Będzie rekompensata za zniszczone dzieciństwo? - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Będzie rekompensata za zniszczone dzieciństwo?

Wkrótce sąd rozstrzygnie, czy Pawłowi, wychowankowi zabrzańskiego ośrodka boromeuszek należy się od zgromadzenia milion złotych zadośćuczynienia i 2,5 tys. zł miesięcznej renty za krzywdy, których doznał od zakonnic prowadzących placówkę. A te, według jego relacji, były ogromne. Mówił, że w domu przy ulicy Wolności był bity, poniżany i gwałcony.

- Spodziewamy się werdyktu na początku przyszłego roku. Wszyscy świadkowie, powołani przez nas i zgromadzenie zakonne zostali przesłuchani. Kluczowa będzie opinia biegłego, na którą teraz czekamy. Naszym zdaniem, przesądzi, czyją wygraną zakończy się sprawa – wyjaśnia Przemysław Rosati, warszawski adwokat, reprezentujący przed sądem zabrzanina. Opinia biegłego może okazać się kluczowa, bo jak nieoficjalnie wiadomo, boromeuszki nie poczuwają się do obowiązku zadośćuczynienia byłemu podopiecznemu. – Pierwszy raz zostałem zgwałcony w wieku 6 lat – wspominał Paweł. Do ośrodka trafił z siostrą. Pamiętał, że przykuwano ją do kaloryfera, że stanął w jej obronie i co go za to spotkało. – Nocami gwałcili mnie chłopcy, z którymi dzieliłem pokój. Inni, wyznaczeni przez siostry bili pozostałych – opowiadał. Po 8 latach pobytu u boromeuszek postanowił odebrać sobie życie. Uratowali go lekarze. Paweł jest na razie jednym wychowankiem zakonnic, który zdecydował się zawalczyć o rekompensatę za okrutne dzieciństwo. Według procesowych ustaleń sprzed kilku lat, dokonanych w Sądzie Rejonowym w Zabrzu, powinno zrobić to znacznie więcej osób. 21 maja 2014 roku stało się natomiast to, na co czekali dawni podopieczni ośrodka – jego długoletnia dyrektora, siostra Bernadetta trafiła za kratki. Zanim jednak znalazła się w więzieniu, przez 3 lata unikała kary tłumacząc się m.in. złym stanem zdrowia. Tymczasem prawomocny wyrok w jej sprawie zapadał już w 2011 roku. Wtedy Sąd Okręgowy w Gliwicach, po procesie w Zabrzu, wymierzył boromeuszce karę 2 lat pozbawiania wolności. W ubiegłym roku siostra Bernadetta opuściła więzienie. W rozmowie z Nowinami Zabrzańskimi, ponad trzy lata temu Paweł mówił, że zakonnica jest dla niego uosobieniem zła. Dla innych drobna, spokojna kobieta była natomiast przykładem do naśladowania. W 2003 roku uhonorowano ją nagrodą św. Kamila, przyznawaną osobom działającym na rzecz Zabrza i jego mieszkańców. W przypadku zakonnicy kapituła doceniła m.in. jej oddanie dzieciom. To, co działo się za drzwiami ośrodka do publicznej widomość trafiło za sprawą innego dramatu: morderstwa 8 – letniego Mateusza Domaradzkiego, w Rybniku. Dokonało go dwóch mężczyzn. Jeden z nich był wychowankiem zabrzańskiego ośrodka. Opowiedział śledczym o swoim dzieciństwie u zakonnic. I tak ruszyła sprawa. Dopiero, bo wcześniejsze głosy zaniepokojone tym, co działo się w domu przy ulicy Wolności były niesłyszane.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud