Zimy sprzed lat w Makoszowach [GALERIA] - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Zimy sprzed lat w Makoszowach [GALERIA]

Zimowy okres na Śląsku rozpoczynała Barbórka, jedno z najważniejszych świąt dla rodzin górniczych, które stanowiły w Makoszowach ponad 80% mieszkańców – pisze Karol Kleczka z Śląsk po mojemu – historie ludźmi pisane, Genealogia Górnego Śląska.

Dwa tygodnie później rozpoczynały się również ferie zimowe dla dzieci, a kończyły się one świętem Trzech Króli. I choć zima była momentem, kiedy zarówno dorośli jak i dzieci miały więcej wolnego czasu, bo do oporządzenia były już tylko zwierzęta, to był to okres nie tylko zimowych zabaw, ale również czas, w którym odnotowywano największą śmiertelność w ciągu roku. Umierały głównie niemowlęta, wynikało to z tradycji chrztów w pierwszym tygodniu po narodzinach dziecka. Bardzo często w sakramencie nie brały udziału nawet ich rodzicielki, które dochodziły w tym czasie do siebie po porodzie. Głód i mróz zbierały więc swoje żniwo aż do wczesnej wiosny. Natomiast w miesiącach sierpniu i wrześniu – odnotowywano największy współczynnik urodzeń, który wskazuje na wzmożoną aktywność naszych przodków w sprawach łóżkowych w okresie zimowym.

Prócz przyjemności nasi dziadkowie zmagali się również z różnymi troskami.  W maluteńkich jedno bądź dwuizbowych mieszkaniach zabrzan sprzed lat trzeba było też zapewnić opał. W dużo korzystniejszej sytuacji były rodziny górnicze, które od początku XX w. mogły liczyć na deputat węglowy. Drzewo można było nabyć w miejscowym tartaku, u dzierżawcy lasu lub od okolicznego właściciela dworu w Przyszowicach, jednak najbiedniejsi musieli radzić sobie inaczej. Zachowało się mnóstwo krótkich wzmianek w lokalnych gazetach o „złodziejach w pańskich lasach”. Na przykład w 1916 roku złapano na zbieraniu chrustu siedemdziesięcioletnią staruszkę, którą odstawiono na posterunek i skazano na siedem dni aresztu, kilka dni przed wigilią 1934 r. złapano również dwójkę młodych makoszowian, którzy wracali z lasu ze zdobyczą w postaci zająca. Leśniczy nie był wyrozumiały i odstawił chłopców na posterunek. Boże Narodzenie spędzili razem – w jednej celi…

„Godne Święta”, jak zwykło się mówić na Boże Narodzenie w Makoszowach, opisywane były bardzo szczątkowo. Zachowały się wspomnienia o samej wigilijnej wieczerzy. Rzadko kiedy na stole znaleźć można było dwanaście potraw, zwykle było to pięć lub siedem dań. Najczęściej jedzono siemieniotkę, czasem lekko doprawioną bardzo cennym w tym czasie cukrem. Ci, którzy jesienią zaopatrzyli się w grzyby, zajadali się nimi właśnie w święta. O karpiu raczej nikt nie myślał, w sklepach można było kupić tylko słone śledzie – jeden z najtańszych towarów i to właśnie o nich znalazłem fragment w pamiętniku z lat 30-tych. „Zaraz za drzwiami wielkiego składu starego Sieronia w ogromnych beczkach stały słone śledzie, za kilka groszy można było kupić spory kawałek – długo trzeba było je moczyć, żeby były zjadliwe. Stary Sieroń jak wyprzedał już wszystkie ryby, za pozamiatanie sklepu oddawał dzieciom deski z tych beczek – robiliśmy z nich narty !” Sieroń był również właścicielem kilku stawów, w lecie wynajmował je na łowiska, a zimą, gdy tafla lodu była wystarczająco gruba, ścinał ją, ciął na duże metrowe kawałki i sprzedawał do restauracji i browarów. W piwnicach tychże interesów, w słomie lód leżakował, a topił się dopiero w połowie sierpnia dając tym samym zimne napoje prawie do końca lata!

Choinkę znaleźć można na fotografiach z późnych lat 20-tych, wcześniej wieszano nad drzwiami „połaźniczki” czyli świerkowe gałązki przyozdobione w najróżniejszy sposób. Po wieczerzy tradycyjnie śpiewano kolędy i rozdawano prezenty w postaci orzechów czy suszonych jabłek. Sylwester i Nowy Rok zaczęto obchodzić dopiero na przełomie XIX i XX w. Najwcześniejsze fotografie z okolicy z tego święta udało mi się znaleźć dopiero z 1934 r. Prócz zakrapianych domówek w rodzinnym towarzystwie można też odnaleźć zdjęcia z większych uroczystości, gdzie każdy z gości nosi charakterystyczne czapeczki.

Karol Kleczka

Zdjęcia:

1. Makoszowy rok 1952/1953

2. Czteropokoleniowa rodzina z Makoszów (Julia Kleczka zd. Paluch, Helena Pielok zd. Kleczka z córka Janiną, Anna Paluch zd.Mikosch) w Boże Narodzenie 1942 roku.

3. Sylwester u Sieroniów 1937 r.

4.Bitwa na śnieżki w 1940 r. Z lewej Robert Sieron

5. 5 letni Czesław Kleczka zdjęcie wykonano w Makoszowach w święto Barbórki roku 1934

6. Choinka u Lomaniów lata 30-te.

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *