Drzazgi wbite w sumienie - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Drzazgi wbite w sumienie

Przemek mówi, że nie chciał śmierci 21- latki. Na drzewie, na cmentarzu zawisła, bo była niewierna. Pętla na szyi stanowiła zemstę jej partnera i jego trzech kolegów za rzekomą nielojalność. Przynajmniej tak ustalił sąd. Przemek za udział w zabójstwie dostał 12 lat więzienia. Spędził je za kratami celi w Rawiczu. Na tym jednak nie koniec jego traumatycznych przeżyć.

Te, które wciąż go ścigają związane są z ośrodkiem wychowawczym sióstr boromeuszek. Uważa, że los człowieka pozbawionego wolności jest znacznie lepszy od zgotowanego podopiecznym przez zakonnice. Mieszkał u nich kilkanaście lat. I jak inni, którzy wyszli spod ich skrzydeł zaliczył poważne przestępstwo. Inspirator zbrodni na cmentarzu również tam miał swój dom. Do morderstwa doszło w 1993 roku, ale wtedy o praktykach wychowawczych zakonnic było jeszcze cicho. Musiało upłynąć kolejnych kilkanaście lat, musiał zginąć ośmioletni Mateusz, by tajemnice ośrodka przy ulicy Wolności wyszły zza jego murów. - Kiedy byłem u boromeuszek, od czasu do czasu pracowałem. Pomagałem starszym osobom. Pieniądze oszczędzałem na mieszkanie, siostry założyły mi książeczkę. Dzięki temu, po wyprowadzce od nich miałem dach nad głową. Niestety, niedługo. Wszystkie problemy zaczęły się od znajomości z chłopakiem z ośrodka i jego dwoma kumplami. Wprowadzili się do mnie. Ten, którego poznałem u boromeuszek miał dziewczynę z sąsiedniego bloku. Przyszła do mojego mieszkania, on ją przywiązał do kaloryfera, bił. Mówił, że się puszcza. Uwolniłem ją. Uciekła z mieszkania, bo domyśliłem się w którym kierunku zmierzają sprawy. Niestety, wróciła. Przekonywała, że go kocha, że chce z nim być. Nie pamiętam, jak i dlaczego znaleźliśmy się na cmentarzu. Dziewczyna wcale się nie broniła, jakby była przekonana, że nic nie może ją uchronić przed śmiercią. Wydawała się obojętna, otumaniona. W końcu ten, który oskarżał ją o niewierność oraz jego kolega, przerzucili sznur przez gałąź i powiesili ją – wspomniana Przemek. Po morderstwie w czwórkę wrócili do mieszkania i czekali na policjantów. Przyszli szybko i równie szybko usłyszeli przyznanie się do winy. – Nie chciałem jej śmierci, ale wiedziałem, że gdybym na cmentarzu zaprotestował, też bym wisiał. Miałem do wyboru: życie albo śmierć u boku dziewczyny. Wybrałem to pierwsze. Czy żałuję? Na pewno. Przede wszystkim własnych błędów, czyli niewłaściwej znajomości. Dziś trzymam dystans, z kumplami jestem tylko na „cześć”, żadnych bliskich relacji. Nie ufam nikomu – opowiada Przemek. Na wolność, po 12 latach za kartkami, wyszedł w 2006 roku. Teraz samotnie, bo konsekwentnie trzymając się zasady mocno ograniczonego zaufania, zmaga się z tym, co stawia przed nim życiem – chorobami, brakiem pieniędzy. Towarzystwo ludzi zastępuje pies. – Starałem się w sądzie o alimenty od matki, ale nie udało się. Jestem jednak przekonany, że kiedyś przyjedzie czas, gdy to ona będzie potrzebowała mojej pomocy. Sądownie chciałem też uzyskać dokumentację medyczną z ośrodka boromeuszek. Pamiętam, że raz, jako dziecko byłem w szpitalu i że przeszedłem tam operację. Oczywiście nie dostałem jej, zaginęła. Dla mnie jest niezwykle ważna, bo znajdujące się w niej informacje ułatwiłby moje leczenie, mógłbym starać się o rentę. Nie jestem w stanie pracować na etacie. Próbowałem kilka razy i zawsze kończyło się tak samo – przyjazdem karetki – mówi. Przemek nigdy nie miał własnego domu. Matka zostawiła go zaraz po narodzinach. Pod jej dachem prawdopodobnie nie było już dla niego miejsca, był jej trzynastym dzieckiem. Ale wciąż nie wie tego na pewno, nie ma też zamiaru się dowiadywać. Dlaczego? – Bo tak jest łatwiej – odpowiada. Pierwszych sześć lat spędził w pogotowiu opiekuńczym w Katowicach, stamtąd na swoje nieszczęście został przeniesiony do Zabrza, do boromeuszek. W ośrodku było tak źle, jak nigdzie wcześniej i nigdzie później. – Mówię to z dzisiejszej perspektywy. Kiedy zobaczyłem siostrę Bernadettę, od razu wiedziałem, z kim mam do czynienia. Była opiekunką mojej grupy. Dwie pozostałe, które pełniły tę samą funkcję nie były od niej lepsze. Biły nas czym popadnie – kablem od żelazka, trzepaczkami do dywanów, wieszakami. Nazywały wyrzutkami społeczeństwa, dziećmi alkoholików, utrzymywanymi przez państwo. Starszym pozwalały bić młodszych. Trudno było się nie załamać. Miałem dwóch kolegów, nawzajem podtrzymywaliśmy się na duchu i razem uciekaliśmy, gdy wydawało się, że dłużej już nie wytrzymamy. Najdalej zawędrowaliśmy do Lęborka. Oczywiście za każdym razem do Zabrza dowoziła nas policja. Nie mieliśmy przecież żadnego planu na przetrwanie w nieznanych miastach – opowiada. Przemkowi i jego towarzyszom udało się uciec pięć razy. Nikt nie zapytał, dlaczego regularnie dawali nogę. – Być może opowiadaliśmy o życiu u boromeuszek, nie pamiętam dokładnie. Ale kto nam, wyrzutkom społeczeństwa by uwierzył? Siostrze Bernadetcie starałem się schodzić z drogi. Pamiętam, że zawsze krzyczała, zawsze miała o coś pretensje. Za to siostra Franciszka, skazana razem z nią, nie była taka zła. Być może później się zmieniła. Mimo to, kara dla dwóch zakonnic to zdecydowanie za mało. Na ławę oskarżonych powinno trafić znacznie więcej, m.in. te które opiekowały się moją grupą – wspomina Przemek. Kiedy przebywał w ośrodku, siostra Bernadetta nie miała jeszcze takiej władzy, która pozwałaby przymykać jej oko na gwałty między wychowankami. Wówczas kierowała nim siostra Scholastyka. Jak pozostałe, potrafiła szybko i radykalnie wprowadzić porządek i dyscyplinę, ale inaczej niż pozostałe okazywała wychowankom serce. – Pocieszała, mówiła, żeby się nie martwić, interesowała się naszymi problemami – tłumaczy. Przemek, poza tym ma jeszcze jedno wspomnienie z ośrodka, które można by zakwalifikować do kategorii dobrych. To święta Bożego Narodzenia. Choć daleko było im do serdecznej, domowej atmosfery, było wtedy spokojniej, stół zastawiano tradycyjnymi potrawami, a pod choinką leżały prezenty. – Nasz zwykły dzień nie zostawiał miejsca na żadne przyjemności. Do nich mogliśmy ewentualnie zaliczyć dobranockę i wieczorne, telewizyjne wiadomości. Po powrocie ze szkoły jedliśmy obiad i do kolacji ślęczeliśmy nad lekcjami. Czasu wolnego nie było. Sobotę poświęcaliśmy na porządki. Praliśmy, szorowaliśmy lamperię i podłogę na korytarzu. Te zadania obowiązały od 8 roku życia – mówi. Przemek nie jest jedynym wychowankiem ośrodka boromeuszek, który zaliczył solidną kolizję z prawem. – Jestem przekonany, że na nasze losy miało wpływ to, czego doświadczyliśmy u zakonnic. Nigdy nas nie chwalono, nie głaskano, nie przytulano. Zamiast tego było nieustanne karcenie, połączone z fizycznymi karami. Jasne jest, że takie wychowanie nie mogło mieć pozytywnych skutków – dodaje. Historia ośrodka boromeuszek jest tragiczna. I to dosłownie. Koszmar przebywających w nim dzieci przerwała dopiero śmierć ośmioletniego Mateusza Domaradzkiego z Rybnika. Chłopiec w lutym 2006 roku wyszedł na sanki i nigdy już nie wrócił do domu. Został zgwałcony, a później zabity przez Tomasza Z., wychowanka boromeuszek. W zbrodni towarzyszył mu młodszy Łukasz N. Starszy, za linię swojej obrony wziął traumatyczne dzieciństwo. Mówił, że pierwszy raz, u zakonnic w Zabrzu został zgwałcony w wieku 5 lat. Później sam gwałcił innych. Także Patryka W., który teraz ubiega się o milion złotych odszkodowania oraz o rentę. - Z Tomaszem Z. byłem w jednym pokoju cztery, pięć lat. Mówiłem siostrze Bernadecie o tym, co się dzieje w nocy. Powiedziała, że porozmawia z Z. I tak porozmawiała, że sytuacja stale się powtarzała – opowiadał Nowinom Patryk W. Patryk W. zna też Patryka J., innego przestępcę, który wyszedł z zabrzańskiego ośrodka. 3 lata temu, wówczas bezdomny 21 – latek został zatrzymany w Katowicach za usiłowanie gwałtu na dwóch nastolatkach. W czasie śledztwa przyznał się natomiast do dokonania 30. W procesie przeciw siostrze Bernadetcie był jedną z ofiar.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud