Zawsze wolałam koparki niż lalki - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Zawsze wolałam koparki niż lalki

Zabrzanka Marzena Sudoł została jedną z czterech laureatek konkursu firmy Siemens „Inżynierki 4.0”, który zorganizowano dla studentek uczelni technicznych. Marzena jest na studiach dualnych drugiego stopnia, na kierunku mechanika i budowa maszyn na Wydziale Mechanicznym Technologicznym Politechniki Śląskiej.

Zaczęło się od eseju pod tytułem „Dlaczego chcę zostać inżynierką?”

Konkurs był ogólnopolski, żeby wziąć w nim udział, trzeba było mieć statut studentki uczelni technicznej i napisać wspomniany esej, uzasadniając, dlaczego zależy nam na takim tytule naukowym. Autorki najlepszych 30 prac zostały zaproszone na warsztaty do Warszawy. Warsztaty dotyczyły digitalizacji, automatyzacji, robotyzacji, design thinking, budowania marki osobistej w Internecie, odbyła się też sesja mentoringowa z prezes Siemensa, Dominiką Bettman. Poznałyśmy nowe technologie z ciekawej perspektywy, dostałyśmy pozytywny zastrzyk energii, po warsztatach wróciliśmy na swoje uczelnie zmotywowane do działania, z nowymi kontaktami zawodowymi i perspektywą na przyszłość.

Co napisałaś w tym eseju?

Opisałam trochę humorystycznie swoją drogę do studiów politechnicznych – że zawsze interesowałam się techniczną stroną rozmaitych zagadnień i przedmiotów. Chciałam wiedzieć, jak działa samochód i inne urządzenia, z których korzystamy każdego dnia. Pewnie dlatego w szkole średniej, w III Liceum Ogólnokształcącym, wybrałam specjalizację matematyczno – fizyczną, a potem mechatronikę na Politechnice Śląskiej.

Czyli gdy do wyboru były lalki i autka, wybierałaś to drugie?

Dokładnie tak. Koparki zawsze były ciekawsze, do lalek nigdy mnie nie ciągnęło. W każdym moim wyborze wspierali mnie rodzice – najpierw planowałam studiować chemię, ale potem uznałam, że wolę coś bardziej interdyscyplinarnego, co będzie można łatwiej wykorzystać w przyszłości, szczególnie, że wciąż nie jestem zdecydowana, co ostatecznie chciałabym w życiu robić. Ale dzięki m.in. temu konkursowi moja droga zawodowa powoli się klaruje. W eseju podkreślałam, że chcę być inżynierką, by wciąż się rozwijać, tworzyć rzeczy użyteczne, kreatywne, a także motywować do działania innych.

I zmieniać świat na lepsze?

Oczywiście. Zawsze gdzieś z tyłu głowy jest taka myśl. Bo technologie naprawdę mogą zmienić świat na lepsze. Wystarczy rozejrzeć się, żeby dostrzec, że praca inżynierów otacza nas z każdej strony i nowe technologie wpływają na świat i nas. Przykłady? Google prowadzi badania nad rozwojem technologii, która tłumaczy tekst zeskanowany do telefonu na dowolny język na świecie, są też programy, które tłumaczą rozmowy w czasie rzeczywistym. Ile nowych możliwości to otwiera! Wyzwaniem dla inżynierów jest też transport – napędy do samochodów elektrycznych, samochody autonomiczne. Możemy nosić ubrania produkowane z kukurydzy czy też polecieć na wycieczkę w przestrzeń kosmiczną. Możliwości jest wiele. Nauczyłam się, że warto prezentować jak najwięcej pomysłów, idei, nawet, jeśli uda się zrealizować np. tylko co dziesiąty. Trzeba być kreatywnym, pomysłowym, otwartym, umieć dzielić się swoimi pomysłami. Nie można z góry zakładać, że coś się nie uda. Czasem wystarczy dać sobie szansę. Uważam, że współczesny świat szuka takich właśnie osób, które myślą do przodu i potrafią pracować w grupie. Warto choćby startować w konkursach, takich jak ten, w którym brałam udział. To szansa na coś więcej, niż tylko klasyczne studia – zajęcia, wykłady, egzaminy.

To szansa przede wszystkim dla dziewczyn, bo jednak mam wrażenie, że świat nowoczesnych technologii zdominowany jest przez mężczyzn.

Rzeczywiście tak jest. Na moim kierunku na studiach na pierwszym roku na 100 osób były 4 dziewczyny. Na wielu kierunkach politechnicznych jest podobnie. Trzeba było nauczyć się, jak funkcjonować w takiej specyficznej grupie. Dziewczyny potrzebują większego wsparcia, muszą być bardziej aktywne. Z drugiej strony uważam, że gdy pojawiają się okazje – trzeba je wykorzystywać. O konkursie „Inżynierki 4,0” dowiedziałam się od mojej opiekunki projektu inżynierskiego, która stwierdziła, że jest on wymarzony dla mnie. I udało się.

Z 30 inżynierek w konkursie tylko 4 dziewczynom udało się pojechać do Niemiec, na targi przemysłowe w Hannoverze. Co trzeba było zrobić w tym celu?

Uczestniczki konkursu musiały nakręcić krótki film na temat „Praca inżyniera odpowiedzią na wyzwania współczesnego świata”. Finalnie prace przysłało 11 dziewczyn, wybrano 4. Mój film składał się z puzzli, z których każdy odpowiadał za jakąś sferę współczesnego świata – za media społecznościowe, internet rzeczy, za robotykę i automatyzację procesów technologicznych, za ochronę środowiska, energetykę i transport. W finale puzzle składały się w jedną całość i pojawiało się hasło – Praca Inżyniera, które jednoznacznie spaja wszystkie te elementy. Do każdego zagadnienia przygotowałam rysunki oraz komentarz. Drugą część stanowiły wywiady z ekspertami na określone tematy. Trzecią – odpowiedzi ekspertów oraz znajomych na pytania. Chciałam pokazać wiele różnych opinii oraz kilka zagadnień wartych uwagi w sposób ciekawy i estetyczny Udowodnić, że praca inżyniera rozwiązuje wiele problemów współczesnego świata, a poza tym promować miasto Zabrze. W filmie nagrywałam zdjęcia m.in. w Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii. Byłam tam na miejscu, spotkałam się z profesorem Zbigniewem Nawratem, miałam okazję zobaczyć naukowców przy pracy. Bardzo inspirująca wizyta. Nagrałam fragment o przetwórstwie odpadów, w którym rozmawiałam z Barbarą Chamigą z Urzędu Miasta w Zabrzu, zajmującą się odpadami. Przeprowadziłam też wywiad z Julitą Król, specjalistką z branży energetycznej.

Film się spodobał i pojechałaś w nagrodę do Hannoveru.

Byłyśmy tam trzy dni. Jeden w całości spędziłyśmy na ogromnych targach przemysłowych, Hannover Messe 2019 na terenie wielkości kilkunastu boisk piłkarskich. W 30 halach było mnóstwo ekspozycji z dziedziny nowych technologii, od łożysk, przez roboty po fotowoltaikę. Tam naprawdę można było zobaczyć, jak przemysł wkracza w nasze życie i przekonać się, że żyjemy w czasach kolejnej przemysłowej rewolucji. Było to bardzo ciekawe, ale jeden dzień to za mało, by wszystko zobaczyć. Wracając mogliśmy jeszcze zwiedzić tzw. smart factory, czyli inteligentną fabrykę Volkswagena we Wrześni koło Poznania. W tamtejszej hali produkcyjnej jest około 500 robotów! Zrobiło to na nas spore wrażenie.

Jakie masz plany po zakończeniu studiów magisterskich?

Będę się dalej rozwijać! Myślę, że albo pójdę na studia doktoranckie albo rozpocznę pracę w jakiejś firmie, na stanowisku związanym z konstrukcją maszyn, bo uważam, że jestem w tym naprawdę dobra. Poza tym ważne jest, by łączyć pasję z pracą, a tak by się właśnie działo w moim wypadku. Dążę do tego, by móc mówić, że kocham to, co robię.

rozmawiał DARIUSZ CHROST


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud