Inwestujmy w przyszłość Zabrza - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Inwestujmy w przyszłość Zabrza

Miasto Zabrze obchodziło 1 października 98 urodziny. O przemianach, które w ostatnich latach przeszło miasto, o planach, dużych i małych, a także o marzeniach na najbliższe lata opowiada prezydent Małgorzata Mańka-Szulik.

Tegoroczne urodzinowe obchody były znacznie skromniejsze niż zwykle. Nie było m.in. Skarbnikowych Godów.

Koronawirus wymusił na nas te zmiany. Ale pamiętamy, że to 98 lat temu Zabrze przestało być największą wsią w Europie i stało się miastem. Dziś to miasto, choć ma historię pisaną węglem, musi od węgla odchodzić. I choć z dumą patrzymy w przeszłość, to aktywnie szukamy nowych dróg rozwoju. Czas węgla i stali jest już za nami. Był to dla miasta czas szybkiego rozkwitu przemysłu ciężkiego. Powstawały kopalnie, huty, a obok nich rozwijały się sport, kultura, medycyna. Przemysł nie tylko dawał miejsca pracy, ale i wspierał wiele innych dziedzin życia. Przecież nie byłoby pierwszego przeszczepu serca w Zabrzu, gdyby nie koksownia „Jadwiga”. Przy kopalniach powstawały boiska, ośrodki kultury. Dziś sporo z nich wzięło na swoje barki miasto. Zabrze przeszło bowiem trudną transformację. Z pejzażu miasta zniknęły kopalnie, huta, koksownie, przemysł okołogórniczy. Z bólem pożegnaliśmy ostatnią kopalnię Makoszowy. Te zmiany, które u nas już się dokonały, inni mają jeszcze przed sobą. Na szczęście Zabrze znalazło inne ścieżki rozwoju. To m.in. medycyna; już nie tylko profesor Zbigniew Religa, ale i profesor Marian Zembala oraz cały zespół jego znakomitych lekarzy w Śląskim Centrum Chorób Serca, duży szpital kliniczny PSK1, Szpital Specjalistyczny, Szpital Miejski, a w nim nowoczesne Centrum Zdrowia Matki i Dziecka i Szpitalny Oddział Ratunkowy. W ostatnich latach w przestrzeń medyczną, będącą pod nadzorem miasta, przekazaliśmy ponad 100 milionów złotych! To ogromne środki, zainwestowane w potencjał i przyszłość Zabrza. Dynamicznie rozwija się też nauka, rozrasta się kampus Politechniki Śląskiej, budowany jest ośrodek Philipsa. Jeśli dodać do tego Instytut Techniki i Aparatury Medycznej, Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla, Polską Akademię Nauk, okazuje się, że obszar nauki w Zabrzu już ma się czym pochwalić, a do tego wciąż się rozwija. Oczywiście ogrom pracy jeszcze przed nami. Ale… już teraz na Helence trudno wynająć mieszkanie, bo większość zajmują studenci Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Za dwa lata okrągła rocznica 100 – lecie uzyskania praw miejskich.

To wszystko, o czym mówię, to działania, które mają właśnie wzmocnić Zabrze, jako miasto medycyny, nauki, innowacyjnej gospodarki, kultury, sportu. Przyczynia się do tego choćby coroczny Tour de Pologne na ulicach miasta. Kopalnia Guido została wpisana na listę pomników historii, co jest pierwszym krokiem do listy UNESCO. Mogę powiedzieć, że chciałabym, żeby na swoje 100-lecie Zabrze było piękne i dynamicznie się rozwijało. Dlatego chcemy maksymalnie je wzmocnić pod względem infrastrukturalnym, wykorzystując przy tym potencjał medyczny, naukowy, edukacyjny, sportowy, kulturalny.

W tym roku doszedł niespodziewany prezent -  na urodziny miasta Górnik Zabrze jest liderem tabeli Ekstraklasy.

W sporcie potrzebna jest pokora, dziś jesteśmy liderem i trzeba trzymać za zespół kciuki. Ale warto przypomnieć sobie, jak wyglądało to dekadę temu. Klub rozwijał się dzięki górnictwu. Gdy ono podupadło, klub też ucierpiał. Podniósł się dzięki wsparciu miasta. Dzięki miastu rozrasta się też edukacja sportowa. Dziś mamy ponad 1000 dzieciaków w szkółce piłkarskiej, co jest ogromnym potencjałem na przyszłość. Zresztą już teraz wychowankowie Górnika czy Gwarka trafiają do pierwszego zespołu, a najlepsi nawet dalej, do dobrych klubów w całej Europie. Co ważne, odejścia ważnych graczy, jak Igor Angulo, nie zatrzymują rozwoju drużyny i wciąż idzie ona do przodu. Konsekwentna praca się opłaca.

Podobnie jest w życiu gospodarczym miasta. W przypadku strefy ekonomicznej – konsekwentne działania miasta powodują, że dziś prawie wszystkie działki w niej są już sprzedane.

Proszę pomyśleć, gdzie byśmy dziś byli, gdyby strefa powstała 25 lat temu, jak u sąsiadów w Gliwicach. My utworzyliśmy ją dopiero dekadę temu i musieliśmy konkurować o inwestorów z okolicznymi miastami. Ale i tak się udało.

Czy teraz kolejne firmy będą lokować się na pokopalnianych terenach w Makoszowach?

Strefa w całości należała do miasta i wszystko było tam w naszych rękach – wyznaczenie terenu, poprawa infrastruktury, poszukiwanie inwestorów. Dziś funkcjonują tam 32 firmy. Wisienką na torcie jest amerykańska firma Weber, która pierwszą fabrykę poza Stanami Zjednoczonymi otworzyła w Zabrzu. W Makoszowach problem jest bardziej złożony. Teren należy do Spółki Restrukturyzacji Kopalń i JSW Koks. Dziś jest on bardzo zdegradowany. Na razie udało się pozyskać KSSE, by zechciała wesprzeć ten projekt. Wiele zależy od rządu, to tam będziemy upominać się o ten teren. Skoro rząd zamknął kopalnię, to ciąży na nim moralny obowiązek, by wesprzeć plany zagospodarowania tego obszaru. Liczymy m.in. na środki z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji.

Byłoby to kolejne znakomite miejsce pod inwestycje.

Gdy zostałam prezydentem, Zabrze wydawało rocznie na inwestycje ok. 30 milionów, teraz jest to ponad 200, a czasami nawet 300 milionów. Przyzwyczaiłam mieszkańców, że w Zabrzu wiele jest możliwe. Od przeprowadzenia programu poprawy gospodarki wodno – ściekowej, w który zainwestowaliśmy ponad miliard, przez wsparcie budowy ważnej dla Zabrza Drogowej Trasy Średnicowej, budowę stadionu, po remont szpitala, na który czekano od lat, a który kosztował 100 mln złotych. Kto pamięta, jak jeszcze niedawno wyglądała infrastruktura tramwajowa? Dziś w większości miasta tory są zmodernizowane. Jakie wyglądały placówki oświatowe, które teraz systematycznie termomodernizujemy? Oczywiście, to wszystko obciąża budżet miasta, dlatego tak ważne jest szukanie środków zewnętrznych. Wciąż to robimy, bo dzięki temu Zabrze szybciej się rozwija.

Trwa przetarg na sprzedaż pięknego przedwojennego hotelu Monopol w centrum miasta. Podobno pomaga Pani w znalezieniu inwestora.

Jestem gospodarzem tego miasta i czuję się za nie odpowiedzialna. Serce krwawi, gdy widzi się tak piękny, ale niszczejący obiekt. Prowadzę więc rozmowy, by zwrócić uwagę inwestorów na ten hotel. Wiadomo, że wymaga on wielkich nakładów. Mimo to są zainteresowani. Wierzę, że złożą ofertę.

Jednym z tematów, który od dawna rozgrzewa dyskusje mieszkańców do czerwoności, jest firma FCC. Teraz przegrała ona przetarg na wywóz i zagospodarowanie odpadów. Odetchnęliście z ulgą? Bo współpraca z tą firmą w ostatnich miesiącach była chyba dla miasta trudna.

Ona była trudna w ostatnich latach. Mieliśmy niewielkie możliwości, bo działalność FCC podlega marszałkowi województwa. Mogliśmy tylko nadzorować i kontrolować. Trzeba jednak przyznać, że sam obszar jest trudny, choćby przez częste zmiany przepisów. Firma Alba, która wygrała przetarg, dobrze się do tego przygotowała. Mam nadzieję, że będzie wykonywała swoje zadania z takim zaangażowaniem, jak robi to teraz.

FCC ma w Zabrzu swoją Regionalną Instalację Przetwarzania Odpadów Komunalnych, która od lat stwarza problemy. Efektem jej działalności jest odór w centrum miasta.

Teraz mamy jednak większe możliwości wymuszenia pewnych zachowań. Nie chcę nikogo stawiać pod murem, ale jeśli firma nie zlikwiduje tych uciążliwości, możemy posunąć się nawet do wniosku o zamknięcie tej działalności. Mieszkańcy są tym zmęczeni do granic możliwości. Władze miasta również. Bo jak długo można czekać? Wierzę jednak, że FCC wykona niezbędne prace i w terminie zostaną one zakończone.

Ze śmieciami wiąże się temat Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Biskupicach. Czy jest on już nieaktualny, bo mieszkańcy go nie chcą?

Jeszcze podejmujemy rozmowy. Ubolewam, że inwestycja nie znalazła aprobaty. 4 miliony złotych  na zorganizowanie takiej przestrzeni, to duże pieniądze i można świetnie je wykorzystać. PSZOK jest przywilejem, a nie obowiązkiem. Jest zapis w prawie, że każde miasto naszej wielkości powinno go mieć. Pozyskaliśmy środki na ten cel. Dlatego będziemy jeszcze zachęcać mieszkańców do tego pomysłu. Ale… nic na siłę. Władze powinny służyć mieszkańcom, a nie cokolwiek im narzucać. Myślę, że będzie jeszcze jedno spotkanie, jeśli uda się znaleźć konsensus, zrealizujemy to, jeśli nie, pieniądze skonsumuje ktoś inny. Choć ja wolałabym, żeby zostały wydane w Zabrzu.

Inny temat, wokół którego toczą się dyskusje, to koszty życia w mieście, podobno jedne z najwyższych w Polsce.

Uważam, że ten temat przedstawiono nierzetelnie, bo porównywano nieporównywalne obszary. Wystarczy spojrzeć na śmieci. Można płacić od osoby albo od metrażu mieszkania. Można mieć zakontraktowane różne usługi, wywozić odpady wielkogabarytowe raz w miesiącu, raz na kwartał, albo wcale, jak w niektórych miastach. Manipulacja jest niebezpieczna, bo do mieszkańców trafiają informacje przekłamane. Podobnie z wodą. Może nie jest najtańsza, ale są miasta, w których dopiero znajdą się w cenach kosztowne programy przebudowy sieci. My mamy to już za sobą. To zestawienie wykorzystała opozycja. Boli mnie, że koncentruje się na takich sprawach, zamiast pracować wspólnie na rzecz miasta. W poprzednich kadencjach mieliśmy różne konfiguracje w Radzie Miasta, ale wspólne dobro stało ponad wszystko. Bez zgodnego działania  nie udałoby się zrobić wielu kosztownych inwestycji, nie wybudowalibyśmy stadionu, nie byłoby nowoczesnej sieci wodno-kanalizacyjnej. Nie rzucano wtedy kłód od nogi. Staraliśmy się rozwiązywać problemy najlepiej, jak potrafiliśmy. Teraz niestety brakuje tej współpracy. A miasto to przecież nie wielka polityka, lecz codzienne problemy mieszkańców do rozwiązania.

Ostatnio wielu zabrzan robi karierę w popularnych programach telewizyjnych. Ma Pani czas, by obserwować choćby Joasię w Masterchefie, Hannę w Hotelu Paradise lub wcześniej Gerarda Makosza w Sanatorium Miłości?

Oczywiście, robię to z przyjemnością. Pana Makosza podziwiam, bo świetnie sobie radzi. Kibicuję też innym. Młodym szachistom, którzy odnoszą sukcesy, młodym artystom. Pojedyncze sukcesy zabrzan, którzy w ten sposób realizują swoje pasje, zawsze mnie cieszą.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *