Muzyka wygrała ze studiami - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Muzyka wygrała ze studiami

Ukulele to niezwykły  instrument muzyczny z grupy instrumentów strunowych szarpanych, podobny jest do niewielkiej gitary. Zwykle ma cztery struny, zazwyczaj gra się na nim palcami. Co ciekawe, ukulele z jedną struną było podobno pierwszym instrumentem Jimiego Hendrixa, wykorzystywali go również Beatlesi, a ostatnio Julia Pietrucha. Okazuje się, że ma też sporą grupę fanów w Zabrzu.-  Na pewno jest to instrument mniejszy i poręczniejszy od gitary, mieści się do torebki, można przewozić go w bagażu podręcznym w samolocie. I jest prostszy w nauce. Przy grze na gitarze do układania często używanych chwytów potrzeba minimum trzech palców, a nauka jest długa i żmudna. Tu używa się często tylko jednego lub dwóch palców albo gra na pustych strunach. Ale i tak można na tym zagrać prawie dwie pełne oktawy – zapewnia zabrzanin Jarek Paul, pasjonat i nauczyciel gry na ukulele, który prowadzi firmę Bez Nut. – Bo do gry na ukulele nuty są niepotrzebne. A po 15 minutach nauki każdy może już zacząć samodzielnie grać proste utwory.  Co ważne, przygodę z muzyką zacząłem od gitary, więc mam porównanie obu instrumentów. Nie chodziłem jednak do szkoły muzycznej. Chciałem rozpocząć tam naukę będąc w liceum, jednak było już dla mnie za późno. Był to okres w życiu, kiedy cierpiałem na nadmiar wolnego czasu po szkole. Zacząłem oglądać nałogowo filmy, ale szybko mi się znudziło. Zwierzyłem się z tego mojej przyjaciółce, która stwierdziła, że może bym zaczął udzielać lekcji. Wtedy muzyka była już moją pasją, a pasję trzeba przecież dzielić z innymi! Wywiesiłem ogłoszenia w szkole, wystawiłem w internecie i… ku mojemu zdziwieniu, na drugi dzień, miałem już zgłoszenia osób chętnych do nauki gry na gitarze. Los sam szybko zweryfikował, że moja decyzja była trafna, bo to właśnie w nauczaniu gry na instrumentach można się spełniać, a dodatkowo uczciwie zarabiać pieniądze. I tak sobie uczyłem gry na gitarze i ukulele przez całe liceum, potem studia, w międzyczasie zacząłem pracować jako instruktor ukulele w Miejskim Ośrodku Kultury w Sławkowie, koło Dąbrowy Górniczej. Potem miałem możliwość złożenia wniosku do urzędu pracy o dotację ze środków unijnych na założenie firmy edukacyjnej, ale żeby się tam zarejestrować musiałem mieć status bezrobotnego, a nie studenta. Zrezygnowałem więc ze studiów magisterskich, bo tytuł inżyniera Automatyki i Robotyki Politechniki Śląskiej w Gliwicach zdołałem pół roku wcześniej obronić i założyłem własną działalność. Środki z dotacji przeznaczyłem na instrumenty i na serwis do nauki gry na ukulele przez Internet -  BezNut.com.

Sama nazwa ukulele, choć instrument pochodzi z Europy, wywodzi się z języka hawajskiego, w którym to słowo można rozumieć jako połączenie słów: ʻuku (pchła) i lele (skakać). Pochodzenie nazwy nie jest jednoznacznie ustalone. Według popularnej opinii, rdzenni mieszkańcy wysp nazwali tak ten instrument zafascynowani niskim, szybko ruszającym się Edwardem Purvisem – wpływową postacią na hawajskim dworze królewskim i wczesnym popularyzatorze tego instrumentu. Jego hawajskie przezwisko brzmiało właśnie ʻukulele. Możliwe jest również, że ʻukulele, w znaczeniu „skacząca pchła” odnosi się do szybkich ruchów palców muzyka na gryfie. Jeszcze innym wyjaśnieniem jest tłumaczenie słowa ‚ukulele jako „dar, który przybył z daleka”, odnoszące się do przybycia instrumentu na Hawaje wraz z emigrantami z Madery w 1879 roku.

Boom na ukulele zaczął się 3-4 lata temu. Pomogły seriale, muzycy, kabarety. – Ja uczyłem grać na gitarze, ale z czasem moi klienci coraz częściej pytali o naukę gry na ukulele. Musiałem podrążyć temat. I zacząłem grać, a potem uczyć innych. Taka formuła sprawiała, że sam ciągle musiałem się uczyć  – mówi Jaro Paul. – Poza tym wyszło na to, że powinienem też zacząć śpiewać, bo to ułatwia naukę kursantom. Teraz rozstrzał utworów mam ogromny – od piosenek dla dzieci, przez polską klasykę po amerykańskie nowości.

W Polsce grą na tym instrumencie interesuje się kilkanaście tysięcy osób. – Szacuję to na podstawie grupy na Facebooku, Polish Ukulele, do której należy 12 tysięcy osób. Grupa w tym roku obchodziła swoje 10 urodziny, założyła ją dziewczyna, która potem zaprosiła mnie do uczenia gry na tym instrumencie w Sławkowie. Okazało się, że uczenie gry na ukulele może stać się źródłem dochodu. Obecnie prowadzę grupy stacjonarne tylko w Sławkowie. Były też w Zabrzu, w III LO, ale obecnie odbywają się w trybie online. Zainteresowanych grą na ukulele w Zabrzu było kilkadziesiąt osób. I co ciekawe, są to głównie osoby dorosłe.

W ubiegłym roku w firmie Bez Nut stacjonarnie uczyło się około 150 osób. Teraz, przez koronawirusa, jest ich mniej, ale firma wyszła na szersze wody. Na prowadzone przez Bez Nut zajęcia zapisują się osoby nie tylko z Polski, ale i z zagranicy, m.in. z Grecji, ze Szwecji, z Wielkiej Brytanii. Nie trzeba nawet mieć własnego instrumentu – firma go wypożycza i wysyła do klienta kurierem.

Firma Bez Nut ma własny kanał na YouTube, udostępnia tutoriale, prowadzi sklep internetowy, a także stronę i profil na FB, gdzie popularyzuje naukę na tym instrumencie. Wydała też własnym sumptem Ukulędnik – zbiór kolęd do grania na ukulele. DARIUSZ CHROST


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *