobom grę w szachy?

Oczywiście. To trenuje pamięć, co pomaga także w szkole, w nauce, łatwiej zapamiętuje się różne rzeczy. Można poprawić koncentrację, gra wpływa też na kreatywność.

* Z których przedmiotów jesteś w szkole najlepszy?

Z tych bardziej logicznych, matematyki, fizyki, ale ponoć to nie jest reguła. Szachiści mają bardzo dobrą pamięć i najczęściej są dobrzy w szkole z przedmiotów typu historia czy geografia.

* Jak często trenujesz?

Gram codziennie. Oczywiście w roku szkolnym trenuję trochę mniej, w wakacje i w ferie – więcej. Staram się poprawiać każdy element, ćwiczę debiuty, robię zadania, czytam książki szachowe. Gram przede wszystkim online. Ćwiczę też z trenerami. Moim trenerem jest Marcin Krzyżanowski, konsultuję się też z Kamilem Mitoniem – trenerem naszego najlepszego zawodnika Jana Krzysztofa Dudy.

* Brat też gra?

Tak, ma 10 lat i niedawno zaczął ćwiczyć. W domu jeszcze razem nie gramy, bo każdy skupia się na swoich treningach.

* Powiedz kilka słów o swojej grze. Często słyszy się, ile ruchów naprzód szachiści są w stanie przewidzieć. Jak jest z Tobą?

Gdy dużo ćwiczę, zauważam, że też rozważam coraz więcej wariantów, robię to coraz szybciej i płynniej, a opcje, które wybieram, są lepsze. Bo ta gra praktycznie opiera się na liczeniu wariantów.

* Chyba nie do końca, bo w takim wypadku człowiek zawsze przegrałby z komputerem.

I ostatnio prawie zawsze tak jest. Nawet Norweg Magnus Carlsen, aktualny mistrz świata, przegrywa z komputerem. Dziś komputery są naprawdę dobre. Dlatego używa się ich również w nauce, na przykład w debiutach, gdy szuka się nowych idei, rozwiązań czy pomysłów.

* Wyjaśnij laikom, ile pierwszych ruchów to debiut?

To zależy. Może być teoria debiutowa do 10 ruchu, a może być do 40. Zależy, jaki wariant bierze się pod uwagę. Standard to 15 – 20 ruchów. Ja nie mam ulubionego debiutu. Są takie, które lubię grać, w których lepiej się czuję, bo są przyporządkowane mojemu stylowi gry. Ale też zmieniam je, by grać to, w czym mój przeciwnik częściej się myli. Gdy gra się wciąż to samo, łatwiej przeciwnikowi przygotować się do takiego meczu. Lubię skomplikowane pozycje, w których trzeba liczyć sporo wariantów.

* Jak byś opisał swój styl gry?

Staram się od początku atakować i narzucić przeciwnikowi mój styl. Jak mówiłem, lubię skomplikowane pozycje otwarte, w których dużo się dzieje. Ale nie w każdej partii tak się udaje, czasem gra się mecze, w których nie ma fajerwerków. Takie spokojne rozgrywki też trzeba trenować, by znaleźć na nie jakiś dobry plan gry. Oczywiście wolę zaczynać białymi, choć są też ostre debiuty czarnymi. Generalnie zależy to od tego, z kim gram.

* W jakich turniejach chcesz wystąpić w tym roku?

W tych czasach ciężko coś zaplanować. Będę grał w różnych rozgrywkach, ale najbardziej zależy mi na tych ogólnoświatowych. Jest na to szansa. Mój ranking teraz to 2323 punktów. Na razie, dla mnie nie ma on znaczenia, trzeba starać się po prostu grać jak najlepiej. Są kraje, jak np. Indie czy Chiny, gdzie mało jest rozgrywek rankingowych i gracze mają często gorszy ranking niż ich realny poziom gry. Grałem dwa lata temu w Chinach na mistrzostwach świata, spotykałem się z graczami o znacznie gorszym rankingu; teoretycznie powinno być łatwo, ale często wygrywałem z nimi z trudem. Na wyższym poziomie się to wyrównuje.

* Gdzie widzisz się np. za 10 lat?

Wierzę, że szachy to będzie moje główne zajęcie. Na razie trudno mi wyobrazić sobie coś lepszego, ciekawszą drogę życiową. Nie wiadomo, jak się sprawy potoczą, ale jeśli będę dużo trenował, powinienem być dobrym graczem. Grać można praktycznie przez całe życie. Choć potem pogarsza się pamięć. A także kondycja fizyczna.

Kondycja fizyczna? Też jest ważna w szachach?

Oczywiście. Partia może trwać 5- 6 godzin. Pod koniec przy gorszej kondycji można popełniać więcej błędów. Ja staram się biegać, by ją utrzymywać.

Życzymy samych sukcesów w 2021 roku!

Rozmawiał DARIUSZ CHROST


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *