Blok czeka na remont i lokatorów - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Blok czeka na remont i lokatorów

Wybuch gazu w bloku przy ulicy Struzika 6 to tragedia wielu zabrzan. Zmarł mężczyzna, lokator mieszkania, w którym doszło do eksplozji. Wielu jego sąsiadów wróciło do własnych, ale zniszczonych, część wciąż nie ma do nich dostępu. Do bilansu strat należy też wliczyć emocje tych, którzy przeżyli katastrofę. Prokuratura Rejonowa prowadzi w sprawie postępowanie, tak samo Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowalnego.

Gaz wybuchł na 2. piętrze 11-piętrowego wieżowca, późnym popołudniem 23 marca. Wiele wskazuje, że instalacja doprowadzająca go do lokali była sprawna, stąd hipoteza o samobójczej próbie 34- latka. – Na razie nie możemy przekazać żadnych nowych informacji – mówią w zabrzańskiej prokuraturze. – Czekamy na ekspertyzę biegłego z zakresu pożarnictwa oraz wyniki sekcji zwłok.

W pierwszej wersji zdarzeń świadkowie twierdzili, że mężczyznę wyrzuciła na zewnątrz siła wybuchu – bardzo duża, dotkliwie odczuwalna nawet dla mieszkańców sąsiednich domów. Później ustalono, że 34-latek uciekając przed ogniem, skoczył z balkonu. Z licznymi oparzeniami i niewydolnością oddechową został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Sosnowcu. Tam zmarł, kilka dni później.

Pierwsze oględziny bloku przy ulicy Struzika 6 nie niosły dobrych wiadomości dla lokatorów. Obawiano się, że wybuch uszkodził konstrukcję, a to oznaczałoby konieczność całkowitego wyłączenia wieżowca z użytku. Rzeczywistość po katastrofie okazała się jednak lepsza niż pierwotne założenia. Do mieszkań wrócili lokatorzy z pionu środkowego oraz znajdującego się na prawo od wejścia do klatki schodowej. Ci, którzy zajmowali lokale na lewo od niego – w sumie 20 – wciąż nie mają do nich wstępu. – Uszkodzona została płyta elewacyjna na wysokości 1. i 2. piętra. To główny powód, dla którego część mieszkań nadal wyłączona jest z użytku. Gdy otrzymamy szczegółową ekspertyzę, wydamy konkretne zalecania dotyczące remontu. Po ich wykonaniu, wszyscy, którzy mieszkali w wieżowcu będą mogli wrócić pod swój dach – mówi Wojciech Bajur z PINB.

Taką samą deklarację, o jak najszybszym przewróceniu wieżowca do stanu sprzed katastrofy, składa Zabrzańska Spółdzielnia Mieszkaniowa, zarządzająca blokiem przy ulicy Struzika 6. Ale pracy będzie sporo, bo skala szkód jest ogromna. Siła wybuchu spowodowała poważne uszkodzenia m.in. płyt żelbetonowych części elewacji zewnętrznej, szybu, kabiny i drzwi windy, instalacji wewnętrznych, zawalenie i pęknięcia przegród wewnętrznych w części mieszkań. Największe szkody, poza tym, gdzie nastąpił wybuch, są w sąsiadujących z nim. Wymagają całkowitego odtworzenia i generalnego remontu. ZSM współpracuje w tej sprawie z Politechniką Śląską.

- Konstrukcję budynku zabezpieczono stemplami stalowym. Wykonawca przygotowuje się do rozbiórki uszkodzonych płyt i odtworzenia zewnętrznych ścian elewacji. W trybie pilnym zlecono naprawę uszkodzonego szybu i wymianę windy. Równolegle trwają prace związane z remontem pionów instalacji wodno -kanalizacyjnej, elektrycznej i cieplnej, wymianą instalacji gazowej. Trwa montaż uszkodzonych drzwi wejściowych do mieszkań i stolarki okiennej – relacjonuje zarząd ZSM.

Na czas robót lokatorzy bloku mają prawo do lokali zamiennych. Ci, którzy chcą skorzystać z takiej możliwości, proszeni są o kontakt z osiedlową administracją. Na razie zrobiły to cztery rodziny. Koszty związane z tymczasowym mieszkaniem to wyłącznie opłaty za media.

Epilog katastrofy budowanej przy ulicy Struzika, mimo tragedii wielu osób, jest optymistyczny. Prawie natychmiast po zakończeniu akcji ratowniczej, ruszyły internetowe zbiórki pieniędzy na rzecz ofiar eksplozji. Uruchamiali je zabrzanie, poruszeni losem pogorzelców z Zaborza.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *