Zwierzaki czekają na nowe schronisko - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Zwierzaki czekają na nowe schronisko

W Zabrzu powstanie wreszcie nowe schronisko dla zwierząt. Decyzja o jego budowie już zapadła. O ostatnich 20 latach prowadzenia schroniska opowiada Danuta Mikusz-Oslislo, szefowa zabrzańskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Czy nowe schronisko dla bezdomnych zwierząt wreszcie powstanie?

Budowa jest obiecana, wymaga jej też od miasta Powiatowa Inspekcja Weterynaryjna, bo obecne schronisko nie spełnia już wymaganych prawem norm. Wreszcie widzę, że inwestycja posuwa się do przodu – odbywają się spotkania, rozmowy, mamy zaktualizowany projekt, są zezwolenia, wydaje się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Schronisko powstanie również w Biskupicach, przy ul. Bytomskiej, za obecnym schroniskiem, tyle że po przeciwnej stronie ulicy. To bardzo ładna lokalizacja, w otoczeniu zieleni. Przetarg ma być ogłoszony jeszcze w tym roku. Budowa powinna być skończona pod koniec 2021 roku. Schronisko musi być obliczone na 200 – 250 psów.

A koszt?

Nie wiemy, ale to na pewno koszt co najmniej kilkunastu milionów złotych. W Poznaniu podobne schronisko, którego budowa właśnie się rozpoczyna, obliczone na 250 psów i 200 kotów, ma kosztować 38 milionów. Zabrzańska inwestycja będzie znacznie skromniejsza, ale na pewno nie da się tego zrobić za 5 – 6 milionów, choćby ze względu na wymagania formalne i sanitarne, dotyczące schronisk dla zwierząt. A tych jest mnóstwo np. każdy boks musi mieć własny odpływ, do tego konieczne są osobne pomieszczenia na kwarantannę dla psów i kotów, boksy tylko dla zwierząt podejrzanych o choroby zakaźne, dla kocich i psich matek z małymi. Co ważne, miasto musi mieć swoje schronisko, bo inaczej powinno podpisać umowę z inną gminą i płacić za wożenie bezpańskich zwierząt do ich obiektu, co na pewno bardzo negatywnie zostałoby odebrane przez mieszkańców, z których wywodzi się większość naszych darczyńców i wolontariuszy.

Jako TOZ prowadzicie zabrzańskie schronisko od 20 lat. Nawet ten szkaradny obiekt przez ten czas zmienił się bardzo. Na plus.

Obecny obiekt to dawna świniarnia, zamieniona na tymczasowe schronisko chyba w 1988 roku. Wtedy były inne wymagania, obiekt powstał, ale przez wiele lat niewiele w niego miasto inwestowało. A potem, dokładnie 20 lat temu TOZ wystartował w przetargu na prowadzenie schroniska i była to decyzja, która wpłynęła na moje życie i pewnie mojej rodziny. Zaczynaliśmy od podstaw. Szybko założyliśmy stronę internetową, jako pierwsi w Polsce zaczęliśmy przeprowadzać wirtualne adopcje. Od początku robiliśmy dni otwarte, prowadziliśmy wszechstronne projekty, organizowaliśmy rozmaite wydarzenia, współpracowaliśmy z wieloma instytucjami i firmami na terenie Zabrza. By promować schronisko, drukowaliśmy ulotki, plakaty, kalendarze. Rekrutowaliśmy wolontariuszy – dziś mamy ich być może najwięcej wśród organizacji pozarządowych w Zabrzu. Uwieńczeniem naszej pracy powinna być budowa nowego schroniska, które ma być też centrum edukacyjnym, związanym z ochroną zwierząt. Jeśli to się uda, będę wiedziała, że całe to działanie miało sens. Poza tym wrażenie robią liczby – przez 20 lat do schroniska trafiło ponad 12 tysięcy psów i 3700 kotów. Z tej liczby prawie 8000 psów zostało zaadaptowanych, a ponad 2250, czyli prawie 25 % wróciło do właścicieli. Wśród kotów nowy dom znalazło prawie 3000 zwierząt. Co ważne, zwierzęta wydawane ze schroniska, są wysterylizowane i zaczipowane. To liczby, które definiują, po co to robimy. Jednak ma to swoją cenę. Przez te 20 lat mam wrażenie, że wciąż muszę o coś z kimś walczyć, co jest psychicznie wyczerpujące.

Ale uratowaliście te zwierzęta, a przy okazji zmieniliście świadomość rzeszy mieszkańców.

To prawda. Nie ma już w Zabrzu zwierząt wałęsających się po mieście. Jest sporo zgłoszeń interwencyjnych, ludzie szybko reagują. Poza tym dzięki mediom społecznościowym często udaje się znaleźć właścicieli. Zmieniło się też nastawienie wymiaru sprawiedliwości, w sprawach sądowych dotyczących znęcania się nad zwierzętami coraz częściej zapadają wyroki bezwzględnego pozbawienia wolności, sprawcy dostają zakaz posiadania psów. Nadal będziemy prowadzili szkolenia dla policjantów i Straży Miejskiej, którzy są naszymi partnerami w codziennej pracy, bo oni mają prawo nie znać wszystkich obowiązujących przepisów, dotyczących zwierząt. Liczę, że dzięki temu współpraca będzie jeszcze lepsza. Nasza idea to nie tylko zapewnienie porzuconym zwierzętom dachu nad głową i jedzenia. Chodzi o wszechstronną edukację, a w konsekwencji o zmianę świadomości. Temu ma służyć też nowe schronisko, liczę, że będzie to obiekt, do którego ludzie będą chętnie przychodzić, by się uczyć, jak postępować z psami, jak się nimi opiekować, z nimi ćwiczyć, bawić się.  To ma być fajne, kreatywne miejsce. Nawet teraz, choć zupełnie nie mamy ku temu warunków, przychodzą do nas regularnie uczniowie z ponad 40 szkół! I to nie tylko z Zabrza. Mamy prawie 200 wolontariuszy. Co roku nasz program edukacyjny trafia do kilku tysięcy dzieci. Liczę, że te osoby nigdy nie wyrzucą z domu psa czy kota.

Początki nie były takie miłe. Pamiętam, jak rozpoczynaliście prowadzenie schroniska i mieliście obawy przy każdym kolejnym przetargu.

Tak było przez wiele lat, gdy musieliśmy zaniżać ceny, by utrzymać prowadzenie schroniska. Od 2014 roku zamiast przetargu jest konkurs, w którym mamy nieco łatwiej. Do tego po raz kolejny jestem Sekretarzem Zarządu Głównego TOZ w Polsce, mam do czynienia z 83 oddziałami i 16 schroniskami w całej Polsce, więc mam dobry ogląd tej sytuacji. Dobrze wiem, że taka organizacja jak nasza nie jest w stanie konkurować ceną z firmami prywatnymi. Budują one nowoczesne obiekty, świetnie to wygląda, ale potem na czymś te koszty muszą sobie odbijać. Tam nie ma leczenia zwierząt, szczepień, diagnostyki, bo szkoda na to pieniędzy. Jest wstrząsający raport NIK poświęcony schroniskom dla zwierząt, który potwierdził mnóstwo nieprawidłowości.  Dlatego bardziej sprawdza się schronisko miejskie, prowadzone przez organizacje pozarządowe. U nas na przykład, dzięki dobrej opiece wiele zwierząt dożywa późnej starości. Oczywiście, to podnosi koszty, ale przecież my jesteśmy po to, by pomagać zwierzętom, by stwarzać im godne warunki do życia, by pomagać im w szukaniu nowego domu.

Przez lata udało Ci się skupić wokół schroniska mnóstwo ludzi dobrej woli.

W działalność schroniska zaangażowanych jest mnóstwo osób. Jest kilkunastu pracowników, regularni i akcyjni wolontariuszy, rodziny wirtualne, darczyńcy. Rozwija się wolontariat rodzinny, pracowniczy, pomagają firmy, prowadząc u siebie zbiórki na naszą rzecz. W weekendy najczęściej ludzie czekają w kolejkach, by wyjść z psem na spacer. A niektóre psy po kilku spacerach mają dość (śmiech)

Czyli klęska urodzaju.

Wiele lat pracowaliśmy na to, by osiągnąć ten poziom. Teraz rzeczywiście akurat z wolontariuszami nie mamy żadnego problemu. Współpracujemy też z wieloma instytucjami na terenie Zabrza, organizujemy spotkania w domach pomocy społecznej, mieliśmy program współpracy z więźniami. Jesteśmy pełni nowych pomysłów. Współpracujemy na przykład z międzynarodowymi organizacjami, które przeciwdziałają nielegalnemu handlowi szczeniakami. Wierzę, że jeszcze wiele ciekawych projektów przed nami. Ale na razie najważniejszy jest jeden – schronisko.

Miejmy nadzieję, że za dwa i pół roku będzie gotowe. Dziękuję za rozmowę.

DARIUSZ CHROST


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud