W tej pracy nie można bać się duchów - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

W tej pracy nie można bać się duchów

W życiu pewne  są tylko śmierć i podatki. Paweł Grzybowski jest tanatokosmetologiem czyli… zajmuje się przygotowanie zwłok do pochówku. Ten fach narusza niejedno tabu.

Zabrzański przedsiębiorca opowiada Nowinom, z czym wiąże się ten fach, jakie wyzwania niesie, a także, ile można na tym zarobić.

Jak zostaje się tanatokosmetologiem?

Szkoliłem się w Polskim Centrum Szkolnictwa Funeralnego Adama Ragiela, jestem specjalistą tanatokosmetologiem oraz specjalistą tanatoplastyki. Ta druga dziedzina to rekonstrukcja woskiem ubytków na twarzy, rękach, nogach, na przykład po wypadkach czy pożarach. W szkoleniach duży nacisk kładzie się na etykę zawodową. Wiadomo, że potrzeba do tej pracy odporności psychicznej. Nie nadają się też do niej osoby bojące się nieboszczyków, czy duchów. Ja śpię spokojnie, nie mam nocnych koszmarów. Choć mama była przerażona, gdy usłyszała, czym chcę się zająć.

Czym różni się tanatokosmetyka od balsamacji?

Tanatokosmetyka, inaczej kosmetyka pośmiertna polega na sanitarnym przygotowaniu zwłok, poprzez dezynfekcje, zabezpieczenie otworów naturalnych przed wyciekami, wypełnienie policzków, ust, opuszków palców, profesjonalnym makijażu przy użyciu kosmetyków i chemii pogrzebowej wysokiej jakości, zabiegu fryzjerskim, manicure, pedicure itp, aż po ubranie osoby zmarłej i złożenie ciała do trumny. Generalnie chodzi o zamaskowanie oznak pośmiertnych, by jak najbardziej odwzorować naturalny wygląd pacjenta. Zabieg odbywa się z zachowaniem należytego szacunku, godności i poszanowania zwłok ludzkich. Natomiast balsamacja, która kojarzy się ludziom ze starożytną mumifikacją, to zatrzymanie rozkładu, poprzez wprowadzenie do żył i tętnic odpowiednich środków chemicznych.

Ogłasza się Pan bezpośrednio czy współpracuję z zakładami pogrzebowymi?

Współpracuję z zakładami, obecnie z kilkoma pod Częstochową. Na razie ta dziedzina przebija się powoli, na Śląsku w ofercie ma ją jedna na 250 – 300 firm działających w branży pogrzebowej. Większość oferuje jedynie umycie i ubranie ciała. A to ledwie niewielka część tej usługi.

Skąd pomysł na taką działalność?

Chciałem otworzyć w Zabrzu zakład pogrzebowy; myślę, że mimo sporej konkurencji wcześniej czy później i tak go otworzę. Z opinii wielu osób wiem, że obecnie działające zakłady nie oferują tego, czego oczekują klienci, nie świadczą usług na najwyższym poziomie. Nie ma na przykład mobilnego biura pogrzebowego, które przyjechałoby do pogrążonej w żałobie rodziny i szybko załatwiło formalności. Również jeśli chodzi o przygotowanie zwłok, słyszałem sporo krytycznych uwag. Niedopuszczalne jest, by po tanatokosmetyce pojawiały się np. dosyć uwydatnione zasinienia, czy wystające tampony z nosa, a tak podobno się zdarza. Miałem okazję obserwować te działania firm z bliska po śmierci babci i chyba to był bodziec, by tym się zająć i być lepszym od tych zakładów, które już na rynku pogrzebowym działają.

W którym momencie wkracza do akcji tanatokosmetolog? Jak ciało jest jeszcze w domu?

Nie mogę wejść do szpitala, ze względu na procedury. Zazwyczaj pracuję w zakładach pogrzebowych. Natomiast do tego typu zabiegów prosektorium nie jest potrzebne, można wykonać to również w domu, a zdarza się tak najczęściej na obszarach wiejskich.

Ale w jakim wypadku rodziny sięgają po Pana usługi? Gdy ciało jest np. zmasakrowane po wypadku?

W wielu krajach tanatokosmetyka to jest standard przy każdym pogrzebie. Świadomość Polaków w tym temacie rośnie, choćby dzięki zachodnim programom telewizyjnym. U nas w Polsce jest może ze 150 tanatokosmetologów i balsamistów, choć pewnie spora część z nich pracuje w Anglii i Norwegii, lub w ogóle nie pracuje w branży. Na Śląsku większość trumien w czasie pogrzebu jest otwarta, dlatego rodzinom zależy na wyglądzie zmarłego. Podobnie przed kremacją – rodziny chcą zwykle po raz ostatni zobaczyć i zapamiętać zmarłą osobę.

Ale na czym dokładnie ta profesja polega? Na nałożeniu odpowiednich kosmetyków, poprawiających wygląd ciała zmarłej osoby?

Tanatokosmetyka to tak naprawdę pewien zbiór kilku specjalności kosmetycznych i lekarskich. Zajmuję się ciałem kompleksowo – od umycia, przez ubranie po włożenie do trumny. W tym fachu jest się fryzjerem, manicurzystą, pedicurzystą, kosmetyczką, a czasem również chirurgiem medycyny estetycznej. Trzeba mieć opanowanych wiele różnych umiejętności. Jeżeli takie jest życzenie rodziny, farbuję włosy, robię tipsy. Czasem dostaję zdjęcie i mam zrobić tak, by osoba zmarła jak najbardziej przypominała tę uwiecznioną na fotografii. Ale gdy potem ludzie są zadowoleni i przychodzą z podziękowaniami, że mogli godnie pożegnać swoich zmarłych, wiem, że ta praca ma sens i chcę dalej się w tym kierunku rozwijać. Bo ludzie wspominają zmarłych tak, jak ich zapamiętali.

W tej pracy przełamuje się pewne tabu, związane ze śmiercią. Początki chyba nie są proste?

Na pewno pierwszy mój pacjent na szkoleniu w prosektorium w Łodzi spowodował, że przeszły mnie ciarki. Pracowaliśmy ze zwłokami w różnym stadium rozkładu, za zgodą rodziny, przez 2 dni, w tym czasie byliśmy w stanie przećwiczyć większość technik tanatokosmetyki i tanatoplastyki. Uświadomiono nam np. też, jak ważna jest pełna dezynfekcja zewnętrzna ciała, by rodziny nie były narażone na kontakt z bakteriami. Zawsze każdy przypadek jest inny i za każdym razem nabywam nowych umiejętności.

O ile wyobrażam sobie tę pracę w przypadku śmierci naturalnych, to przy zgonach wypadkowych – już nie.

Po wypadkach czy pożarach tanatokosmetyka zamienia się najczęściej w rekonstrukcję, trzeba anatomicznie złożyć ciało. Miałem jeden taki przypadek na razie, było to bardzo pracochłonne. Nie można jednak tego odmówić, jeśli chce się budować swoją markę.

Ile kosztuje Pana standardowa usługa?

Tanatokosmetyka – 350 zł plus dojazd powyżej 100 km. Balsamacja – w granicach 500 zł. Myślę, że jest to bardzo konkurencyjny poziom cen, gdy porównuję je z rynkiem na Śląsku. I przy okazji te ceny obalają mit, że balsamacja jest droga i stać na nią tylko bogate osoby. Moim zdaniem można ją zmieścić w kosztach zasiłku pogrzebowego, który wynosi 4000 zł.

Jakie problemy pojawiają się w tej pracy?

Są różne zaskoczenia. Czasem dziwnie reaguje rodzina – znam przypadek, że przez rodzinne nieporozumienia ciało czekało trzy miesiące na pogrzeb, aż krewni się dogadają. Generalnie nie wpuszczamy rodzin do prosektoriów. Nasza praca krewnym zmarłych może wydawać się drastyczna. Bywa krew, zdarzają się rozcięcia. Po sekcji zwłok trzeba na przykład wyjąć wnętrzności, włożyć do specjalnego worka i zabezpieczyć proszkiem zwanym absorbentem.

Czy Pana obecne zajęcie to pierwszy krok w stronę własnego zakładu pogrzebowego?

Tak. Będę też świadczył usługi innym zakładom pogrzebowym. Zajmuję się również prowadzeniem świeckich ceremonii pogrzebowych, podczas których prowadzę uroczystość, witam uczestników, opowiadam o zmarłym. Połączę to w jedno, docelowo otworzę na Śląsku i stacjonarny i mobilny zakład pogrzebowy. Ważne jest, by w tym wszystkim zachowywać godność i szacunek wobec zmarłych. A znam firmy, gdzie nie przykłada się do tego wagi.

Jak reklamuje Pan swoje usługi?

Zacząłem od Facebooka i pierwsze zlecenie dostałem po dwóch dniach. Choć przyznam, że wiele osób nie wie, co to jest tanatokosmetolog… Z drugiej strony wiadomo, popyt na usługi związane z pogrzebami będzie zawsze i nie da się ich przenieść do internetu. Na samym końcu zawsze potrzebni są ludzie. I to ludzie doświadczeni. By zwiększać swoje kompetencje, chcę w tym roku rozpocząć kurs z balsamacji i technika sekcji zwłok.  Również mam zamiar zostać członkiem Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego, co daje moim klientom gwarancję jakości świadczonych usług na najwyższym poziomie, z zachowaniem wszelkich procedur ustalonych przez to Stowarzyszenie.

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud