Wojna z innej perspektywy - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Wojna z innej perspektywy

Jakie nastroje panowały w Zabrzu po wybuchu I i II wojny światowej, kto był ulubionym obiektem plotek mieszkańców Rzeszy i jaki był wynik meczu piłkarskiego, rozegranego między Rzeszą Niemiecką a Górnym Śląskiem w 1942 roku?

Informację o wybuchu I wojny światowej przyjęto w całym Cesarstwie Niemieckim z entuzjazmem. Ludzi przepełniały patriotyczne nastroje, chętnie pomagali żołnierzom i wierzyli w zwycięstwo. Taki obraz wyłania się z lokalnej prasy niemieckiej. O Polakach się w niej nie wspomina. Konsekwencją tego entuzjazmu była zmiana nazwy Zabrze na Hindenburg OS, na cześć marszałka Paula von Hindenburga, który pokonał Rosjan pod Tannenbergiem. Zdaniem dra Bernarda Linka (PIN) społeczeństwo było przeciw. Zwolennicy twierdzili natomiast, że nikt, kto tu przyjeżdża, nie potrafi wymówić nazwy „Zabrze”. Ostatecznie Zabrze stało się Hindenburgiem od 1 marca 1915 roku.

Przedsiębiorcy podporządkowali się roli państwa, jeszcze przed wybuchem wojny stworzono fundusz wojenny, gromadzono zapasy, a już w 1910 roku odbyła się narada wojenna. Mimo to, w czasie wojny, zapasy się skończyły, sytuacja stawała się dramatyczna, apelowano też do ludzi, aby nie używać herbaty angielskiej, tylko suszonych liści truskawek. Miał to być wyraz patriotyzmu. W 1918 roku nakazano zakładom fryzjerskim sprzedaż włosów państwu, a każdemu przysługiwało tylko 1 jajko na 2 tygodnie. W Zabrzu działały 2 huty, 8 kopalni, 7 koksowni, elektrownie, brykietownie, gazowanie, fabryka lin i drutu i mniejsze zakłady. Z materiałów, wytworzonych przez hutę Zabrze, wyprodukowano 92 tysiące granatów i pociski artyleryjskie kalibru od 75 mm do 420 mm. Huta produkowała elementy dla zakładu w Berlinie, wyrzutnie torpedowe, granaty, pociski. W zabrzańskich koksowniach produkowano ponad 50 tysięcy ton rocznie smoły węglowej, z której powstawał olej do kotłów wojennych. W zakładzie Adolfa Deichsela, późniejszym Linodrucie, wytwarzano drut kolczasty i sieci na torpedy. Węgiel był podstawą przemysłu, używano go do transportu i wytwarzania energii. Mobilizowano robotników, gdyż brakowało rąk do pracy, a ci, którzy wrócili, nie byli w stanie pracować. Aż 12 procent zatrudnionych w kopalniach stanowili wówczas kobiety i młodociani, a cena węgla wzrosła o 130 procent.

Był to też wyjątkowy czas dla Kościoła Katolickiego. Księża mieli szczególne uprawnienia na czas wojny, spowiadali w pierwszej kolejności żołnierzy, udzielali ślubów, też byli powoływani do wojska jako kapelani. {Żłnierzy zwalniano z postów, mieli też odpust zupełny. Parafie, także w Zabrzu, obowiązywał zakaz inwestycji, remontów, budowy kaplic. Księża wysyłali broszury, książki, modlitwy rannym, kwaterunki i lazarety wojskowe powstawały w klasztorach.

W wojsku niemieckim służyli także {Żdzi. Łącznie aż 85 tysięcy żołnierzy, z czego 12 tysięcy zginęło. Wielu odznaczono Krzyżem {Żlaznym. Niestety, nie wiadomo, ilu zabrzańskich {Żdów wzięło udział w I wojnie. W 1910 roku mieszkało ich tu 1129. W książce, poświęconej I wojnie światowej, jeden pastor wymienia 51 nazwisk {Żdów z Hindenburga. Najstarszy zabrzański żyd, który zmarł na froncie (na atak serca), to Glazer (59 lat). Pierwszym zaś niejaki Karl Kohn, właściciel gospody.

Z literatury znamy markietanki, które ciągnęły za wojskiem, świadcząc różne usługi. On był markietanem na wojnie, zaopatrywał żołnierzy w różne towary. Zginął we Francji, trafiony pociskiem artyleryjskim, wcześnie, bo 26 sierpnia 1914 r.

Najmłodsi zabrzańscy {Żdzi, powołani do wojska, mieli ledwie 15 lat w roku wybuchu wojny. W 1923 r. odsłonięto tablicę upamiętniająca żydów w zabrzańskiej synagodze. Niestety, do dziś nie wiadomo, jakie i ile nazwisk na niej widniało. Została spalona wraz z synagogą podczas Nocy Kryształowej.

W czasie I wojny, podobnie jak i podczas II, istniały w Zabrzu obozy pracy dla jeńców wojennych. Obozy znajdowały się, m.in. przy zakładach Donnersmarckhutte przy obecnej ul. K. Miarki, na wysokości Sztolni. Znamy jego plan. Prezydent Dubiel w swoich pamiętnikach mówi, że jeńcy byli źle traktowani, uniemożliwiono im kontakt ze światem zewnętrznym. Na całym Górnym Śląsku pracowało ok. 9200, z tego aż 12 procent w Zabrzu. Powstały w pustych domach noclegowych po pracownikach zakładów, m.in. kopalni Castellengo. Wśród jeńców znajdowali się Rosjanie, Rumuni, Włosi, Serbowie, Francuzi, Amerykanie.

W tym czasie jeńców zatrudniał koncern Donnersmarckhutte, kopalnia Concordia i kopalnia Donnersmarckhutegrube, późniejsza kopalnia Abwehr w Mikulczycach. W ciągu wojny zmarło w zabrzańskich obozach 211 więźniów, jeden został zastrzelony przez strażnika – mówił Zbigniew Gołasz z Muzeum Miejskiego.

W Archiwum Państwowym w Katowicach zachowało się sporo dokumentów dotyczących Zabrza w czasie I wojny: dokumenty administracji, rady gminy, mapy, zdjęcia, afisze, plakaty nakłaniające do mobilizacji. W SP nr 4 była szkoła strzelecka, a z raportów policyjnych z posterunku w Biskupicach wynika, że policjanci walczyli z agitacją antypaństwową, szpiegami, sabotażem, nielegalnym handlem, obawiali się też imigrantów.

Kiedy wybuchła II wojna światowa, nastroje ludności nie przypominały ani trochę tych sprzed 25 lat. Jeszcze na długo przed wojną wszystkie placówki NSDAP (rządziła od ’33 r.) musiały sporządzać raporty, mające na celu kontrolę społeczeństwa. Te z Zabrza są najlepiej zachowane z wszystkich śląskich miast. Brakuje jedynie raportów z 1940 roku. Wynika z nich m.in., że w Zabrzu po Nocy Kryształowej panowało oburzenie i współczucie zwykłych mieszkańców żydom. Raporty mówiły o wszystkim: komunistach, nastrojach społecznych, organizacjach kobiecych, dniu górnika, kulturze, kościele, żydostwie, kolei, dobroczynności. Zabrze w latach II wojny miało ok. 126 tysięcy mieszkańców, a aż 3393 należało do NSDAP. To najwięcej na Górnym Śląsku. Jeden funkcjonariusz przypadał na 50 obywateli. Funkcjonariusze kontrolowali m.in., czy są wierni nakazom fuhrera.

Z raportów z 1939 roku dowiadujemy się, że na granicy Zaborza i Poręby starły się niemieckie korpusy ochotnicze i polscy powstańcy. 2 lub 3 września powstańcy pokonali Niemców i wdarli się na chwilę do Zaborza. W walkach zginęło ponad 70 Niemców. To chyba pierwszy przypadek w czasie wojny, że oddziały polskie przekroczyły niemiecką granicę. Kierownictwo partii najbardziej interesowały jednak nastroje. W Zabrzu w 1939 były zadowalające. Inne uwagi dotyczyły tego, że młodzież pali i wszędzie wiszą plakaty reklamujące papierosy, brakuje ziemniaków, soli, obuwia, masła, mięsa, a mieszkańcy wschodniego Śląska wszystko wykupują. Panuje nerwowość, ludzie uciekają z obrzeży do centrum. W 1941 tematem przodującym jest wojna z ZSRR. Panuje nieograniczone zaufanie do Rzeszy, partii i Wehrmachtu. Wielkie poruszenie wzbudziła plotka o żonie Goeringa, która została rzekomo sztucznie zapłodniona. Urzędnicy dostali podwyżki, a robotnicy – witaminę C w dropsach. W 1942 r. można już wyczuć niepokoje w związku z Rosją. Mówi się o Stalingradzie, przekazuje opowieści żołnierzy, raportujący podkreślają chciwość sprzedawców i niechęć kobiet do służby w Wehrmachcie.

Prężnie działała w Zabrzu podczas II wojny Cywilna Obrona Przeciwlotnicza (RLB). Zabrze zostało zakwalifikowane do I grupy, czyli „zagrożone nalotem”. Naokoło Zabrza było 6 baterii przeciwlotniczych, za ich organizację i rozmieszczenie była odpowiedzialna RLB. Na początku w nocy wyłączano wszystkie światła, nawet latarnie i piece przemysłowe. Z czasem kazano to robić tylko cywilom, gdyż cierpiał na tym przemysł. Całe miasto było oklejone plakatami, nakazującymi gaszenie świateł. Jeden rodzaj plakatu wydrukowano w ilości, bagatela, 60 tysięcy sztuk. A wersji było kilka. Za nie gaszenie światła groziło 50 marek kary

Główna siedziba RLB znajdowała się na obecnym placu Dworcowym 5 lub 8. Z raportów RLB możemy się dowiedzieć, że o godz. 5.45 zaczęła się w Zabrzu wojna, o 11.00 – wspomniane walki Polaków z Niemcami na granicy Zabrza i Poręby. Choć RLB było częścią NSDAP, nigdy nie zostało uznane za organizację kryminalną.

Okazuje się, że potężne wpływy w Zabrzu miała Komunistyczna Partia Niemiec. W okresie międzywojennym była bliska zwycięstwa. Jednak kiedy NSDAP doszło do władzy, postanowiło rozprawić się z komunistami – zamknięto ich w obozach w Niemczech. Historia życia Wincentego Porąbki, szefa KPD w Zabrzu, mogłaby być podstawą scenariusza filmu szpiegowskiego. W 1936 r. uciekł z Zabrza do Czechosłowacji, gdzie został aresztowany. Przejęli go Niemcy, ale uciekł z pociągu. Dotarł do Hiszpanii, gdzie walczył w brygadzie międzynarodowej. Potem trafił do Związku Sowieckiego i Armii Czerwonej. W 1943 został zrzucony nad Warszawą, miał zorganizować komunistyczną strukturę we Wrocławiu. Nie udało się, więc wrócił do Zabrza. Środowisko komunistów było tu nieliczne, ale zaczął poszerzać wpływy. Członkowie KPD gromadzili informacje, wysyłali do Moskwy. Już w Zabrzu nawiązał kontakty z polskimi socjalistami, którzy pomagali członkom KPD wyrabiać polskie dokumenty. Podzielił grupę zabrzańską na dwie części. W 1944 roku dostał polecenie zabezpieczenia zakładów przemysłowych, a kiedy do Zabrza weszli Rosjanie, komuniści niemieccy mogli wyjść z podziemia. Rozpoczęli współpracę z NKWD, aby pozbyć się polityków i grup prominentnych obywateli. Był to pierwszy przypadek współpracy niemieckich i rosyjskich komunistów. Trwało to do początku marca ‘45.

Mimo, że trwała wojna, ludzie nie rezygnowali z normalnego życia. Przed jej wybuchem struktury ligi piłkarskiej były świetnie rozwinięte. Od ’33 do ’41 zabrzańskie drużyny grały w lidze śląskiej, potem, do ’45, w górnośląskiej. Pierwsze spotkania po wybuchu wojny rozegrano już 24 września 1939. W tym czasie istniał nawet klub piłkarski dla głuchych. Choć piłkarze także poszli na front, kluby o nich nie zapominały. Wysyłały specjalne paczki dla żołnierzy-piłkarzy z gadżetami, informacjami, wynikami. Dbały o rodziny. Ostatnie mecze zostały rozegrane 14 stycznia 1945 r. W trakcie wojny, a dokładnie 13 września 1942 roku, w Zabrzu doszło do pojedynku Niemcy kontra Górny Śląsk. Niemcy zwyciężyły 17:1…

Materiał pochodzi z archiwum Nowin Zabrzańskich. Na zdjęciu: Jeńcy wojenni w Zabrzu podczas I Wojny Światowej. Fot. archiwum Muzeum Miejskiego.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud