Śmierdziało w Grzybowicach - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Śmierdziało w Grzybowicach

Ulica na Lesie w Grzybowicach z lasem ma wspólne piękno krajobrazu – zieleń, sąsiedztwo stawów i bliskość mieszkających tam zwierząt.  Od kilku tygodni, te piękne okoliczności przyrody zakłócał dominujący nad dzielnicą smród i towarzyszące mu setkami muchy. Dzięki interwencji Nowin Zabrzańskich, kłopot udało zażegnać, choć mieszkańcy, mimo że zadowoleni, pozostają sceptyczni. Obawiają się powrotu zapachu, który tak skutecznie zatruwał im życie.

- W lipcu, gdy zaczął nas męczyć, szukaliśmy w okolicy truchła. Zakładaliśmy, że to rozkładające się zwierzęce ciało wydziela tak paskudny odór. Dopiero nasze prywatne śledztwo pozwoliło ustalić winowajcę. Tuż za naszymi płotami, na polu należącym do rolnika, gliwicka firma Mustang wylewała osady z oczyszczalni ścieków. Okazało się, że współpracuje również z Zabrzańskim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji –mówi Sylwia Górczyńska – Kosiorz, mieszkająca przy ulicy Okulickiego.

Gdy znalazł się winowajca, mieszkańcy nie zasypali gruszek w popiele. Ruszyli z ofensywą, gdzie się dało: do Urzędu Miejskiego, do Rady Dzielnicy, do Stacji Sanitarno –Epidemiologicznej, do ZPWiK, do samego Mustanga, do biura poselskiego Tomasza Olichwera oraz do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Pisma krążyły, znad pola śmierdziało, a zewsząd płynęły dwa komunikaty: firma działa zgodnie z prawem, zaś jednymi kompetentnymi osobami, by zmierzyć się z problem są inspektorzy WIOŚ. – Byli na miejscu, jednak wciąż nie znamy ich stanowiska. Ponieważ formalnie próby rozprawienia się z problemem przedłużały się – jedna instytucja, jak kukułcze jajo, przekazywała go następnej, postanowiliśmy skorzystać z usług prawnika. Zamierzaliśmy wskazać na uciążliwe sąsiedztwo, w tym przypadku firmy Mustang. Nasza determinacja była proporcjonalna do dyskomfortu, którego doświadczaliśmy od kilku tygodni. Zapach zmuszał nas do zamykania okien, a roje much, zwabione osadami, do hurtowego kupowania lepów. Z powodu wszechobecności owadów, przez nasze szyby niewiele już widać, a elewacja domu nadaje się do pomalowania. O tym, że odór nie pozwala korzystać z ogrodów nie trzeba przecież wspominać – dodaje Sylwia Górczyńska – Kosiorz.

Mustang odmówił Nowinom rozmowy na temat swojej działalności w pobliżu domów w Grzybowicach. Scedował obowiązek na ZPWiK, które błyskawicznie odpowiedziało na prośbę o znalezienie kompromisowego rozwiązania: pogodzenie funkcjonowania współpracującej z nim firmy i złagodzenie jej skutków dla mieszkańców. Zaczęto od przeprosin, zakończono apelem o zgłaszanie ewentualnych niedogodności oraz zapewnieniem o staraniach, by problem się nie powtórzył.  Sytuację tak skomentowano: „Potwierdzamy, że firma Mustang (…), dopełniając wszelkich formalności na podstawie zawartej z nami umowy eksploatowała działkę w Czekanowie, granicząca z dzielnicą Grzybowice do celów zagospodarowania osadów. Informujemy, że (…) po obróbce technologicznej, pod względem fizyko-chemicznym spełniają wszystkie normy do stosowania na gruntach, a wykonawca działa zgodnie z przepisami prawa, dotyczącymi gospodarki odpadami. Również przeprowadzone w ostatnim czasie kontrole Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska nie wykazały żadnych uchybień w tym zakresie. Wychodząc naprzeciw mieszkańcom dzielnicy Grzybowice oraz mając na uwadze interes i dobro społeczne, w uzgodnieniu z firmą Mustang, została podjęta decyzja o zaprzestaniu eksploatacji przedmiotowego pola, które weszła w życie 13.08.2020 roku.” – pisze Małgorzata Tatarek z ZPWiK.

Decyzja o zaprzestaniu eksploatacji pola jest spełnieniem oczekiwań mieszkańców Grzybowic. Ale… – Podejrzewamy, że nie została podjęta z uwagi na nas. Według naszych ustaleń, umowa dzierżawy pola między jego właścicielem a Mustangiem miała się skończyć się 15 sierpnia. Obydwie strony na tym zarabiały. Rolnik dostawał pieniądze za udostępnienie swojej nieruchomości, a firma za zagospodarowanie odpadów. Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości znajdzie się inne pole w naszym sąsiedztwie, na które można będzie wylewać nieczystości. Przykład Szobieszowic, należących do powiatu gliwickiego pokazuje, że czarny scenariusz może się spełnić – mówią mieszkańcy Grzybowic.

Sytuację i obawy mieszkańców Grzybowic rozumieją ci z centrum Zabrza. Od lat dręczy ich smród unoszący się znad Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych, należącej do FCC.  – Ostatniej nocy był nie do wytrzymania. Proszę o interwencję, bo to nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz – mówił kilka dni temu czytelnik NZ. Za skargi mieszkańców zareagowała prezydent Zabrza, Małgorzata Mańka – Szulik. Wydała oświadczenie: „Władze miasta mają świadomość, że FCC Polska Sp. z o.o. prowadzi inwestycję hermetyzacji mającą na celu całkowite wyeliminowanie odorów. Jednak do czasu jej zakończenia niezbędne jest zastosowanie przez firmę skutecznych środków doraźnych.”


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *