Budżet 2018 bez tajemnic - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Budżet 2018 bez tajemnic

Na co wystarczy pieniędzy, a czego nie uda się sfinansować? Które placówki doczekają się termomodernizacji? Po co nam kredyt z EBI? Mówi Piotr Barczyk, skarbnik miasta.

* Proszę o kilka zdań o ubiegłorocznym budżecie. Czy naprawdę na koniec roku w miejskiej kasie było aż tak pusto, że nie wystarczyło na opłacenie składek ZUS dla pracowników samorządowych?

Wydatki na oświatę przeszły wszystkie możliwe prognozy i oczekiwania. Gdybyśmy zrealizowali wszystko, dofinansowanie zadań oświatowych z budżetu miasta w ubiegłym roku przekroczyłoby 100 mln zł. Byliśmy przygotowani na 85 milionów złotych, ostatecznie, po różnych przesunięciach w budżecie zebrało się 90 mln zł.

* Już rok temu mówił Pan, że reforma oświaty pod względem kosztów jest trudna do oszacowania.

Pojawiły się nieoczekiwane wydatki. Mówiło się z jednej strony o zmniejszeniu zatrudnienia w oświacie, z drugiej – praktycznie na nowo powstała sieć szkół podstawowych, a to niosło wiele decyzji polityczno – gospodarczych. Czy otwierać klasy, do których będzie chodziło po 13, 14, 15 dzieci? Czy też zmuszać je, by chodziły do innych placówek, często odległych o kilka kilometrów? Oczekiwania rodziców były takie, że skoro jest reforma, dziecko powinno mieć do szkoły bliżej, a nie dalej, więc prawie wszędzie otwieraliśmy nowe klasy. Ważna zmiana w reformie to również wprowadzenie prawa dla rodziców dzieci z dysfunkcjami, by mogli zapisać je do dowolnej szkoły. To powoduje, że musi być tam wsparcie pedagogiczne, co w skali miasta skutkuje 90 nowymi etatami. Kolejna zmiana – urlopy dla poratowania zdrowia dla nauczycieli. Oczywiście, mają oni do nich pełne prawo, jednak przed reformą przebywało na nich po 40 – 50 osób, teraz jest ich około 90. Na ich miejsce trzeba przyjąć nowych nauczycieli. Są samorządy, które mają dobrze rozbudowaną stronę dochodową i dla nich wzrost wydatków o 10 – 20 milionów jest bolesny, ale do udźwignięcia, nie powoduje zaburzenia wskaźnikowego. A są samorządy jak Zabrze, gdzie dużym wysiłkiem prowadzimy mnóstwo inwestycji i mamy niewielką przestrzeń między tym, co zarabiamy, a co wydajemy. Dlatego wzrost wydatków bieżących o 15 milionów nie był do zaakceptowania i musieliśmy wykonać specjalne ruchy, by sobie z tym poradzić i zamknąć rok prawidłowo. Na szczęście to się udało. Podpisaliśmy ugody z ZUS-em, zaraz na początku roku pieniądze zostały zapłacone.

* Budżet miał mieć według projektu 13-14 milionów deficytu. Jaką wartością zamknął się ostatecznie?

Trudno jeszcze powiedzieć, ale raczej będzie niższy niż planowany. Nie było pełnej realizacji wydatków i zostały nam środki na rachunku bankowym. Bo przesunięcie zapłaty składek ZUS nie było spowodowane brakiem środków; na koniec roku mieliśmy około 10 mln złotych. Jednak nie było wolnego limitu na rachunku obrotów bieżących.

* Przejdźmy do tegorocznego budżetu. Czy jest to budżet skrojony pod tegoroczne wybory samorządowe?

W Zabrzu, z pewnego punktu widzenia, co roku mamy budżet wyborczy, bo nikt nie stara się zmniejszyć wydatków majątkowych, by wykorzystać pieniądze potem, w tym jednym, konkretnym roku. Nie myślimy pod takim kątem. Zadania majątkowe, które pojawiły się w tym budżecie, są zadaniami wieloletnimi, więc ich efektów w tym roku nie zobaczymy. A patrząc historycznie, w 2002 roku rozkopana ulica Wolności nie pomogła w wyborach prezydentowi Urbańczykowi. Podobnie niewdzięczne są wielkie inwestycje w modernizację sieci wodno – kanalizacyjnej – w ich trakcie mieszkańcy narzekają na rozkopane drogi, a po zakończeniu momentalnie o nich zapominają. Nikt już nie pamięta, jak wcześniej wyglądała choćby ulica Piotra Skargi, która teraz jest równą drogą, a wcześniej przypominała ser szwajcarski.

* Dochody w tegorocznym budżecie założono na poziomie 905 mln zł. To prawie 80 milionów więcej niż rok temu. Skąd aż taka różnica?

To w większości pieniądze, które planujemy pozyskać z funduszy unijnych oraz z tytułu planowanych większych dochodów ze sprzedaży nieruchomości.

* A z powodu większego wpływu pieniędzy z podatku PIT? W końcu bezrobocie w mieście jest najniższe od lat.

To będzie miało pozytywny wpływ na budżet miasta dopiero za dwa lata. Bo system naliczania podatku dochodowego dla miasta opiera się na danych historycznych, na 2018 rok bazą jest 2016 rok. Czyli efekty znaczącego spadku stopy bezrobocia w 2017 roku zobaczymy dopiero za rok. Jednak nawet wyższe wpływy z PIT nie zrekompensują nam stale rosnących wydatków na oświatę. Obecnie szacuje się, że samorządy dokładają z dochodów własnych do oświaty od 20 do 35%. W Zabrzu jest to więcej niż 30%. Jednak przy każdej rozmowie na szczeblu rządowym pada ten sam argument – ale to są przecież wasze dzieci, tego samorządu, to jest wasz kapitał na przyszłość. Z drugiej strony – prawdą jest, że nasi mieszkańcy zarabiają mniej, niż w niektórych pobliskich samorządach. W wielu przypadkach to efekt niższego poziomu wykształcenia, pochodna kilkudziesięcioletnich zaniedbań.

* Na wydatki majątkowe w tym roku miasto przeznaczy 171 milionów złotych. Proszę wymienić największe z nich.

Przez kilka najbliższych lat wciąż będzie to finansowanie budowy stadionu – w tym roku ponad 30 mln zł. Dużym tematem jest Centrum Usług Społecznych na ul. Stalmacha, dedykowane rewitalizacji Zandki, na które zapisaliśmy w budżecie 10 mln zł w tym roku i 3 mln zł w roku przyszłym. Kolejna potężna inwestycja, którą rozpoczniemy, to przebudowa ulicy Piłsudskiego, na którą przeznaczamy w 2018 roku 9 mln. Sporo kosztować będą także termomodernizacje budynków publicznych, które pochłoną w sumie 18 mln zł. W tym roku zakończą się prace na terenie Żłobka Miejskiego, Domu Dziecka, Gimnazjum nr 29, Przedszkola nr 16, 19 i Zespołu Szkół Spożywczych, a także Dzielnicowego Ośrodka Pomocy Społecznej przy ul. Andersa. Roboty rozpoczną się w Gimnazjum nr 9, Gimnazjum nr 20, Przedszkolu nr 43, Burskie Miejskiej, planowana jest też przebudowa budynku przy ul. Niedziałkowskiego, na potrzeby kolejnego miejskiego żłobka. 2 mln zł są na prace projektowe przy budowie przyszłych centrów przesiadkowych.

* Spore pieniądze w tym roku miasto pożyczy z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Kwota rozpala emocje niektórych radnych, którzy już planują cele, na które można będzie je wydać.

Podpisaliśmy w grudniu umowę na 330 milionów złotych. To przydział środków dla miasta Zabrza, ale ich konsumpcja będzie przez najbliższych 5 lat. W grudniu wpłynęła już pierwsza transza, 24 miliony złotych. W tym roku wykorzystamy 70 mln zł. Co ważne, z tych pieniędzy nie można finansować wydatków bieżących, mogą one być przeznaczone tylko na cele majątkowe. Poza tym trzeba pamiętać, że miasto na bieżąco spłaca inne kredyty. Po 5 latach, kiedy dostaniemy ostatnią transzę z EBI, poziom zadłużenia miasta wzrośnie w stosunku do tego, co jest teraz, o około 80 milionów. Nie można więc opowiadać, że skoro miasto ma teraz 500 mln zł długu, to po dołożeniu 330 będzie 830 milionów. Bo w międzyczasie ponad 200 milionów zadłużenia z lat ubiegłych spłacimy. Miasto i tak przecież korzysta z pożyczek, a pieniądz z EBI jest tańszy i jego spłata rozłożona na dłuższy czas.

* Zaplanowany w 2018 roku deficyt 37 milionów złotych wydaje się dosyć duży w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Ale 3 lata temu mieliśmy 100 milionów złotych! Ważniejsze niż sam deficyt są źródła jego finansowania. Mogą być to na przykład środki, które mieliśmy na koniec roku na rachunku bankowym, albo zwroty pożyczek, bo to nie generuje nowego długu. Gdy na przykład Górnik oddał w ubiegłym roku 4,5 mln pożyczki, pieniądze poszły właśnie na obniżenie deficytu. Deficyt to tylko pojęcie budżetowe, zamykające się w jednym roku. Ważniejszy jest roczny koszt obsługi zadłużenia..

* Czy przekroczyliśmy 420 mln złotych zadłużenia, zakładane na początku roku?

Według ministerstwa finansów na koniec 3 kwartału Zabrze miało 541 milionów złotych zobowiązań, ale na koniec roku spadły do 510 mln. Z tym, że 439,8 mln to kredyty, pożyczki oraz obligacje, a 70 milionów – to normalne wydatki związane  płatnościami za udziały w spółce Stadion (budowa stadionu) i akcje w spółce Górnik Zabrze (w ramach restrukturyzacji finansowej  z 2017 roku) które doliczamy do naszych zobowiązań, na zalecenie RIO w Katowicach.  Różnica od planowanego zadłużenie spowodowana jest pierwszą transzą kredytu EBI.

* Ile będzie kosztował nas w tym roku Górnik Zabrze, nie licząc wydatków, związanych ze stadionem?

Planujemy podwyższyć kapitał spółki o 4,5 mln zł, te pieniądze przeznaczone zostaną na wykup obligacji. Rozważamy, ze względów wskaźnikowych, czy nie podwyższyć tego kapitału jeszcze o kolejne 3 mln zł, by wykupić już w tym roku obligacje przyszłoroczne. Nie przewidujemy natomiast operacyjnego wsparcia klubu.

* A budowa czwartej trybuny na stadionie?

Budżetowo to na razie nie jest temat. Nie uczestniczyłem w żadnych rozmowach, nie znam żadnych ustaleń. Choć od wielu lat jestem kibicem, przeżyłem z drużyną jej wzloty i spadki i jestem przekonany, że wcześniej czy później trybuna musi powstać. Jednak miasto ma tez inne potrzeby, które muszą być realizowane.

* Czy w przyszłym roku budżet będzie łatwiejszy, choćby dzięki dużym inwestycjom prywatnym – Ikei, Fortum i Platana?

Miesiąc temu powiedziałbym, że tak. W międzyczasie zapadł wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który może potężnie odbić się na samorządach. TK stwierdził, że ustawa o podatkach i opłatach lokalnych jest niezgodna z konstytucją w zakresie definiowania budynków i budowli. Nie wchodząc w szczegóły – część budowli komercyjnych, za które właściciel płacił dotąd 2% wartości obiektu rocznie, teraz miałaby być opodatkowana jak budynki, na podstawie zajmowanej powierzchni. Ale i tak dzięki Ikei, Fortum i Platanowi będzie wyższa baza podatkowa, co korzystnie odbije się na miejskim budżecie.

 

 

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud