Pogotowie to firma elitarna, ale niedoceniana - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Pogotowie to firma elitarna, ale niedoceniana

Zabrzanin Łukasz Pach został dyrektorem Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach. Ile kosztuje nas ten system i kto za niego płaci?  Jakie wyzwania przed nim stoją? Jak koronawirus zmienił pracę ratowników medycznych i czy  system Państwowego Ratownictwa Medycznego jest gotowy na drugą falę epidemii?

Proszę przypomnieć, jak funkcjonuje WPR w Katowicach? Komu podlega ta instytucja i kto ją finansuje?

Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe w Katowicach finansowane jest z budżetu państwa, bo jest ono częścią państwowego systemu ratownictwa medycznego. WPR ma kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, z którym rozlicza się za tzw. dobokaretkę (ryczałt). WPR zajmuje się też transportem międzyszpitalnym oraz transportem komercyjnym, w ramach którego obsługuje kilka szpitali. Prócz tego WPR ma w Zabrzu swoją flotę, w której jest 157 samochodów, w większości ambulansów oraz kilka aut osobowych. Załoga WPR liczy 1200 pracowników, w tym 700 etatowych i 500 kontraktowych. Budżet tej instytucji, tylko z kontraktu z Narodowym Fundusze Zdrowia, to 138 milionów złotych. Pomaga też Urząd Marszałkowski, w zakresie remontu obiektów czy dofinansowania zakupu nowych samochodów – w najbliższym czasie mamy dostać z województwa 10 nowych ambulansów i jeden od wojewody. Administracyjnie województwo podzielone jest na 6 obszarów. Punktów, w których stacjonuje pogotowie, jest w sumie 37. Główne stacje to Zabrze, Gliwice, Katowice, Jastrzębie, Rybnik. W Zabrzu stacjonuje 6 karetek (4 w centrum, Rokitnica i Chudowska), które są na wyłączne do systemu ratownictwa medycznego.

Potężna instytucja i wielkie wyzwanie.

To również duże obciążenie psychiczne, bo przeszedłem do WPR, w wyniku wygranego konkursu, z małego szpitala. Ale czuję ten temat. WPR w Katowicach to firma elitarna, ale nie zawsze należycie doceniana. Wielu pracowników to wybitni fachowcy, często wykładowcy w swoich dziedzinach na rozmaitych uczelniach. W ostatnich latach morale pogotowia trochę spadło, zdarzały się rozmaite wpadki. Mam nadzieję, że pod moim kierownictwem ta firma znowu nabierze rozmachu.

Jakie obszary w działalności WPR w Katowicach można w krótkim czasie poprawić czy usprawnić?

Jest ich sporo. Wcześniej na przykład dyrektor miał trudne relacje ze stroną społeczną. Mam nadzieję, że uda mi się rozładować te konflikty. W drugim dniu urzędowania spotkałem się ze związkami zawodowymi, daliśmy sobie kredyt zaufania.

Czego oczekuje strona społeczna?

Między innymi zwiększenia płac, bo ratownicy nie są zbyt dobrze wynagradzani, ale nie tylko. Jest oczekiwanie zwiększenia zatrudnienia w grupie ratowników medycznych, a także etatyzacji – pracownik na etacie czuje się bezpieczniej. Kolejny problem – budowanie marki WPR, która w ostatnich latach podupadła. Ale dzięki marszałkowi województwa śląskiego , któremu podlega pogotowie, jest szansa na pozytywne zmiany.

Prawie wszystkie oczekiwania wiążą się z pieniędzmi. Skąd je wziąć?

Liczę na oszczędności. Chciałbym odchudzić nieco część administracyjną, liczącą ponad 100 osób, a uwolnione w ten sposób pieniądze przekazać ratownikom. Trzeba mieć świadomość, że to oni wypracowują pieniądze dla WPR. W przyszłym roku struktura pogotowia ulegnie zmianie. Zmienią się obszary działalności, zamiast obecnych 6 będzie ich mniej, zmniejszy się liczba kierowników, a dyspozytorzy będą podlegać bezpośrednio pod Urząd Wojewódzki. Załoga oczekuje tych zmian i lepszej organizacji pracy.

Koronawirus dołożył pracy pogotowiu? Szczególnie, gdy większość przychodni wciąż przyjmuje pacjentów telefonicznie?

System Państwowego Ratownictwa Medycznego jest mocno obciążony przez pandemię. Pacjenci, którzy nie potrafią dodzwonić się do przychodni lub nie kwalifikują się do wizyty osobistej najczęściej dzwonią na 112 lub 999. Lekarze nadal nie przyjmują pacjentów tak, jak powinni. Bardzo często sami zalecają pacjentom dzwonienie do pogotowia, na przykład w razie konieczności ich osłuchania, bo oni przyjmują tylko telefonicznie. Przez to lawinowo przybywa nam pracy. Uważam, że należy rzetelnie rozliczać lekarzy rodzinnych z ich działalności, bo tylko dzięki temu system ma szansę wrócić do normalności. Powinien wymusić to na nich płatnik czyli NFZ.

Jesteście gotowi na drugą falę zarażeń?

Druga fala medialnie ma nadejść jesienią, ale na razie tego nie odczuwamy. Jednak nasze zespoły są już wyposażone w środki ochrony indywidualnej, prowadzone są wywiady epidemiologiczne z pacjentami, ratownicy wiedzą, czego się spodziewać. Boję się nadejścia sezonu zachorowań na grypę, bo odróżnianie jej od koronawirusa będzie głównym problemem lekarzy w najbliższych miesiącach.

Warto przypomnieć, że WPR ma też w Zabrzu własną bazę, flotę transportu samochodowego, a nawet stację kontroli pojazdów.

Flota i stacja znajdują się przy ul. Roosevelta, zaraz za stadionem, w kierunku Sośnicy. Mamy tam własnych kilkunastu mechaników, którzy dbają o nasze ambulanse. Stacja świadczy też usługi na rzecz mieszkańców i co ważne, bilansuje się. Warto podkreślić, że była to pierwsza stacja kontroli pojazdów, działająca w Zabrzu.

Czyli klocków do poukładania jest w WPR całkiem sporo.

Pierwsze dni są dla mnie bardzo pracowite, zdarza mi się funkcjonować nawet do 22.00. Ale cieszę się, bo odbiór mojej osoby przez załogę jest pozytywny, co dobrze rokuje na przyszłość.

Proszę powiedzieć kilka słów o sobie.

Jestem zabrzaninem, aczkolwiek urodzonym w Rudzie Śląskiej – bo wtedy był remont zabrzańskiej porodówki… Mam 35 lat, z zawodu jestem pielęgniarzem, ukończyłem też studia z zakresu zarządzania ochroną zdrowia i ze zdrowia publicznego. Jestem najmłodszym dyrektorem instytucji zajmującej się zdrowiem, prowadzonej przez marszałka województwa śląskiego, wykładam również w Wyższej Szkole Technicznej na kierunku pielęgniarstwo. Do końca sierpnia byłem dyrektorem Szpitala Chorób Płuc w Orzeszu. Z sentymentem wspominam to miejsce, są tam świetni ludzie, świetna organizacja pracy, sporo rzeczy udało nam się tam zrobić, zdobyliśmy m.in. akredytację ministerialną, tchnęliśmy w tę placówkę nowego ducha. Wcześniej pracowałem jako kierownik administracyjny  w szpitalu św. Kamila w Tarnowskich Górach,  potem objąłem funkcję kierownika Kamiliańskiego Centrum Opiekuńczo-Leczniczego w Zabrzu.

Dyrektor WPR w Katowicach to jednak dużo większe zadanie.

Wystartowałem w konkursie i otrzymałem mandat zaufania od komisji konkursowej i zarządu województwa. Mam nadzieję, że sprostam wszystkim oczekiwaniom.

Zabrzanie pamiętają Cię z Rady Miejskiej.

Byłem radnym w poprzedniej kadencji, w ostatnich wyborach zabrakło mi kilku głosów, by ponownie zostać radnym. Nadal udzielam się w samorządzie, teraz jestem wiceprzewodniczącym Rady Dzielnicy Centrum Północ. Działam też społecznie, wspieram rozmaite lokalne inicjatywy, szczególnie związane z parafią św. Kamila, do której należę. Prywatnie jestem szczęśliwym mężem Barbary i ojcem czwórki dzieci – Tymoteusza, Wojciecha, Faustyny i Dominika.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia na tym trudnym stanowisku.

DARIUSZ CHROST

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *