By Post był naprawdę Wielki - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

By Post był naprawdę Wielki

Za nami Środa Popielcowa, przed nami ponad 30 dni postu, czasu przygotowań do Wielkiej Nocy, najważniejszej w kalendarzu liturgicznym. Zgodnie z nauką Kościoła, zbilżające się właśnie święta są triumfem Chrystusa nad śmiercią i grzechem.  Co w oczekiwaniu na tak wielką radość powinien robić katolik? I jeszcze ważniejsze – czy każdy ją poczuje? Większość tradycji, towarzyszących ostatnim dniom Wielkiego Postu, poszła już w zapomnienie, gdy ze społeczeństwa rolniczego staliśmy się obywatelami przemysłowego miasta.

- Nie powiem nic nowego twierdząc, że żyjemy w wyjątkowym czasie. Pandemia opustoszyła kościoły. Ma jednak i pozytywny wymiar. Zwolniliśmy tempo, bywa, że zatrzymaliśmy się. Spokój sprzyja Wielkiemu Postowi, temu, czego w moim przekonaniu, chce od nas Bóg – mówi ojciec Tytus Mariusz Boguszyński, franciszkanin, prowadzący dla wiernych kanał na You Tube.

A czego Bóg chce od człowieka? – Na pewno nie umartwiania dla umartwiania, obnoszenia się z poświęceniem, cierpieniem. Sądzę, że droga do Niego wiedzie przez człowieka. Najpierw trzeba zaprzyjaźnić się z sobą samym, odpowiedzieć sobie szczerze na trudne, ale fundamentalne pytania. Proponowałbym zacząć od estymy – poświęcić sobie czas, docenić własne talenty i zalety, a później trwać w postanowieniu ich rozwijania. To też może być wielkopostne postanowienie. By było jasne, nie zachęcam do uczynienia z samorealizacji celu życia, ale do znalezienia złotego środka między osobistym rozwojem a byciem we wspólnocie. Kościół przecież nią jest – mówi ojciec Tytus Mariusz Boguszyński  i dodaje, że odmawianie pacierzy, uczestnictwo w nabożeństwach Gorzkich Żali oraz Drogi Krzyżowej, czyli tak ważna w Wielkim Poście modlitwa – nie ma sensu, gdy ogranicza się do wypowiadania wyuczonych tekstów. – Moja opinia może wyda się dziwna, ale uważam, że część z nas, katolików po pandemii być może nie wróci do kościoła, bo poczuli, że nie jest im do niczego potrzebny. Przychodzili do niego okazjonalnie, zgodnie z rodzinną tradycją. Tymczasem nie o to chodzi. Ważne jest osobiste zaangażowanie w relację we Wspólnocie i rozmowę z Bogiem. Jeśli nie słychać Jego słów, to znaczy, że zagłuszają je nasze myśli, zajęcia. Zachęcając do postu, rekomenduję postanowienie, które będzie prawdziwym wyrzeczeniem, np. ograniczeniem środków współczesnej komunikacji, dostępu do laptopa, komórki i da więcej czasu rodzinie. Gwarantuję – wiem to z osobistego doświadczenia – że radość z wytrwania w postanowieniu jest ogromna.

W kulturze ludowej Wielki Post był wyczekiwaniem na Zmartwychwstanie oraz powrót przyrody do życia. Wypełniały go obrzędy, silnie związane są z wierzeniami agrarnym. Były podporządkowane oczyszczeniu: w znaczeniu dosłownym, przenośnym i sakralnym. Dziś większości z nas wydają się irracjonalne.

Topienie marzanny odbywało się w czwartą niedzielę postu. Z przystrojoną kukłą dziewczęta odwiedzały domy. Marzenna była personifikacją zimy i wszelkiego zła, dlatego jej los był przesądzony. Kończyła w wodzie lub na stosie. Kontynuacją obrzędu wypędzania zimy i witania wiosny było wniesienie do wsi goika – ustrojonego, iglastego drzewka, symbolu życia i budzącej się przyrody.

Najwięcej wielkopostnych obrzędów przypadało jednak na ostatni tydzień przed Wielkanocą. W żurową środę (nazwa pochodzi od żuru, jednego z głównych postnych dań) palono stare szmaty, śmieci, zużyte sprzęty, a w Wielki Czwartek płoną tzw. judasz, czyli słomiana kukła, wyposażona w 30 szkiełek symbolizujących 30 srebrników. Tego dnia, gdy zamilkły kościele dzwony, młodzi chłopcy chodzili od domu do domu, z drewnianym kołatkami, śpiewając postne pieśni. W zamian otrzymywali jajka, ciasto lub drobne datki. Wielki Czwartek był również dniem, w którym gospodarze zdejmowali w sadach ochronne słomiane okrycia. Wierzono, że potrząśniecie drzewkiem owocowym pobudza je do życia i zapewnia bogaty plon. W Wielki Piątek popularnym zwyczajem było poranne mycie się w rzece i towarzysząca mu cicha modlitwa. Wierzono, że zabieg ma uzdrawiającą siłę, przeciwdziała chorobom, zwłaszcza schorzeniom skóry. Wielka Sobota zarezerwowana była na święcenie ognia, wody i potraw. W przeszłości, powszechnym zwyczajem było zapalanie domowego pieca od płomienia, przyniesionego z kościoła.

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *