Czysty węgiel potrzebuje decyzji politycznych - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Czysty węgiel potrzebuje decyzji politycznych

Czy Polska ma szansę na energetyczną niezależność? Czy  polski węgiel jest taki zły, jak go w Europie malują? Odpowiada Bogdan Gizdoń z Ogólnopolskiego Komitetu Obrony Polskich Zasobów Naturalnych.

Proszę opowiedzieć o Waszej walce o to, by Polska rozwijała się, używając własnych surowców energetycznych.

Ponad sześć lat temu przekazaliśmy Nowy Model Biznesowy dla polskiego górnictwa najważniejszym politykom Prawa i Sprawiedliwości. Wtedy myśleliśmy, że po katastroficznych rządach Po i PSL nastąpi zdecydowana naprawa polskiego górnictwa. Jednak tak się nie stało! PiS poszedł w likwidacji naszego górnictwa jeszcze dalej i przeznaczył na to ponad 8 miliardów złotych z Budżetu Państwa. Nasz głos w wielu komisjach sejmowych dotyczących górnictwa nie przebił się na tyle, aby doszło do naszych rozmów ze stroną rządową.

W 2016 roku w Sejmie prezentowaliśmy technologię produkcji czystego paliwa i ograniczenia dzięki niemu smogu z kotłów niskiej emisji. Przedstawiliśmy ten projekt prezydentowi, kolejnym premierom, ministrom i posłom. Nie ma zainteresowania. Ma kopcić z kominów, aby Polacy sami mają chcieć likwidacji kopalń i zaprzestania wydobywania węgla. A wtedy kopalnie i zasoby zostaną przejęte przez prywatny zachodni kapitał. Przecież po to mnoży się koszty wydobycia, wymyśla podatki i kolejne opłaty np. za emisję CO2, by pokazać, że górnictwo zupełnie się nie opłaca.

I zostanie zlikwidowane do 2049 roku.

Rząd w porozumieniu z częścią związków zawodowych podpisał porozumienie o likwidacji polskiego górnictwa do 2049 roku, jednak może się to stać o wiele szybciej. Już jest plan zdjęcia z rynku 7 mln ton węgla, a to będą kolejne 3 kopalnie do likwidacji. Nie ma naszej zgody na dalszą likwidację miejsc pracy górników i górnictwa, które pomimo stale malejącego popytu może być rentowne do momentu likwidacji ostatniej kopalni.

Obywatelski Komitet Obrony Polskich Zasobów Naturalnych stoi na twardym stanowisku, że harmonogram likwidacji wydobycia węgla kamiennego metodą tradycyjną do 2049 roku jest do zaakceptowania pod warunkiem uprzedniego stworzenia nowych miejsc pracy w ilości likwidowanych miejsc pracy w górnictwie i jego otoczeniu w innowacyjnym gospodarce opartej na wydobyciu innych strategicznych surowców, których posiadamy w dużych ilościach i na które jest coraz to większy popyt w kraju i na rynkach globalnych. Bez wydobycia tych surowców dynamiczny rozwój cywilizacyjny jest niemożliwy.

Nie wyrażamy również zgody na skompromitowane w przeszłości osłony socjalne, które wg programu rządowego uzgodnionego z liderami ZZ sfinansowane mają być poprzez kolejną wielomiliardową Pomoc Publiczną, która znowu nie wykreuje żadnej wartości dodanej w gospodarce a tylko przekupi górników jako ciągle ale już nie słusznie, uważaną za politycznie silną społeczność celem bezwarunkowego zaakceptowania skandalicznego Programu Restrukturyzacyjnego niesprawiedliwego wobec pozostałych grup zawodowych zatrudnionych w kraju.

Środki te między innymi powinny być przeznaczone na rozwój innowacyjnych czystych technologii węglowych umożliwiających skorzystanie z ogromnych ilości energii zawartej w węglu, którą można będzie wydobyć w postaci wodoru jako najtańszego sposobu pozyskania tego paliwa i nośnika energetycznego poprzez podziemne zgazowanie węgla zapewniającego w przyszłości najtańszą i najczystszą generację prądu elektrycznego, ciepła i chłodu.

Logicznie rzecz biorąc, powinniśmy opierać się na naszych zasobach energetycznych tych paliwach, które mamy, a nie tych, które trzeba importować. Komu zależy, by było inaczej?

Dyrektywy przychodzą z Unii Europejskiej. Wszystkim europejskim potentatom zależy, by Polska nie rozwijała czystych technologii węglowych, na przykład podziemnego zgazowywania węgla. Jest przecież nasz projekt warty ponad 200 bilionów złotych, którego nikt z Rządu, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, Akademii Górniczo Hutniczej, Głównego Instytutu Górnictwa czy z Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla dotychczas nie podważył.

Prowadziliśmy wspólne rozmowy z ekspertem z Australii, który od 20 lat prowadzi badania nad podziemnym zgazowaniem węgla. Jego zdaniem prace są na ostatnim etapie wdrożenia na skalę przemysłową! U nas próby nad zgazowaniem węgla odbyły się na doświadczalnej kopalni Barbara oraz na czynnej kopalni Wieczorek. Jest raport Najwyższej Izby Kontroli, w którym pada pytanie, że skoro te próby wypadają dobrze, czemu prace nie są kontynuowane, jeśli jest potencjał do czerpania ogromnych zysków w przyszłości?

Co Pan na takie pytanie odpowiada?

Moim zdaniem chodzi o to, by społeczeństwo nie wiedziało, jak ogromnym majątkiem dysponujemy. Mając prawie 500 miliardów ton węgla, można mieć zabezpieczoną niezależność energetyczną i tanią energię dla gospodarki na setki lat. W Polsce mamy prawie 90% całych zasobów węgla w Europie. I nie prowadzimy żadnych badań w tym zakresie! A jak widać, o koncesje na poszukiwanie i wydobycie węgla w Polsce ubiegają się kolejne zagraniczne koncerny. Do tego tworzy się niebezpieczny proceder – rząd przyznaje koncesje na poszukiwanie innych zasobów naturalnych (np. miedzi, węgla, ropy czy soli) , a potem nie daje tym samym firmom zgody na ich wydobywanie. To otwiera drogę do międzynarodowych postępowań arbitrażowych i to może się skończyć potężnymi odszkodowaniami, które Polska będzie musiała zapłacić. O ile wiem, trwają już cztery takie arbitraże na łączną sumę 20 miliardów złotych!

Ale zawsze pozostaje rządzącym argument, że wydobycie węgla się nie opłaca.

Ale to przecież oni ustalają reguły gry! Gdy powstawało PGG, mówiliśmy, że to ekonomiczny bubel, że przy takim generowaniu kosztów i obciążeń podatkowych ta firma nie ma szans na osiąganie zysków. KWK Krupiński jest wielkim obciążeniem dla obecnej władzy, ponieważ w haniebny sposób zlikwidowano najbardziej perspektywiczną kopalnię w polskim górnictwie, która przynosiłaby 1 miliard złotych zysku co roku! Tymczasem na Krupińskim wydobywano nawet 50-60% kamienia,7 km od głównego szybu aby wykazać, że kopalnia jest nierentowna, bo kapitał niemiecki czekał na przejęcie kopalni! Dzisiaj rząd PiS prowadzi z tą samą firmą niemiecką rozmowy o ponownym uruchomieniu kopalni.

Przed prawicą rządziła Platforma Obywatelska, która też górnictwu nie sprzyjała.

Oczywiście, że nie, PO też niszczyła polskie górnictwo. Łączyła spółki górnicze, by łatwiej było je przejąć. A przecież Niemcy kopcą więcej niż my, teraz otworzyli nową kopalnię odkrywkową, wycięli przy okazji sporo lasów, ale w mediach o tym nie słychać. I tu wraca pytanie – jak my możemy, na własne życzenie, zrezygnować z energii opartej na krajowych zasobach? Czy jakikolwiek inny kraj tak zrobił? A nachalna propaganda powoduje, że Polacy sami domagają się już zamykania kopalń. Ostatnio od jednej urzędniczki w gminie górniczej usłyszałem, że ona też jest za dekarbonizacją nie będąc świadoma jaki potencjał tkwi w węglu poprzez zastosowanie innych technologii. Ręce opadają do czego doprowadził rząd swoją polityką dezinformacyjną.

W myśl tego kolejne miasta i województwa wprowadzają zakaz palenia węglem w starych piecach.

To ślepa uliczka. I potem będziemy ponosić tego koszty. W cenach prądu i ciepła. W Szwecji już są problemy z dostawami prądu, w innych krajach Europy też się to zdarza. Źródła odnawialne są niestabilne, więc prawdopodobnie część krajów wróci w niedługiej perspektywie do węgla.

Ciekawym przykładem jest Japonia, która zrezygnowała z energetyki jądrowej i teraz stawia 40 nowoczesnych elektrowni węglowych w oparciu o zgazowany węgiel, którego głównym produktem jest wodór. A to przecież jeden z najbardziej zaawansowanych technologicznie krajów na świecie!

To bardzo dobry przykład. W zasadzie nie trzeba do tego nic dodawać. I co ważne, Japonia nie ma swojego węgla, wszystko musi sprowadzać. Zresztą taki trend jest wszędzie. Tylko Chiny wybudowały w ubiegłym roku bloki na 30 GW energii, opartej na węglu. Na świecie w najbliższych latach powstanie 1500 nowych projektów elektrowni węglowych.

Paradoksalnie to pomoże nam w kwestii niekorzystnego dla polskich kopalń importu rosyjskiego węgla, bo ten z Syberii trafia teraz głównie do Chin.

Niby tak, ale u nas kopalnie ledwo zipią, nie mamy nowych frontów wydobywczych. Ubiegły rok był ciepły, był nadmiar węgla na rynku, spowodowany importem. Gdybyśmy zamiast importować, wydobyli i sprzedali 20 mln ton węgla więcej, zysk kopalń byłby ogromny. Tak się nie stało, a wysłano na urlopy górnicze prawie 10 tys. najbardziej wykwalifikowanych górników. Teraz, nawet gdybyśmy chcieli odwrócić ten trend, będzie trudno to zrobić, ze względu na brak wykwalifikowanej kadry!

Spotykaliście się z premierami, ministrami, wieloma parlamentarzystami. Co oni mówią na Pana argumenty?

Nic. Nie ma żadnych rozmów, wsparcia. Nadzieją są tylko ludzie, górnicy, ich rodziny. Choć i tu nie jest łatwo – rządzący przekupują górników odprawami, urlopami. Ich wtedy przestaje ten temat interesować. A mało jest osób, które patrzą na temat w szerszej perspektywie.

Skąd jeszcze liczy Pan na wsparcie?

Są takie środowiska, na przykład Polskie Lobby Przemysłowe profesora Soroki. Profesor poparł nasz plan polityki energetycznej Polski do 2040 roku. Program zakłada, że trzeba wyprowadzić na prostą kopalnie, szczególnie te, które mogą wykazać zyski. Tymczasem PiS, wbrew wyborczym obietnicom, wyłożył 8 miliardów, ale na zamykanie kopalń. Nawet jeśli obecny rząd robi coś pozornie pozytywnego w energetyce, jak choćby odkupienie elektrowni Rybnik od francuskiego koncernu EdF, to jest to działanie nieracjonalne. Odkupiliśmy złom, w który trzeba zainwestować 5 miliardów złotych. EdF kupił, nie inwestował, po czym sprzedał, a rząd ogłosił sukces. Mogli to im zostawić. Czemu Francuzi nie rozwiązują sami tego kosztownego problemu? A najlepszym przykładem wrogiej polityki wobec górnictwa jest kopalnia Krupiński, a także kopalnia Makoszowy. Przecież to zakłady, które mogłyby nadal dobrze funkcjonować. Oddaliśmy sprawę kopalni Krupiński do prokuratury, a także do CBA. Co do wsparcia, teraz rozpoczynamy współpracę ze związkami zawodowymi, które mogą jeszcze coś zawalczyć w tej sprawie. Ważne, by wszyscy, którzy mają wolę walki o polskie górnictwo, jednoczyli się.

Jaki jest Wasz program dla polskiego górnictwa?

Zależy nam, by utworzyć zespół, który miałby realny wpływ na rząd. Na pewno trzeba łączyć sprawy górnictwa i energetyki. Chcemy, aby powstała na Krupińskim instalacja podziemnego zgazowania węgla, korzystając z najlepszych dostępnych na świecie technologii. Jest plan budowy naziemnej instalacji do zgazowania węgla i uważamy, że powinna powstać w Kędzierzynie Koźlu. Wszystko jednak rozbija się o decyzje polityczne. Mamy opracowany Nowy Model Biznesowy dla polskiego górnictwa , od ściany po sprzedaż węgla, który mógłby uzdrowić sytuację w górnictwie, gdyby znaleźli się chętni do jego wdrożenia. Krótko mówiąc – eliminacja pośredników, zmniejszanie kosztów, efektywna sprzedaż.

Jest jeszcze temat smogu. Opracował Pan technologię, która w normalnych, starych kotłach piecach pozwala ograniczyć zanieczyszczenia.

Rząd nie chce podjąć również tego tematu. Jednak, gdyby znaleźli się odważni samorządowcy, można to wprowadzić na razie na mniejszą skalę. To praca u podstaw. Trzeba prowadzić warsztaty dla mieszkańców i pokazywać im inny sposób palenia w ich starych kotłach piecach. Rozmawialiśmy z kilkoma prezydentami i wójtami o tym. Wielu woli jednak wymieniać kotły na nowe, bo wtedy mogą wykazać się na papierze redukcją emisji. Jeśli jednak normy zostaną zaostrzone, te kotły też nie spełnią dyrektyw unijnych. Gdyby jednak palić w nich naszą metodą, od góry, z dodatkiem sorbentu ER 1, na bazie glinki kaolinowej i węglanu wapnia, ogranicza sięemisje dymu o ok.90 %, emisje CO2 o 30 %, zmniejsza się emisja pyłów PM 10 i PM 2,5, a do tego oszczędzamy ok. 30 % węgla. Kolejnym naszym projektem jest produkcja czystego paliwa – prakoksiku w cenie 600-700 złotych za tonę dla klienta. Dla porównania projekt błękitnego węgla, który pilotażowo wyprodukował zabrzański Instytut Chemicznej Produkcji Węgla, szacował koszt tego materiału na 1200 zł za tonę, a to jest ten sam produkt, pozbawiony szkodliwych związków, które zatruwają nam powietrze.

Dziękuję za rozmowę.

DARIUSZ CHROST


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *