Nowiny Zabrzańskie

Beboki, chomiki, buty i armaty [GALERIA]

Udostępnij swoim znajomym:

Co łączy figurki Beboków z Katowic, butów z Krapkowic i chomików z Jaworzna? Firma Silesia Castings z Zabrza, która wykonała wszystkie te odlewy we własnej pracowni. Prowadzą ją Dariusz Kik i Karolina Piechota. Działają od 7 lat.

Reklama

* Jak można nazwać to miejsce?

DK: To… pracownia rzemieślnicza. Robimy w niej sporo różnych rzeczy. Nazwa jest anglojęzyczna, bo planujemy też działanie na rynkach zagranicznych, ale przez to bywa myląca. Zajmujemy się rzemiosłem artystycznym; robimy wiele nietypowych zleceń np. na potrzeby renowacji zabytków. W tej chwili np. na stole mamy metalowe elementy balustrady do zabytkowej kamienicy w Gorzowie. Zajmujemy się też konserwacją metalu, dorabiamy brakujące albo zniszczone części, robimy małe rzeźby miejskie. Współpracujemy z rzeźbiarzami, robimy dla nich statuetki, popiersia. Karolina jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych, więc są też projekty, które realizujemy od początku do końca.

* Jak powstała pracownia?

DK: To ja ją założyłem; jestem absolwentem Politechniki Śląskiej, specjalizacji odlewnictwo artystyczne. Wcześniej pracowałem w przemyśle, równolegle robiłem projekty artystyczne, aż w końcu skupiłem się na własnej działalności. Na początku było to odlewnictwo techniczne, na potrzeby remontów maszyn, a przy okazji wykonywałem statuetki, tablice pamiątkowe. Gdy dołączyła Karolina, zaczęła przeważać część artystyczna.

KP: Ukończyłam grafikę na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, ale zajmowałam się też konserwacją zabytków, czyli również malarstwem i rzeźbą. To, co robię teraz, jest zbliżone do moich wcześniejszych projektów.

* W Katowicach można zobaczyć Wasze rzeźby Beboków.

KP: Inspiracją do nich są akwarele Grzegorza Chudego, które przekładam na przestrzeń. Zrobiliśmy ich już kilka, kolejny stanie na terenie dawnej Porcelany Śląskiej, inny – przed pracownią Grzegorza. Docelowo ma być to coś w rodzaju szlaku wrocławskich krasnali – zresztą wszystkie szlaki, które powstają w Polsce, wzorują się na Wrocławiu. To nie jedyny taki pomysł w okolicy – robiliśmy też rzeźby do szlaku obuwniczego w Krapkowicach – były to buty, nawiązujące do różnych okresów historii miasta. Robimy też chomiki na szlak tych zwierząt w Jaworznie. Wierzę, że może uda się w końcu zrobić jakiś szlak w Zabrzu.

* Jakimi jeszcze zleceniami możecie się pochwalić?

DK: Najbardziej prestiżowe było wykonanie replik armat dla muzeum Twierdzy Toruń. Zrobiliśmy replikę falkonetu litewskiego – armatę o długości 2,5 m, wykonaną z brązu o wadze pół tony, a także nieco mniejszą replikę moździerza pruskiego z drewna i metalu. Wykonanie tego, przewiezienie i montaż na miejscu – to było dla nas duże przedsięwzięcie. Odlewaliśmy też dużą rzeźbę dla zabrzańskiego artysty Tomasza Koclęgi, w Tarnowskich Górach robiliśmy renowację Gwarka, a teraz rzeźbimy nowego, który niebawem zostanie wykonany i zamontowany.

Robicie też pokazy i szkolenia.

DK: Szkolimy w zakresie tradycyjnej technologii odlewniczej. Jesteśmy szkoleniowcami podczas ogólnopolskich kursów rusznikarskich, gdzie prowadzimy teorię i praktykę odlewnictwa. A pokazy? Jesteśmy zakręceni na punkcie ciekłego metalu, pracy z nim, ognia, wysokich temperatur. Możemy pokazać szerszemu gronu, czym naprawdę jest odlewnictwo. Pojawiamy się na festiwalach typu Industriada, Dniach Kowalstwa w Wojciechowie czy Festiwalu Wysokich Temperatur na ASP we Wrocławiu. Robimy pokazy w całej Polsce, ale niestety nie w Zabrzu, które przecież jest kolebką ciężkiego przemysłu. Niestety, tu, na takie projekty zwykle nie ma środków. Mam nadzieję, że w przyszłości się to zmieni.

* Co robicie aktualnie?

KP: Właśnie skończyliśmy odlewanie rzeźb dla Zbyszka Frączkiewicza. W kolejce czekają kolejne prace. Co ważne, dużo zleceń trafia do nas z polecenia, od zadowolonych wcześniejszych klientów.

* Dziękuję za rozmowę.

DARIUSZ CHROST


Udostępnij swoim znajomym:
Reklama