Mediator ponad podziałami - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Mediator ponad podziałami

O Zespole Szkół Specjalnych nr 39  – po reformie SP nr 39 Specjalna – przy ulicy Wolskiego było głośno kilka miesięcy. W październiku 2016 r. część personelu poparła protest integrujący przeciwników zaostrzenia prawa aborcyjnego. Rozpętała się afera. Dziś, choć w placówce trwa konflikt, a do akcji ma wkroczyć mediator, nikt nie chce oficjalnie o tym rozmawiać.

Pod protokołem, opisującym efekty kontroli, przeprowadzonej na zlecenie prezydent Zabrza nie podpisała się jeszcze dyrekcja szkoły. Dlaczego? Bo Iwona Dąbrowska – Waśniewska jest na zwolnieniu lekarskim, a zastępujący ją w obowiązkach, Grzegorz Kolenda właśnie z niego wrócił. Tymczasem to na linii dyrektorka i część wspierających ją nauczycieli oraz tych, którzy uważają, że są niesprawiedliwie traktowani pojawiły się podziały. Ma go zasypać mediator, zatrudniony przez szkołę na wniosek Janusza Bieńka, radnego i przewodniczącego Komisji Oświaty i Wychowania. Nauczyciele krytycznie oceniający pracę dyrektorki zarzucają jej m.in. niewłaściwie wpisywanie zastępstw i przydzielanie dodatku motywacyjnego oraz złe traktowanie części pracowników. To drugie z cechami mobbingu. – Przede wszystkim interesuje nas, czy szkoła w prawidłowy sposób wywiązuje się ze swoich obowiązków względem uczniów, a co do tego nie było żadnych zastrzeżeń. Do zarzutów o mobbing nie będę się odnosić, bo kryteria określające to zjawisko są nieprecyzyjne i ławo o złą interpretację faktów. Pewne jest natomiast, że konflikt w szkole trwa od lat. Sprawą zajmiemy się po podpisaniu przez dyrektora placówki protokołu pokontrolnego – wyjaśnia Ewa Wolnica, naczelnik Wydziału Oświaty Urzędu Miejskiego. Ale sprawą zajmuje się już wiele osób i to od dawna. Gliwicka oddział Państwowej Inspekcji Pracy przeprowadził swoją kontrolę i podobno (to relacja osoby, która miała wgląd do protokołu) w zachowaniu dyrektorki, wobec części nauczycieli dostrzeżono niewłaściwe praktyki. O niezdrowej atmosferze w szkole przy ulicy Wolskiego rozmawiano nie raz w czasie posiedzeń Komisji Oświaty i Wychowania, a miejscy urzędnicy mieli w część uznać przewinienia dyrektor, choć to też nieoficjalna wiadomość. Jej działanie miało być takie – niepokornym zostawić gołe etaty, bez dodatków motywacyjnych i dodatkowych lekcji, a sobie przydzielić jak najwięcej. Ci, którzy znają sprawę Szkoły Podstawowej nr 39: naczelnik Wydziału Oświaty, radni oraz nauczyciele stojący w opozycji do dyrektorki są zgodni, że konflikt to pokłosie starych,  niezałatwionych zatargów. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że katalizatorem, który doprowadził do tego, co dziś się tam dzieje było poparcie czarnego protestu przez część personelu. Pracownice, za kilkuminutową solidarność z kobietami z całej Polski, zapłaciły wysoką cenę. Publicznie nazwano je SS Komando, zarzucono im gotowość do zabijania nienarodzonych, niepełnosprawnych dzieci, a wszystkie nauczycielki z czarnej fotografii stanęły przed komisjami dyscyplinarnymi Kuratorium Oświaty. Wśród nich była dyrektor szkoły. Dziś sytuację można określić jako paradoksalną, bo barykada stanęła między tymi, o których wtedy mówiono „nauczycielki z Zabrza”. To określenie było synonimem osób, które nie ugięły się pod mocną, urzędniczą presją. Z tamtego, ogólnokrajowego triumfu zostało jednak niewiele.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud