Nowiny Zabrzańskie

Osoby niepełnosprawne to moi najlepsi pacjenci

Udostępnij swoim znajomym:

Czy aktywność fizyczna może mieć znaczenie w terapii osób niepełnosprawnych intelektualnie? Na ten temat rozmawiamy z doktorem nauk medycznych, Jackiem Ciekalskim, prezesem zarządu Centrum Medycyny Sportowej, lekarzem reprezentacji sportowców niepełnosprawnych intelektualnie (Olimpiady Specjalne).
 
– Niedawno wrócił pan ze Światowych Letnich Igrzysk Olimpiad Specjalnych z Los Angeles. Miał pan pod opieką naszych reprezentantów.
– Tak, to już 14. edycja Igrzysk. To bardzo duża impreza o charakterze sportowo -społecznym, jedna z największych na świecie. Zawody mają charakter Igrzysk, jako że sportowcy niepełnosprawni intelektualnie startują w 25 dyscyplinach. W tym roku wystartowało ich 7 tysięcy, reprezentowali 177 krajów. Byłem wraz z polską reprezentacją, liczącą 60 sportowców. Startowaliśmy w 15 dyscyplinach. To była szczególnie udana impreza, dlatego, że było bardzo duże zaangażowanie społeczne mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Na każdym kroku bardzo serdecznie nas witali, wiwatowali, gratulowali sportowcom odwagi i zaangażowania w uprawianie sportu. Tak naprawdę nieważne są medale, których zdobyliśmy 66, najważniejsze jest to, że ci sportowcy walczyli, by je zdobyć i pokonywali słabości swojego organizmu, w walce z rywalami i z samym sobą. Ja jako lekarz zawsze jestem dumny, że mogę uczestniczyć w takich zawodach i przeżywać z nimi te emocje.
 
– Miał pan dużo pracy?
– Jestem już kolejny raz na takiej dużej światowej imprezie i było jej wyjątkowo mało.
 
– To chyba dobrze?
– Tak. Zawsze sobie życzę, jak wyjeżdżamy na tego typu imprezę, abym nic nie musiał robić (śmiech). Zdarzały się kontuzje, urazy, bo graliśmy w koszykówkę czy piłkę nożną, a to są sporty urazowe. Było troszkę omdleń związanych z gorącem czy napięciem emocjonalnym, natomiast nie mieliśmy stanów poważnych, a kilku sportowców cierpi na padaczkę czy choroby psychoneurotyczne.
 
– Podobno na ceremonię otwarcia sprzedały się wszystkie bilety?
– Rzeczywiście, było bardzo dużo ludzi. Wszystkich nas to cieszyło. Podczas naszych finałów w pływaniu, kiedy wchodziliśmy na baseny wejściem dla personelu i sportowców, przeżyliśmy szok, widząc kolejkę do wejścia dla kibiców. Miała ponad 100 metrów. Na pewno wszyscy się nie zmieścili, bo nie było aż tylu miejsc.
 
– Dla sportowców musiało to być ogromne przeżycie.
– Sportowcy bardzo to doceniają, może nawet niepełnosprawni jeszcze bardziej. Widzą nas, kibiców i jeszcze więcej z siebie dają. W Olimpiadach Specjalnych w Polsce trenuje 17 tysięcy sportowców, w różnym wieku, bo tam nie ma kategorii wiekowych. Wszystkie zawody polegają na tym, że najpierw są preeliminacje, w których zawodnicy startują po to, żeby sędziowie wybrali potem kategorie sprawnościowe. Po nich tworzą się grupy pod względem sprawności lepsze i gorsze. Chodzi o to, żeby rywalizowali na podobnym poziomie. Ci sportowcy zawsze walczą na sto procent, nie zważając na trudy, zmęczenie, walczą przede wszystkim ze swoimi słabościami, do samego końca. Zawsze to bardzo przeżywają. Jest to dla nich ogromnie ważne, móc wystartować w takich zawodach. Jako lekarz zostałem poproszony tam na miejscu o zbadanie grupy sportowców, którzy zostali wybrani do badań przesiewowych. Poszedłem z naszymi zawodnikami, bardzo się bali, ale później byli niesamowicie szczęśliwi, że wszystko dobrze poszło, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby mogli startować.
 
– Uczestnictwo w takich zawodach i możliwość obserwowania tych sportowców, pozwala spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy, zgodzi się pan?
– Przede wszystkim zaczynamy doceniać wartości, które są w życiu najważniejsze. Tam, wśród nich, jest naturalny rytm życia. Jak wstają, najpierw jest śniadanie. My od razu gonimy do pracy. Oni nie. Później trening, obiad, odpoczynek i znów trening. Wszystko jest poukładane. Uczymy się tego od nich. Poza tym, z punktu widzenia medycznego, to moi najlepsi pacjenci. Bardzo lubię z nimi pracować. Czasami są sytuacje trudne przy interwencji medycznej, może ona sprawiać nawet ból. Ale wiem, że oni zawsze na to się zgodzą, bo mają cel – udział w zawodach. Jak się umawiam na kontrolę na 7.00 rano, punktualnie będą czekać, żeby np. zmienić opatrunek. Są bardzo wdzięczni. Jak któremuś się pomoże, jest wdzięczny do końca życia. Zawsze podziękują, to bardzo miłe. Dla mnie to największa satysfakcja, że mogę im w tym pomagać i uczestniczyć w tych emocjach.
 
– Mam wrażenie, że idea olimpizmu jest bardziej widoczna na zawodach osób niepełnosprawnych niż na zwykłych Igrzyskach.
– Tutaj nie ma perfekcyjnej taktyki, nie ma pieniędzy, myśli, ile zarobię za wygraną, w związku z tym jest to od początku do końca prawdziwy sport. Są takie sytuacje, że zawodnik musi startować sam. I proszę mi wierzyć, też startuje z wielkimi emocjami – żeby przezwyciężyć siebie. Miałem jeszcze inne odczucie. Amerykanie są społeczeństwem, które niepełnosprawnych traktuje jak pełnoprawnych członków społeczeństwa. Dlatego przychodzą na te zawody, kibicują im, bo starają się ich wesprzeć i są dumni z tego, że ci sportowcy pokonują bariery i robią więcej niż przeciętni ludzie – startują w zawodach, jeszcze takiej rangi.
 
– Myślę, że polskie społeczeństwo jeszcze wiele musi się w tej kwestii nauczyć.
– Na pewno jest już lepiej. Te zawody pokazywała Telewizja Polska, były też relacje w Polskim Radiu. Dobrze, że o tym się mówi. Sportowcy niepełnosprawni trochę łagodzą nastroje, powodują, że ludzie stają się lepsi. To chyba jest najważniejszy sukces.
 
– Jak długo zajmuje się pan pracą z niepełnosprawnymi sportowcami?
– Od 7 lat. Biorę udział w ich badaniach, przygotowaniach do zawodów, wyjazdach, zabezpieczaniu imprez sportowych.
 
– Jak sport wpływa na osoby z niepełnosprawnością?
– Przede wszystkim odnajdują w życiu cel. Nagle ludzie się nimi interesują, rozmawiają, więc czują się potrzebni, czują swoją ważność w życiu innych. W zasadzie różnica między sportowcem pełnosprawnym a niepełnosprawnym intelektualnie jest niewielka, bo obaj przygotowują się do zawodów. Jak są w reprezentacji, muszą dodatkowo trenować, wiec są treningi, przygotowania, wyjazd na zawody i zdobywanie medali. Te drogi wydają się identyczne. Jest jednak różnica – sportowcy niepełnosprawni zawsze są wdzięczni i bez względu na wiek, okazując radość, będą się przytulać. A ci pełnosprawni po 16 r. ż. przestają się przytulać. Oczywiście, trochę żartuję, ale chcę podkreślić, ile cudownych cech mają ci ludzie – wdzięczność, ufność, niewinność. Uczą mnie pozytywnego spojrzenia na świat. Po co szukać jakiś trudnych rozwiązań? Proste są zawsze najlepsze.
 
– A fizycznie? Sport zawsze jest wskazany, więc pewnie w przypadku osób z niepełnosprawnością także.
– Tak. Wśród osób niepełnosprawnych intelektualnie są też niepełnosprawni fizycznie. Uważam, że sport to najlepsza rehabilitacja. Poprzez codzienny sportowy trening osiąga się nawet lepsze rezultaty niż poprzez rehabilitację. Oczywiście, trzeba ten trening prowadzić właściwie, aby nie było kontuzji czy urazu.
– W Centrum Medycyny Sportowej w Mikulczycach także pomagacie niepełnosprawnym sportowcom. Jak?
– Do nas przyjeżdżają sportowcy po urazach. Zdarzyło nam się, że przed wyjazdem do Aten w 2011 roku przyszedł do nas sportowiec po urazie kolana. Sprawa wydawała się dosyć poważna, na szczęście w ostatniej chwili udało się wyleczyć uszkodzenie łękotki i pojechał na Igrzyska Olimpiad Specjalnych, gdzie zdobył z drużyną brązowy medal. Oprócz tego badamy okresowo sportowców niepełnosprawnych. Chcielibyśmy stworzyć specjalny system opieki nad nimi.
 
– Na czym miałby polegać?
– Niestety, w ustawie o sportowcach nie ma mowy o sportowcach niepełnosprawnych intelektualnie Olimpiad Specjalnych. Dopóki tego nie będzie, trudno się im odnaleźć w badaniach profilaktycznych. My ich zapraszamy i już staramy się ich badać. Z czasem może nastąpią zmiany w ustawie, aby wraz z innymi sportowcami niepełnosprawnymi fizycznie czy sprawnymi przechodzili obowiązkowe badania. Centrum stara się patrzeć na to pozytywnie i każdego sportowca, który do nas przyjdzie, badamy. Nikomu nie odmawiamy, zapraszamy na badania specjalistyczne, nawet przed zawodami.
 
– Startują zawodnicy w różnym wieku?
– Zgadza się, nie ma ograniczeń wiekowych, jedynie zdrowotne.
 
– A wiec osoby z niepełnosprawnością, bez względu na wiek, mogą zacząć uprawiać sport i osiągać w nim sukcesy?
– Nie ma ograniczeń, na zawody jadą zawodnicy w różnych kategoriach sprawnościowych. To daje szanse wszystkim, nie tylko tym najlepszym. To właśnie jest wspaniałe w tych Olimpiadach Specjalnych – każdy ma szansę, żeby wystartować w zawodach regionalnych, krajowych, a nawet światowych.
 
– Śmiało możemy wiec zachęcić rodziców, którzy mają dzieci z niepełnosprawnością, aby jak najszybciej zaczęły uprawiać sport.
– Jak najbardziej. Tych dyscyplin jest 25, są też dyscypliny zimowe. To jest dobry sposób na życie i wejście do społeczeństwa.

Reklama
Reklama

Udostępnij swoim znajomym:
Reklama