Wiceprezydent o radnych i singlach - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Wiceprezydent o radnych i singlach

Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza rezultat potyczek na słowa i opinie, pod swoim wypisem o bezproduktywnych tyradach radnych-singli, podsumował tak: 69 lajków, 5 serduszek, 14 śmieszków, 2 zdziwienia oraz po jednym „trzymaj się” i oburzeniu. Dodał, że dyskusja była wielka. To ostatnie twierdzenie jest akurat bezdyskusyjne. Dotąd żadna wypowiedź rządzących miastem nie wywołała podobnej reakcji zabrzan. Jednak wbrew temu, co sugeruje wiceprezydent, większość komentarzy nie była mu przychylna.

Wpis Krzysztofa Lewandowskiego, który na portalu społecznościowym wywołał burzę brzmi tak: „(…)  W naszej Radzie zasiada dużo tzw. singli i musimy zrozumieć, zwłaszcza w czasach pandemii, że mogą czuć się samotne. Niestety cierpią ci, którzy mają dzieci i wnuki. Zamiast z nimi spędzać czas wysłuchują bezproduktywnych tyrad, które mogą mieć miejsce na komisjach branżowych Rady, a nie na Sesjach, podczas których każdy z radnych ma już wyrobione zdanie i podejmuje przemyślane wcześniej decyzje dotyczące spraw miasta. Nie chcę nikogo dyskryminować, ale z mojego doświadczenia wynika, że zdecydowanie lepszymi radnymi są ci, którzy mają obowiązki rodzinne. Lepiej rozumieją potrzeby szkół, przedszkoli, służby zdrowia itd. Pamiętajmy o tym przy wyborach. (…)”

Za Krzysztofem Lewandowskim trzeba więc powtórzyć ostatnie, cytowane zadanie: „pamiętajmy o tym przy wyborach”. Dokładnie, o czym? O tym, że wiceprezydent Zabrza nie chce dyskryminować, ale dyskryminuje. Że nie ocenia wypowiedzi merytorycznie, ale dzieli radnych na lepszych i gorszych na podstawie kryterium, które w debacie publicznej nie powinno się pojawić – życia prywatnego. Można świetnie wywiązywać się z obowiązków służbowych i być kiepskim rodzicem, kiepskim małżonkiem. I na odwrót. Pisał o tym m.in. Marcel Proust „W poszukiwaniu straconego czasu”.  Polecam lekturę tym, którzy tego jeszcze nie widzą!  Wartości człowieka nie podnosi kartka papieru z aktem małżeństwa ani fakt posiadania potomstwa. Płodzenie i rodzenie dzieci nie wymaga specjalnych zdolności intelektualnych, szczególnej wrażliwości. Umiejętność rozmnażania się posiada każdy organizm. Gwarantuje przetrwanie gatunku. I nie jest prawdą, że osoby mające rodziny nie odczuwają samotności, że ten stan ducha przypisany jest wyłącznie singlom. Empatia, wyrażona z tego powodu przez wiceprezydenta brzmi fałszywie, i co ważniejsze, jest zupełnie nieuzasadniona.

Krzysztof Lewandowski napisał, że sesja Rady Miast była rekordowa. Zaczęła się o godz. 14.00, skończyła się tuż przed godz. 23.00. Winą za długie obrady obarczył radnych-singli. Parę miesięcy wcześniej, jej posiedzenie zakończyło się o godz. 22.00. Wtedy o sukcesach Zabrza kilka godzin mówiła Małgorzata Mańka-Szulik. Czy prezydent Zabrza jest singlem? Czy jest samotna?

Wypowiedź wiceprezydenta pierwszy raz wywołała dużą, publiczną dyskusję. Pewnie dlatego, że pojawiła się na Facebooku. Ale nie była pierwszą kontrowersyjną. Kiedyś, w dużym sesyjnym zamieszaniu Tomasz Olichwer, ówczesny radny, dziś poseł powiedział, że nie wie, co robić. Krzysztof Lewandowski poradził, by poszedł się wysikać.

Koniec tego tekstu to dobry moment, by posłużyć się innym cytatem: czasami lepiej nie tracić okazji, by milczeć.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *