Rodzina to mój największy sukces - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Rodzina to mój największy sukces

W Pawłowie znają go wszyscy. Jest jednym z radnych o najdłuższym stażu w samorządzie. Za pracowitość Krystian Jonecko doceniany jest też przez przeciwników w Radzie Miasta.

Przed tą rozmową mówiłeś, że jesteś od roboty, a nie od wywiadów… W Pawłowie, gdzie mieszkasz, znają i cenią Twoją działalność wszyscy.

Mieszkam tam od 1982 roku, wcześniej mieszkałem w Bielszowicach. Ale rodzina taty, co mam udokumentowane, mieszka w Pawłowie od 1792 roku. Więc można powiedzieć, że zapuściliśmy tam korzenie już bardzo dawno i… na dobre. Cieszę się, bo moje dzieci kontynuują tę rodzinną tradycję.

Niedawno odbyła się dyskusja w Radzie Miasta, czy radny miejski może być też radnym dzielnicowym. Ty akurat łączysz te funkcje. Co o tym sądzisz?

Pierwsza część dyskusji dotyczyła innego problemu :czy radny miejski może oceniać projekty z dzielnic (również swojej), sam zasiadając w komisji.  Tu moje stanowisko jest jasne: nie chciałbym, jako radny miejski, oceniać projektów z Pawłowa. Trudno byłoby o obiektywizm- to chyba zrozumiałe. Natomiast wydaje mi się, że łączenie funkcji radnego Rady Dzielnicy i Radnego Miasta to bardzo dobry pomysł Ja wyszedłem z Rady Dzielnicy, razem stworzyliśmy grupę aktywistów i społeczników, którzy do dziś ze mną współpracują. Gdy w poprzednich wyborach dzielnicowych wahałem się, czy wystartować, od razu usłyszałem: Ale o co chodzi? Nie chcesz już z nami współpracować?  Będąc w Radzie Dzielnicy, jestem przecież jeszcze bliżej mieszkańców Pawłowa i ich problemów. Mam okazję do częstszych spotkań z ludźmi, którzy potrzebują mojej pomocy i interwencji. Uważam, że dobra rada to połowa sukcesu w każdej społeczności. A to przecież praca społeczna, często niedoceniana. W wypadku Pawłowa uważam, że nasze działanie przynosi dobre efekty w dzielnicy i mieszkańcy tego potrzebują. Są lepiej zintegrowani, współpracują z domem kultury, szkołą i parafią. Uważam, że głos przeciwko pracy w obu radach podnosili głównie ci, których w radach dzielnic nie ma.

Jak ważna jest dobra praca rad dzielnic, widać było w poprzedniej kadencji Rady Centrum Południe, która bardziej była nastawiona na kłótnie niż na pracę na rzecz mieszkańców.

W obu dzielnicach w centrum praca wygląda inaczej niż u nas. W Pawłowie, i w innych dzielnicach, jesteśmy bardziej zintegrowani, mamy więcej wspólnych, jasnych celów – wspieramy jedną szkołę, dom kultury, przedszkole, mobilizujemy mieszkańców do wspólnego działania, a oni widzą realne efekty, nowe projekty, z których korzystają  ich dzieci i  wnuki. W centrum szkół i przedszkoli jest znacznie więcej, dlatego tam trudniej zmobilizować mieszkańców do konkretnych działań na rzecz poszczególnych placówek. Trudno też o jednomyślność. Więcej jest pomysłów, celów i koncepcji. Myślę, że to może być powodem niezgody.

Po raz kolejny jesteś wiceprzewodniczącym RM. Nie było planu, byś w tej kadencji objął stanowisko przewodniczącego?

Współpracuję z panią prezydent od 2006 roku, gdy po raz pierwszy zostałem wybrany radnym. W drugiej kadencji byłem już szefem klubu Skutecznych, w trzeciej i obecnej – wiceprzewodniczącym RM. Osobiście uważałem, że przewodniczącym powinna zostać osoba młodsza, by dodać pracom rady nowej energii. I tak się stało. Od początku popierałem kandydaturę pani Łucji Chrzęstek – Bar na to stanowisko. To wyjątkowa osoba, wyczulona na potrzeby mieszkańców, zawsze chętna do pomocy i współpracy. Bardzo jej kibicuję.

W pierwszych wyborach startowałeś z list PiS, potem przeszedłeś do Skutecznych, a teraz przyszło Ci znowu z PiS-em współpracować.

Zawsze podkreślam, że jestem  bezpartyjny.  Rzeczywiście w pierwszej kadencji startowałem z listy PiS, ale od samego początku współpracowałem ze obecną panią prezydent. Dlatego w kolejnych wyborach wystartowałem z listy Skutecznych. Niestety, w ostatnich wyborach samorządowych widać było krajową polaryzację, ten podział na zwolenników PiS i PO. Na tym straciły ugrupowania lokalne, m.in. Skuteczni. Po wyborach okazało się, że bliżej nam do porozumienia z PiS niż z Koalicją Obywatelską.

Na pocieszenie KO dostała dwóch szefów komisji.

Nie ujął bym tego w ten sposób.  Przypomnę, że w poprzednich dwóch kadencjach nie mieli przewodniczących żadnych komisji, Zaprosiliśmy ich do współpracy, bo to samorządowcy z długim stażem i doświadczeniem. Naprawdę liczę na owocne i zgodne działanie. Mamy przecież wspólny cel-pracujemy dla Zabrza.

 

 Jakie najważniejsze sprawy chciałbyś załatwić w tej kadencji?

Jest ich bardzo dużo, na wielu płaszczyznach. Są spójne z polityką władz miasta. Osobiście najbardziej zależy mi, by w Zabrzu powstawały coraz lepiej płatne miejsca pracy. Niby wpływ miasta jest na to niewielki, ale mamy choćby strefę ekonomiczną i wiemy, kto planuje tam inwestycje. A dobre miejsca pracy sprawią, że mieszkańcy nie będą z Zabrza uciekać do innych miast. Musimy budować nowe drogi. Zależy mi szczególnie na połączeniu drogowym z Zaborza do Biskupic. Ta droga jest konieczna, choćby ze względu na znajdujący się w Biskupicach szpital oraz tereny inwestycyjne. Najbardziej prawdopodobny wariant to połączenie ul. Rymera z ul. Hagera, ze zjazdem na ul. Cmentarną, co docelowo odciąży centrum i Zandkę od wzmożonego ruchu samochodowego. Liczę, że ta inwestycja rozpocznie się w tej kadencji. Z drogami wiąże się problem doświetlenia przejść dla pieszych, na czym też bardzo mi zależy, a także nowe ścieżki rowerowe. Co roku jest ich więcej, ale wciąż za mało… Może uda się zrealizować pomysł połączenia parku Pileckiego z Parkiem Powstańców? Kolejna kwestia  to mieszkania. Tych wciąż brakuje. Ale wiele dzielnic: Pawłów, Kończyce, Grzybowice,  Słoneczna Dolina, rozwija się, powstaje wiele nowych domów. Wiem, że to efekt przemyślanej polityki miasta. Trzeba też działać na rzecz kulturalnego ożywienia centrum. To bolączka młodych ludzi. Nie mamy rynku, co powoduje, że nie ma jednego miejsca, wokół którego toczyłoby się życie. Ale jeśli jeszcze lepiej zagospodarujemy teren powyżej teatru i filharmonii, razem z Parkiem Hutniczym, będzie szansa, że tam powstanie coś na kształt centrum przyjaznego mieszkańcom. Ciągle aktualny jest też pomysł zagospodarowania terenu między ulicami Dworcową i Wolności, ale tam wokół są prywatne budynki i taka inwestycja jest już znacznie trudniejsza. W mojej dzielnicy, w Pawłowie, zależy mi m.in. na odtworzeniu zerwanej kładki, którą mieszkańcy dzielnicy mogli przejść do parku Pileckiego. Musimy też starać się o utwardzenie nawierzchni bocznych ulic , to chyba najbardziej palący, bieżący problem mieszkańców.

By pilnować spraw, na których Ci zależy, zapisałeś się w tej kadencji do nowych komisji.

Tak, po raz pierwszy zgłosiłem się do pracy w komisji ekologii i gospodarki komunalnej, kontynuuję też pracę w komisji budżetu. Szczególnie ekologia wydaje się teraz bardzo ważna – co chwila mówi się o smogu, przekroczeniach dopuszczalnych stężeń zanieczyszczeń w powietrzu, do tego dochodzi denerwujący mieszkańców smród ze stacji segregacji odpadów. Czuję potrzebę aktywnej pracy w tej właśnie komisji. Wiem, że mam okazję na poprawę jakości naszego życia.

Myślisz, że wśród tych dużych spraw uda się załatwić dla mieszkańców też te mniejsze, jak choćby nowoczesne place zabaw, których w Zabrzu jest jak na lekarstwo?

Ależ proszę zauważyć, że tych miejsc rekreacji też jest coraz więcej. Pamiętam, jak kilkanaście lat temu podczas wakacji za granicą z zazdrością patrzyłem na siłownie na świeżym powietrzu. Teraz – też już je mamy, praktycznie w każdej dzielnicy. Oczywiście – zdaję sobie sprawę, że potrzeba nowych placów zabaw, boisk, miejsc rozrywki dla mieszkańców. Po kolei realizujemy poszczególne inwestycje. To przecież także i mój problem. Jestem dziadkiem i szukam przyjaznych miejsc na spacery z wnukami. Na szczęście mamy jeszcze budżet obywatelski i jeśli są rzeczy, na których mieszkańcom najbardziej zależy, mogą zgłaszać je właśnie tam. Gorąco zachęcam do tych inicjatyw.

Powiedz jeszcze kilka zdań o sobie.

Nie będzie tego wiele. Tak jak wspominałem, wolę działać niż mówić. Mieszkam w Pawłowie, jestem na emeryturze od 2003 roku, wcześniej pracowałem w dozorze w kopalni Bielszowice. Teraz również pracuję dodatkowo w firmie okołogórniczej. Moja żona Gabriela jest nauczycielką matematyki.  Mamy 2 córki i syna oraz 4 wnucząt – 3 dziewczynki: Werkę, Lidkę i Zosię i chłopca- 10-miesięcznego Stasia. Jestem bardzo dumnym dziadkiem. Rodzina to mój największy sukces.

Dziękuję za rozmowę.

DARIUSZ CHROST

 

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud