Do szkoły w czasach koronawirusa - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Do szkoły w czasach koronawirusa

1 września do placówek oświatowych w Zabrzu pójdzie 17 tys. uczniów, 5 tys. przedszkolaków i 2,5 tys. nauczycieli. Jak będą wyglądały zajęcia w szkołach i przedszkolach? Czego mogą spodziewać się uczniowie i ich rodzice? Pytań, na które nie ma na razie jednoznacznych odpowiedzi, jest znacznie więcej.

To będzie rok szkolny inny niż wszystkie dotąd. Wiemy na pewno, że podstawowym modelem pracy w zabrzańskich szkołach i przedszkolach mają być zajęcia stacjonarne. Ale jak będzie dokładnie wyglądała organizacja zajęć, wciąż do końca nie wiadomo, ministerstwo edukacji jeszcze w piątek planuje wydać najnowsze wytyczne, związane z nauczaniem w czasie epidemii.

O niektórych możliwych zmianach mówiła Ewa Wolnica, naczelnik Wydziału Oświaty, podczas poniedziałkowej sesji Rady Miasta. – Jesteśmy dobrze przygotowani do wznowienia zajęć w szkołach. Od czerwca pracują już przedszkola, które dostosowały się do zaleceń sanitarnych. Teraz w niektórych placówkach będą wydłużone godziny pracy szkoły, dyrektorzy mogą wprowadzić różne godziny rozpoczęcia zajęć, uczniowie w większości nie będą zmieniać sal lekcyjnych. Niektóre duże szkoły, które nie mają możliwości dostosowania się do wszystkich wymagań sanitarnych w swoim budynku, planowały zajęcia hybrydowe. Z takimi wnioskami zwrócili się dyrektorzy dużych placówek –  III Liceum Ogólnokształcącego oraz Zespołu Szkół nr 10. Sanepid nie wyraził na to zgody.

W przedszkolach problemem jest za mała powierzchnia sal. Dlatego w 5 placówkach planowane są grupy popołudniowe. Dłużej będzie trwało przyjmowanie dzieci do przedszkoli – rodzice nie będą mieli wstępu do placówek. Jest  też pomysł, by nowe dzieci przyszły do przedszkoli dopiero 2 września.

E. Wolnica mówi też o innych problemach, które sygnalizują dyrektorzy. To między innymi  problemy kadrowe i zwiększenie kosztów funkcjonowania placówek. Ale nie tylko. – W podstawówkach mamy  braki sprzętowe. Dyrektorzy sygnalizują trudności z kontaktem w sanepidzie. Nie wiadomo, co z nauczycielami, którzy uczą w kilku szkołach. Na razie zakładamy, że uzupełnianie etapu będzie działać normalnie. Problemem jest też, jak zorganizować szkolne przerwy, by nie stwarzać zagrożenia. Niektórzy planują wyłączenie dzwonków i przerwy ogłaszane w różnym czasie przez nauczycieli. W niektórych dużych szkołach na przerwach obowiązywać będą maseczki.

W przedszkolach nadal będą możliwe grupy do 25 dzieci, o ile placówki dysponują odpowiednio dużymi salami. Według zaleceń, w miarę możliwości najmłodsi nie powinny się mieszać. Jednak dyrektorzy już sygnalizują, że przed godz. 8.00 i po godz. 15.00 grupy, z powodu braków kadrowych, będą musiały być łączone. Nie będzie obligatoryjnego mierzenia temperatury przy wejściu do przedszkoli, jedynie w przypadku podejrzenia choroby.

Jak w praktyce będzie wyglądała edukacja i z jakimi faktycznymi problemami będą musieli zmierzyć się dyrektorzy, przekonamy się w najbliższych tygodniach.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *